Electro Voice Interface PRO – duże kolumny do małego wzmacniacza.

Od ponad miesiąca w moim Showroomie (Audiofezzowanie Showroom) grają  niezwykle interesujące kolumny firmy Electro Voice.

Kolumny przywiózł do mnie Paweł Nowak który  wspólnie z Charlie Studio poddał je jakiś czas temu renowacji.

Położyli fornir,  oraz zaaplikowali malowanie w stylu JBL – RAL 5007

Zwrotnice odbudowali od nowa  w oparciu o kondensatory Miflex m.in. serii KPAL dla wysokotonowego drivera kompresyjnego, wszystkie cewki w zwrotnicy są taśmowe w wosku zaś okablowanie Solid Core Jantzen.

Link do Pawła –  NowakAudio 

Link do Charlie Studio – Charliestudio

Kolumny te to model Electro Voice Interface PRO.

 

 

Jest to konstrukcja z lat 80-tych  już od dłuższego czasu nieprodukowana.

Kolumna nie jest mała i jak widać na zdjęciach będzie pasowała raczej  do dużego salonu zakładając, że przekonacie do jej wyglądu swoje żony. 🙂

Biorąc pod uwagę dzisiejszy design kolumn głośnikowych  te wielgachne Elektro Voice obiektywnie do najpiękniejszych nie należą.

Ale to wszystko i tak nie ma większego znaczenia od momentu gdy zepniesz je z dobrym wzmacniaczem.

Ich niezwykle wysoka skuteczność około 100dB powoduje, że kolumny te o estradowym rodowodzie łatwo napędzić nawet kilku watowym wzmacniaczem.

Wysoka skuteczność wynika z tego że głośnik nisko-tonowy  pracuje w układzie odwróconej tuby uzyskując więc poprzez transformację akustyczną stosunkowo wysoką efektywność.

Przez to przetworniki odtwarzające  średnie i wysokie zakresy nie muszą być tłumione przez zwrotnicę, która jest pozbawiona rezystorów.

Podobny układ głośnika nisko-tonowego stosował Paul Klipsch w słynnych LaScala i Klipschorn i trzeba przyznać że niskie zakresy są w EV  nieco podobne do tych jakie usłyszycie w obu przywołanych konstrukcjach Klipscha.

Jednak najciekawszym rozwiązaniem w kolumnie EV jest głośnik średnio-tonowy.

Jego magnes jest wielkości magnesu  napędzającego  woofer nisko-tonowy do tego bardzo lekka membrana z papieru oraz specjalna zamknięta komora ze specyficznym  basrefleksem powoduje że głośnik ten osiąga niezwykle dużą efektywność.

Ogólnie kolumna była konstruowana z przeznaczeniem do nagłaśniania małych sal koncertowych czy klubów, ale pomimo stosunkowo chłonnego rynku na taki produkt, kolumn tych zrobiono bardzo niewiele.

 

 

Nie wiem czy zaprzestano ich produkcji bo były za dobre czy też firmą EV kierowały inne pobudki, ale dzisiaj  są to rzadko spotykane na rynku wtórnym kolumny a wśród  miłośników dobrego brzmienia, melomanów i fanów Hi-Fi cieszą się estymą i uchodzą za kultowe.

Biorąc pod uwagę średnie ceny za jakie są czasami do kupienia można postawić tezę że cena w funkcji jakości dźwieku czyni je bardziej atrakcyjnymi od utytułowanych Klipschy.

Jak zatem grają te duże kolumny Electro Voice?

Grają wyśmienicie i bardzo muzykalnie aczkolwiek nie są to „czarusie”, które efekciarsko „zaszpanują”, lecz pokażą  prawdziwy wymiar muzyki i dźwięków ją budujących.

Tu nie będzie niskich zakresów zgniatających przeponę czy basu tłukącego uszy  jak „kafar”.

Nie bedzie też ekstremalnie miękko  i misiowato.

Bedzie prawdziwie.

Jesli chodzi o bas to  jest  on precyzyjny i rozdzielczy do tego nie przerysowany ale też nie schodzący do samych bram piekieł.

Jednocześnie wszystkie nagrania jakich słuchałem odznaczały się wyraźnym i bardzo zróżnicowanym brzmieniem , któremu niczego nie brakowało.

Szczególnie wszelkie instrumenty akustyczne, „pokazywane” są tu bardzo realistycznie.

Kontrabas bez względu kto i z jakiej płyty by na nim nie grał, będzie odznaczał się dużą rozpiętością dynamiczną oraz barwą zależną od tego kto i jak oraz na czym gra.

Avishai Cohen będzie dynamicznie szarpał struny i usłyszycie kiedy robi to mocniej kiedy słabiej a kiedy tylko ślizga się po nich palcami.

Za to Charlie Haden będzie tu bardziej zniuansowany i usłyszycie jego ciepły i miękki wymiar gry na basie.

Zaś średnie zakresy to czysta przyjemność słuchania.

Według mnie deklasują średnio-tonowe  tuby Klipscha ponieważ nie są tak ostre, zachowując jednocześnie  rozdzielczość oraz piękne, ciepłe i zarazem miękkie brzmienie.

To chyba jest właśnie sekret przetwornika VMR PRO.

Konstruktorom udało się uzyskać niezwykły realizm w prezentacji dźwięku zaś  skuteczność  tego głośnika jest na poziomie tubowych driverów kompresyjnych.

Po prostu przetwornik EV pozbawiony jest specyficznej „krzykliwości” i pewnej bezwładności brzmieniowej charakterystycznej dla rozwiązań tubowych.

Zatem wszystko od wokali poprzez fortepian na instrumentach dętych czy skrzypcach kończąc, oddawane jest bardzo naturalnie.

Wysokie zakresy które reprodukuje wysokotonowy przetwornik ST350A z okrągłym magnesem nie jest z kolei zbyt agresywny i dopełnia wrażenie dużej homogeniczności dźwięku.

Tak,  to co mogę powiedzieć z dotychczasowego słuchania tych kolumn to że odznaczają się bardzo spójnym dźwiękiem, w którym trzy zakresy jakie reprodukują poszczególne przetworniki  są dobrze „sklejone”.

Do tego świetnie przekazują wszelkie niuanse przestrzenne.

Trójwymiarowy obraz  sceny czy pomieszczenia w którym dokonywano rejestracji jest odgrywany w sposób naturalny bez przrysowań za to z dobrze odtworzonymi wszelkimi pogłosami, wybrzmieniami po prostu realistycznie.

Można zanurzyć się w koncercie  Supertramp z Paryża albo kontemplować piękne średniowieczne Chóry z płyty A Father on the Breath God, wybrzmiewające w kościelnych ścianach Kościoła St. Jude on the Hill w Londynie.

Są to także kolumny świetnie odgrywające rejestracje live bowiem bardzo dobrze oddają energię  i klimat miejsca, w którym dokonano nagrania.

Spinałem te kolumny z wzmacniaczami Fezza  na lampach 300B ( Mira Ceti i Lybra ) ale najpełniejszym, najbardziej rasowym rzekłbym, magicznym dźwiękiem zagrał na  wzmacniaczu Mira Ceti 2a3 dysponującym mizernymi trzema watami.

Ale jak zagrał!!!

 

 

 

Lampy 2a3 wykreowały najlepszy, najbardziej przekonujący dźwięk, i nie jest to tylko moje zdanie ale i kilku innych osób jakie odwiedziły mój showroom.

To chyba jak dotąd najlepszy kompan dla wzmacniaczy lampowych Fezz Audio o stosunkowo małej mocy.

I sądzę że dla kogoś kto słucha klasyki, jazzu, bluesa czy starego rocka są one idealnym dopełnieniem do wzmacniacza lampowego.

W ciężkim rocku nie są już tak przekonujące  choć np Led Zeppelin (choć z dzisiejszej perspektywy to już chyba nie jest ciężki rock) brzmiał fajnie.

Ale w przypadku  płyt zespołu Metallica lub ekstremalnych odmianach Heavy rocka raczej nie urwie wam tylnej części ciała i nie będzie takiego łupnięcia basem  jak na koncercie, choć wysoki poziom głośności dźwięku uda się uzyskać bez problemu.

Kolumny dosyć szybko znalazły nowego właściciela.

Zostały już sprzedane a właściciel zgłosi się po nie niebawem, lecz przez najbliższe dwa tygodnie będzie można ich jeszcze posłuchać w Audiofezzowanie Showroom  .

Zapraszam więc na Kopernika 30 w Warszawie.

Mam jeszcze jeden ciekawy  element toru audio a mianowicie interkonekt RCA  do tego jest to „hand made” prosto z Islandii.

Kabelek produkuje wśród Islandzkich gejzerów niejaki  Sigurdur Gunnarsson  i …..?

Musze powiedzieć że zadziwił mnie na plus.

Wkrótce napisze o nim więcej bo nie jest to tylko zwykły kabel zakończony wtyczkami, lecz posiada wbudowany aktywny filtr, który twórca tego kabla nazywa: harmonizerem.

 

 

Tak,  jak się zapewne domyślacie, ukryty jest w tych niepozornych drewnianych „korkach” nałożonych na cienkie druciki.

O tym niebawem a na razie zapraszam do słuchania na żywo kolumn w Showroomie i śledzenia bloga.

 

 

 

tekst i zdjęcia Robert Bajkowski

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *