O realizatorach dźwięku słów kilka.

Napisano wiele tekstów na temat płyt, muzyki czy artystów ją wykonujących ale mało kto pisze o realizatorach dźwięku czyli o ludziach, którzy często stoją za takim a nie innym brzmieniem artysty czy jakością zarejestrowanych przez tego artystę, nagrań.
Uznani realizatorzy dźwięku zazwyczaj nagrywali płyty tak jak wykonawcy chcieli by ich muzyka została odebrana.
Piszę zazwyczaj bo czasami po latach zarówno muzycy jak i realizatorzy powracają do swoich starych nagrań by jeszcze raz poddać je obróbce, uwspółcześniając na przykład pod kątem nowych nośników lub starając się podnieść jakość, której nie mogli osiągnąć kiedyś z uwagi na niedoskonałości techniki nagraniowej.
Najwybitniejsi spośród inżynierów dźwiękowców pomogli uzyskać artystom to „coś”.
Niepowtarzalny klimat dający efekt finalny, w którym muzyka po prostu dobrze brzmi.

Rudy Van Gelder

 

 

Cztery lata temu umarł jeden z najwybitniejszych realizatorów dźwięku, Rudy Van Gelder.
To postać kultowa jeśli chodzi o realizację dużej części nagrań klasycznego jazzu i większości legend synkopowanej muzyki począwszy od lat 50-tych na 70-tych skończywszy.
Można powiedzieć że w dużej mierze brzmienie jazzu z tamtego okresu to jego zasługa.
Na pewno wypracował coś co potem nazywano brzmieniem Blue Note choć oczywiście legendarna wysoka jakość nagrań dla tej wytwórni to również zasługa innych realizatorów.
Najogólniej styl Van Gelera to klarowność, głębia, ciepło i szczegółowość.
Sposób w jaki nagrywał, wniósł do brzmienia płyt z jazzem poczucie wyrafinowania.
W gruncie rzeczy jego technika sprowadzała się do uzyskania idealnego balansu dźwięku pomiędzy grającymi muzykami tak by jeden nie był głośniejszy od drugiego.
W latach 50-tych kiedy Van Gelder zaczynał swoją karierę realizatora, większość nagrań to tzw.”setki” gdzie nagrywało się od razu cały skład grający od początku do końca dany utwór. Tak więc uzyskanie odpowiedniego poziomu dźwięku dla wszystkich instrumentów biorących udział w nagraniu było sztuką, a Van Gelder był w tym mistrzem.
Wystarczy sięgnąć po jego realizacje z drugiej połowy lat pięćdziesiątych i porównać z innymi z tego okresu.
Nagrał kilkanaście tysięcy sesji a sam o sobie mówił że prawdopodobnie nikt inny w USA nie dokonał tylu nagrań fonograficznych co on.
Swoje realizatorskie „patenty” skrzętnie ukrywał przed innymi i niechętnie zdradzał szczegóły dotyczące realizowanych przez siebie nagrań.
Jako jeden z pierwszych zaczął stosować mikrofony pojemnościowe o większej czułości.
Wypracował swoją własną technikę ich ustawienia.

 

 

Do końca lat 50-tych nagrywał dla wytwórni Blue Note, Prestige, Savoy, Riverside i Pacific Jazz głównie muzykę synkopowaną, której był wielkim fanem.
Był także jednym z niewielu realizatorów, którzy interesowali się sprzętem grającym będąc można powiedzieć, ówczesnym audiofilem.
Posiadał dużą kolekcję wzmacniaczy, kolumn głośnikowych, gramofonów i innych urządzeń odtwarzających dźwięk.
Najbardziej znany jest ze współpracy z wytwórnią Blue Note, która zawdzięcza mu chyba najwięcej jeśli chodzi o brzmienie.
Realizował dla nich takie płyty jak „Walkin” Milesa Davisa,„Night At Birdland Volumes 1 & 2” Arta Blakeya czy „Blue Train” Johna Coltrane’a
Pracował dla niezależnej wytwórni CTI dla, której nagrywał Freddie Hubbarda, George Bensona, Cheta Bakera, Gerry Mulligana, Ninę Simone, Paul Desmonda, Herbie Hancocka czy Ron Cartera.
Po prostu, jeśli na okładce płyty będzie nazwisko Rudego Van Geldera, macie pewność że płyta zagra rewelacyjnie.

Eddie Kramer

 

 

Eddie Kramer jest jednym z tych inżynierów dźwięku, który wywarł duży wpływ na brzmienie muzyki rockowej i pomagał w twórczy sposób osiągnąć upragnione efekty brzmieniowe przez muzyków.
Eddie Kramer najbardziej zasłynął chyba z realizacji płyt Jimi Hendrixa i to zarówno za jego życia jak i tych wydanych już po śmierci artysty.
Kramer pochodził z Kapsztadu w RPA lecz karierę realizatora rozpoczął w Anglii, gdzie najpierw nagrywał jazz w dosyć prymitywnym studio by potem zrealizować single dla Beatlesów czy pierwszą płytę The Rolling Stones.
W drugiej połowie lat 60-tych rozpoczął współpracę z Jimim Hendrixem dla, którego zrealizował cztery pierwsze płyty.
Jednym z najważniejszych zespołów z jakim Kramer współpracował to Led Zeppelin.
Jimmy Page w książce „Światło i Cień ” wspomina współpracę z Kramerem przy miksowaniu drugiego albumu. „Wyjaśniłem mu co chciałem uzyskać w środkowej części „Whole Lotta Love”i on mi w tym pomógł . Wiedza Eddiego o drganiach niskoczęstotliwościowych pomogła uzyskać pożądany efekt. Jego bezradność oznaczała by konieczność wymyślenia przeze mnie czegoś zupełnie innego. Eddie był zawsze bardzo, bardzo dobry. Miło się z nim współpracowało i co muszę wyraźnie podkreślić – gdy przesłuchiwałem wszystkie stare nagrania, te z pod jego ręki bez trudu wytrzymywały próbę czasu. Brzmią wyśmienicie!”
Duże doświadczenie Kramera i wizja Page doprowadziły do zrealizowania jednej z najlepszych płyt rockowych końca lat 60-tych, Led Zeppelin II.

 

 

„Zeppelini” realizowali ten album będąc cały czas w trasie koncertowej i praktycznie każdy utwór nagrywany był w innym studiu. Jednak Kramer złożył całość nagrań w Nowojorskim studiu A&R tak że wydaje się być jednolitą całością a nie pozszywanymi z kawałków, odrębnymi sesjami nagraniowymi.  Led Zeppelin II jest spójny i jak na owe czasy brzmiał niezwykle nowocześnie. Duża ilość naturalnych pogłosów oraz efekty przestrzenne na pewno wyróżniają go na tle innych płyt wydanych w tamtym czasie. Eddie Kramer nagrał z Zeppami jeszcze „Houses of the Holly” i „Psyhical Graffiti”, koncertowy” The „Song Remains the Same”, miksował „Codę” oraz remasterował i miksował materiał koncertowy nigdy wcześniej nie wydany czyli „How the West Was Won” z Amerykańskiej trasy w 1972 roku, która ukazała się na 3 płytowym albumie dopiero w 2003 roku.
Po śmierci Hendrixa miksował kilka płyt z materiałów jaki pozostały z wielu sesji Jimiego a w latach dziewięćdziesiątych robił reedycję i remmasterował praktycznie całą jego dyskografię wraz z nigdy wcześniej niepublikowanymi nagraniami.
Przyjaźnili się a Kramer w jednym z wywiadów mówił o nim –” Hendrix to muzyk wielkości Charliego Parkera , Milesa Davisa , Johna Coltrane’a czy Louisa Armstronga. On naprawdę jest w tej lidze, ponieważ był silną indywidualnością z mocnym przesłaniem, to genialny skupiony na swojej grze bardzo bystry, zabawny, nieśmiały i całkowicie oddany swojej muzyce i sztuce artysta”.
Kramer ciekawie opisywał współpracę z Hendrixem w studiu.
Artysta, który stworzył Purple Haze, postrzegał spektrum muzyczne jako paletę kolorów, często opisując Kramerowi swoje pożądane brzmienie jako szczególny odcień.
Mawiał:„ Hej człowieku, czy możesz sprawić, by to co zagrałem brzmiało jak fiolet, stary, z odrobiną czerwieni? Wiedziałem dokładnie, co miał na myśli- mówi Kramer. Gdy powiedział zielony, wiedziałem, że miał na myśli pogłos, oczywiście były instrukcje co i jak, które dał mi ustnie, ale opisywał je kolorami.”
Kramer produkował jeszcze takich artystów jak Carlos Santana, Buddy Guy, Alcatraz ze Stivem Vai’em czy trash metalowy Antrax.
W przeciwieństwie do Rudiego Van Geldera, Eddie Kramer chętnie dzieli się swoim doświadczeniem organizując Mistrzowskie Kursy dla adeptów zawodu realizatora dźwięku. Powiedział kiedyś „ „Zdałem sobie sprawę, że uwielbiam motywować, wzmacniać i inspirować ludzi. Robiłem to przez całą swoją karierę. Zawsze lubiłem uczyć ”

 

 

Kramer obecnie pracuje nad efektami do gitar naśladującymi brzmienie gitary Hendrixa czy Briana Maya, przygotowuje swoją aplikację „Eddie Kramer Tutorial Recording App” oraz współpracuje w rozwoju oprogramowania do tworzenia efektów przestrzennych. Ale to nie tylko inżynier dźwięku to także fotograf , który zrobił wiele interesujących zdjęć podczas realizowanych przez siebie sesji nagraniowych.
Fotografie z „backstage „ pokazywał na kilku wystawach a niektóre z nich można kupić za pośrednictwem jego strony internetowej.

Tony Faulkner

 

 

Tony Faulkner uchodzi za jednego z najlepszych realizatorów muzyki klasycznej.
Zrealizował ponad dwa tysiące nagrań wśród których są dzieła wybitne jak choćby III Symfonia Góreckiego (Elektra / Nonesuch 79282-2), która stała się niemal tak popularna jak płyty z muzyka POP (kilka milionów sprzedanych egzemplarzy).
Jego realizacja Feather on the Breath of God (Hyperion A66039), kiedy po raz pierwszy wydano go na LP w 1982 roku, choć było to wczesne nagranie cyfrowe stało się prawdziwym przebojem dla audiofilów.
Faulkner przez lata służył jako konsultant wielu firm technologicznych i producentów.
Obecnie współpracuje z Masterchordstudio i ma własną niezależną firmę GreenRoomProductions.
Pracował choćby dla Nippon Columbia realizując już w latach 70-tych nagrania cyfrowe za pomocą systemu Denon PCM Digital.
W tamtym czasie pionierami cyfrowych rejestracji byli właśnie Japończycy.
Dla tejże wytwórni nagrał kilkadziesiąt realizacji cyfrowych gównie muzyki klasycznej.

 

 

Choć wymienia się go wśród pionierów cyfrowego dźwięku, Tony Faulkner ostatnio zmienił zdanie i teraz oprócz formatów cyfrowych w DSD realizuje również nagrania analogowe.Sam powiedział w jednym z wywiadów że ” obecnie po wielu latach doświadczeń z cyfrową rejestracją, analogowy magnetofon Studer A-80 przerobiony przez Tima de Paravicini, zapewnia najlepiej brzmiące nagrania (lepsze niż wysokiej rozdzielczości PCM lub DSD).   Stosuje też w realizacjach cztery mikrofony firmy Neumann. Faulkner kupił ich wiele od RCA, kiedy je wyprzedawali ze swoich studiów. Preferował M-49 i M-50, Miał też swój ulubiony U-47. Wielokrotnie stawiał go przed solistą, by potem zakochać się w jego brzmieniu. powiedział o nim „symbolizuje moją radość z ultra romantycznego brzmienia muzyki nim zarejestrowanej”
Realizował choćby nagrania Schumann Fantasy in C major Opus 17 John Lill, Skriabin, Medtner, Strawiński – nagroda Grammy za najlepsze wykonanie solisty bez orkiestry, Prokofiev: Alexander Nevsky.
Co do Faulknera to mam winyl Antonio Vivaldi Le Quatro Stagioni nagrany dla Nippon Columbia właśnie w systemie PCM Digital i muszę przyznać że brzmi wręcz rewelacyjnie.

Tak więc odnajdując jego nazwisko na płytach z klasyką bądźcie pewni że jakość nagrań i muzyka będzie na najwyższym poziomie.

Bob Ludwig

 

 

Kolejnym znanym realizatorem mającym na koncie ogromną ilość sesji jest Bob Ludwig, Realizował płyty dla takich artystów jak: Jeff Beck, Madonna, Radiohead, The Rolling Stones, Rush, The Police, Eagles, Journey, Def Leppard, Foo Fighters czy AC/DC.
Bob Ludwig jako jeden z pierwszych zaczął cyfrowe nagrania w „gęściejszym” formacie cyfrowym PCM 96 kHz/24-bity.
Kiedy firmy Sony i Philips w 1999 roku wprowadziły format Super Audio-CD, który szybko przypadł do gustu audiofilom, Ludwig wykonywał mastering hybrydowych SACD jako jeden z pierwszych realizatorów miksując między innymi kolekcję płyt Rolling Stones.
Według Boba Ludwiga cyfrowy dźwięk o wysokiej rozdzielczości w przeciwieństwie do standardowego CD dokładniej rejestruje sygnał wyjściowy z mikrofonów, którymi nagrywa się instrumenty i muzyków. Podczas miksowania wyższa częstotliwość próbkowania może być przeliczana bez ograniczeń filtrów dolnoprzepustowych a więc zachowa maksimum informacji pierwotnej.    Finalny sygnał ze stołu mikserskiego jest pełniejszy, a użytkownik słyszy muzykę brzmiącą tak, jak podczas nagrywania w studiu.
W przeciwieństwie do wielu ortodoksów uznających wyższość analogowych technik rejestracji, Ludwig uważa że na skutek spadku cen źródeł dźwięku o wysokiej rozdzielczości coraz więcej użytkowników będzie mogło słuchać muzyki zgodnie z wizją wykonawców z czego jest bardzo zadowolony.

Warto wspomnieć jeszcze Jamesa Guthrie znanego ze współpracy z Pink Floyd, Judas Priest czy Toto.
Z Pink Floyd nagrał koncept album „The Wall” na którym nawet grał jako muzyk ale i późniejsze płyty już bez Watersa jak choćby „A Momentary Lapse of Reason” oraz „The Division Bell”, które realizował techniką kombinacji cyfrowej i analogowej.        Darzę dużym szacunkiem również dokonania Boba St. Johna nagrywającego płyty Duran Duran i Extreme czy Dona Murraya nagrywającego fenomenalnie dobrze brzmiące płyty z amerykańskim gitarzystą sesyjnym Lee Ritenourem Murray realizował również świetną płytę Soul 2- Seala.

W Polsce także było wielu dobrych realizatorów dźwięku jak choćby Małżeństwo Janusza i Krystyny Urbańskich.
Jeśli słuchaliście pierwszych płyt Breakout czy Czesława Niemena to zapewne znajdziecie ich w opisie płyt jako realizatorów.
Zresztą słuchając choćby płyty „Blues” Breakoutów i porównując ją do realizacji z tego okresu choćby Ediego Kramera to kompleksów mieć nie powinniśmy.
Janusz Urbański był również przez wiele lat wykładowcą i kierownikiem Katedry Reżyserii Dźwięku gdzie wykształcił duże grono wybitnych inżynierów dźwięku.
Warto wspomnieć przy tej okazji Jacka Gawłowskiego postaci już z teraźniejszości znanego z realizacji i masteringu wielu albumów Polskich artystów.
Niedawno zajmował się remasteringiem cyfrowym płyt kiedyś wydanych w Polskich Nagraniach w serii Polish Jazz.
Jest on również laureatem nagrody Grammy za album „Randy Brecker plays Włodek Pawlik’s Night in Calisia”.
Płyta rzeczywiście brzmi rewelacyjnie do tego gra na niej  orkiestra symfoniczna akompaniująca uznanym muzykom jazzowym. Udało się na niej uchwycić niesamowity klimat towarzyszący tej sesji nagraniowej  i energię jaką emanowali muzycy.
Cieszę się że doceniono to za granicą honorując płytę „muzycznym Oscarem „

 

 

 

O Polskich realizacjach i inżynierach dźwięku trzeba by napisać oddzielny felieton ale już te nazwiska które wspomniałem w tekście warto wyszukać na okładkach płyt.
Realizacja płyt, może być świetna i „uskrzydlić” artystów oraz ich dokonania.  Może również pogrążyć, ale te najlepiej przemilczeć.
Czasami warto poczytać kto stoi za dobrym czy rewelacyjnym brzmieniem artysty, którego tak bardzo lubimy słuchać.

Realizatorzy to ludzie stojący nieco w cieniu ale to od ich pracy i doświadczenia w dużej mierze zależy ostateczny efekt nagrań.
Dlatego gdy słuchamy naszych ulubionych wykonawców pamiętajmy o ludziach siedzących za konsoletami mikserskimi.
I…. słuchajmy dobrze zrealizowanych nagrań, bo wtedy muzyka smakuje jeszcze lepiej.

Tekst Robert Bajkowski

 

 

 

 

2 thoughts on “O realizatorach dźwięku słów kilka.

    1. Zgadza się , tak jak i bez jeszcze z tuzina innych wartych wspomnienia. Niestety to jest taki trochę subiektywny wybór ograniczony również rozmiarem tekstu.Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *