Czarujące granie Mira Ceti 2A3.

Czy 3 watowy wzmacniacz może zauroczyć?
Może, lecz wszystko zależy jakiej muzyki na nim słuchasz, jakie kolumny z nim zepniesz.

Własnie taki wzmacniacz pogrywa mi przez ostatnie wieczory w domu.

Mowa o Mira Ceti 2A3 czyli młodszym bracie  Miry Ceti 300B.
Dlaczego napisałem że może zauroczyć?
Ponieważ zrobił to już za pierwszym razem kiedy miałem okazję posłuchać muzyki jaką odgrywał.
Wtedy spięty był z kultowym Klipsch Heresy i takie zestawienie robiło świetne wrażenie.

 

 

Repertuar jakiego wtedy słuchaliśmy, to głownie kameralne nagrania około-jazzowe i koncert skrzypcowy Vivaldiego odtwarzany z gramofonu.
Vivaldi brzmiał z czarnego krążka doprawdy zniewalająco.
Gdy zamknąłem oczy przekaz przenosił mnie wprost do filharmonii w której zarejestrowano nagranie.
Bardziej jazzowe klimaty jeszcze mocniej prezentowały niezwykle naturalne brzmienie odgrywanej muzyki.
Sądzę że za tak dobry odbiór odpowiadało świetne dobranie całego toru audio.
Poczynając od źródła sygnału, poprzez idealnie współgrające ze wzmacniaczem głośniki na kablach kończąc.
Wszystko to ma znaczenie bo bardzo zauważalnie wpływa na ostateczny efekt.
Jednak formuła tego spotkania jak i ilość chętnych do kontemplowania opowieści muzycznych odgrywanych podczas prezentacji, powodowała że czasu na słuchanie było za mało a i komfort nie taki jak w domu.
Jednak pomimo tych niedogodności, wzmacniacz grał wyśmienicie, zupełnie inaczej niż jego starszy brat z kultowymi lampami 300B.
Do tego brzmienie Klipschy z tubowymi driverami powodowało że zupełnie nie odczuwało się całkiem sporej przestrzeni pokoju odsłuchowego, przy mizernej bo tylko 3 watowej mocy wzmacniacza.
Maciej Lachowski dotrzymał danej mi wtedy obietnicy i ten interesujący wzmacniacz w końcu dotarł do mnie pod koniec zeszłego tygodnia.
Dodatkowo zgrało się to w czasie z odsłuchami równie ciekawych kolumn szerokopasmowych jakie tydzień wcześniej dostałem od zaprzyjaźnionego salonu AudioOn z Czechowic-Dziedzic.
Wzmacniacz jest w gruncie rzeczy bardzo podobny do starszej wersji Miry Ceti.
Różni go tylko inny bo kwadratowy kształt obudów transformatorów, ponieważ dwie lampy 2A3 obsadzone we wzmacniaczu  na pierwszy rzut oka są niemal identyczne jak legendarne 300B.

 

 

Ciekawi mnie jak ten niezbyt mocny ale jakże interesująco grający wzmacniacz zagra zarówno z Bodnarami jak i Diamondami, Pylona których używam na co dzień.
To powinno pokazać te cechy wzmacniacza które są dominujące i powtarzalne bez względu na rodzaj głośników.
Na pierwszy ogień poszły „Diamondy”  Monitory.                                                                                                                                                                  Po ich spięciu z nową”Mirką” okazało się że 3 waty są w stanie napędzić kolumny o przeciętnej skuteczności lecz równocześnie dosyć przyjazne jeśli chodzi o współpracę z różnymi typami wzmacniaczy, co już niejednokrotnie miałem okazję sprawdzić.
Po dłuższym słuchaniu i przerzuceniu kilkunastu płyt odniosłem wrażenie że pomiędzy tym konkretnie, 3 watowym wzmacniaczem a na przykład 15 watowym, jest jednak różnica.
Wzmacniacz z lampami 2A3 jakby nie do końca był w stanie pompować odpowiednio dużą energię w nisko tonowy głośnik „Diamondów”.
Minimalnie brakowało w moim odczuciu wysycenia i mocy szczególnie gdy w grze był kontrabas czy perkusja.
W składach jazzowych gdzie generalnie zróżnicowanie dynamiczne nagrań jest większe niż w muzyce rockowej czy POP, najlepiej słychać ile można wykrzesać ze wzmacniacza i kolumn.

 

 

Jednak ogólne pierwsze wrażenie gdy odsłuchiwałem choćby koncertowy album Agi  Zarian, czy też Avishaia  Kohena było bardzo pozytywne.
Było wyraźnie słyszalne zróżnicowanie jeśli chodzi o brzmienie kontrabasu pomiędzy jednym a drugim nagraniem.
Pojawiła się szeroka scena i przyzwoita separacja poszczególnych instrumentów.
Do tego Aga Zarian śpiewała bardzo naturalnie z dobrze oddanym tembrem głosu.
Zmieniam płytę i kolejny koncert tym razem Tubis Trio.
Tu jest świetna dynamiczna sekcja rytmiczna więc powinna pokazać jak to jest z tymi basami.
No nie ma dramatu i jak na ledwie 3 waty to zarówno perkusja jak i kontrabas brzmi  nieźle.
Do tego dynamika jest zupełnie inna niż w starszym bracie „Mirki”.
Tu bas a właściwie dźwięki kontrabasu i perkusji są bardzo punktualne i nie ulegają rozciągnięciu jak w Mira Ceti 300B.
To co czasami zarzuca się  wzmacniaczom Fezza czyli bardzo otwarte jasne brzmienie górnych częstotliwości, akurat w tym wzmacniaczu jest idealnie zharmonizowane z resztą pasma.

 

 

Średnice nie są dominujące a całość przekazu jest bardzo spójna.
Na uwagę zasługuje liniowość charakterystyki częstotliwościowej oraz kreowana przez wzmacniacz przestrzeń i bardzo naturalne brzmienie, wszystkich instrumentów akustycznych oraz wokali bez względu na styl muzyki jakiej słuchamy.
Zdecydowanie te niuanse brzmieniowe lepiej słychać w przypadku instrumentów akustycznych niż tych które są przetwarzane elektrycznie.
Choć w sposobie w jaki wzmacniacz podawał mi gitarę Jimmy Page’a, Buddy Guy’a czy John Lee Hooker’a była zawarta cała złożoność dźwięków i „przesterów” stosowanych przez tych Panów.
Przestrzeń jaką kreuje wzmacniacz jest bardzo namacalna.
Odnoszę wrażenie jakby pomiędzy instrumentami było dużo miejsca, jakby mogły złapać większy oddech.
po przesłuchaniu jeszcze kilku płyt postanowiłem to samo odsłuchać na głośnikach Bodnar Audio Hornton 2.

Przeczytaj   Bodnar Audio – Szerokopasmowe, przyjemne zauroczenie.

 

 

Pierwsze co się zmieniło to dynamika i umiejscowienie dźwięków w przestrzeni.
„Bodnary” zmieniły proporcje w odbiorze.
Bas stał się bardziej wysycony jakby pełniejszy do tego średnie częstotliwości nabrały głębi.
Teraz wokale są oddawane rewelacyjnie i bardzo naturalnie.
To jakby wokalista czy wokalistka stali bliżej ciebie.
Nie chowają się pomiędzy głośnikami lecz stoją na froncie tuż przed tobą.
Z kolei to co pokazały już Pylony a więc bardzo naturalne brzmienie instrumentów teraz nabrało dodatkowego waloru.
Ich wybrzmienia, faktura i barwa stały się bardziej zniuansowane.
Dodatkowo szerokopasmowy głośnik pozbawiony zwrotnicy, reprodukuje dźwięk bardziej precyzyjnie, powiedział bym dokładniej umieszcza go w przestrzeni.
Tu nakłada się naturalna cecha takiego głośnika z bardzo precyzyjnym kształtowaniem informacji o przestrzeni jaką produkuje wzmacniacz.
Przestrzeń zyskała powietrze, głębię wręcz namacalnie można teraz określić wielkość czy kubaturę miejsca w którym dokonano nagrań.
Tak więc oba głośniki potwierdziły moje spostrzeżenia jakie poczyniłem podczas prezentacji w salonie Hi -Fi kiedy wzmacniacz grał z Klipschami.
Dwie cechy które wyróżniają ten wzmacniacz od poprzednich konstrukcji Fezza.

Bardzo wyrównana charakterystyka częstotliwościowa bez uwypuklania któregokolwiek podzakresu.

Szybkość narastania i niezwykła kreacja przestrzenna dźwięków odgrywanych z tego wzmacniacza.

Niestety zmartwię tych którzy chcieli by z niego słuchać mocnego rocka czy metalu lub też wielkiej symfoniki.
Nie to że się nie da, tylko nie będzie miało odpowiedniej skali.
To jest wzmacniacz idealny do słuchania wszelakiej kameralistyki, jazzu, bluesa, ogólnie muzyki akustycznej.
O ile jeszcze Led Zeppelin brzmi nawet nieźle to już klimaty w stylu Megadeth, Metallica, Dream Theater czy Slayer raczej nie wypadną przekonująco.
Co do klasycznej muzyki symfonicznej w przypadku naprawdę dużych orkiestr grających głośne, mocno złożone harmonicznie dźwięki, z wieloma instrumentami,  poziom dynamiczny i głośność może nie odzwierciedlić jej w odpowiedniej skali.
Może się zdarzyć tak że nawet w przypadku kolumn o bardzo wysokiej sprawności w momentach o dużym poziomie dynamiki zabraknie po prostu mocy.
W mojej opinii jest to wzmacniacz raczej dla osób poszukujących bardziej zniuansowanych, wyrafinowanych doznań estetycznych w muzyce.
Smaczków , naturalnych brzmień instrumentów, prawdziwie reprodukowanych wokali.
To nie jest wzmacniacz do „łupania” po uszach.
Do takiego grania służą inne sprzęty, mocniejsze, bardziej dosadne w brzmieniu.
Nowa wersja Miry Ceti jest chyba najbardziej dojrzałym wzmacniaczem lampowym Fezza.
Może zadziałała synergia pomiędzy lampami a trafami użytymi we wzmacniaczu.

Może głośniki Bodnara potrafiły zaczarować dźwięki płynące z Mirki, a może po prostu Fezzowi zwyczajnie w świecie wyszedł bardzo dobry wzmacniacz w którym znaleziono idealną równowagę pomiędzy brzmieniem, dynamiką i kreacją przestrzenną dźwięku.

 

 

Zdecydowanie by w pełni doświadczyć świetnego przekazu muzycznego, wzmacniacz powinien grać z kolumnami o skuteczności powyżej 90 dB.
Szerokopasmowe Bodnar Audio nadają się do niego znakomicie ponieważ konsekwencją takiego mariażu jest bardzo synergiczny przekaz.
To co że kolumny trochę „czarują”, że ich przekaz jest lekko ocieplony, że może te najwyższe częstotliwości nie kłują w uszy.
Za to przyjemność z takiego słuchania, murowana.
Mnie nie pozostaje nic innego jak tylko posłuchać muzyki jaką odgrywa mi  „Fezzowy” wzmacniacz z lamp 2A3 razem z ciepło brzmiącymi kolumnami  Bodnar Audio.
Tak więc dzisiejszy wieczór dzięki tak synergicznemu setowi, będzie „zaczarowany” trąbką, Cheta Bakera i saksofonem Paula Desmonda w tle.

 

tekst i zdjęcia Robert Bajkowski

Dziękuję salonowi Audio On, za udostępnienie kolumn Bodnar Audio oraz firmie Fezz Audio za wypożyczenie wzmacniacza.