Kilka lat temu pisałem o nowej wówczas serii głośników w stylu vintage czyli Jade 20 – Pylon Audio.
Po moich doświadczeniach z modelem Jade 20 z nieukrywaną ciekawością podszedłem do możliwości posłuchania najmniejszej wersji czyli Jade 10. Konstrukcja, która na papierze wydaje się mniejszą wersją dwudziestki, w praktyce ujawniła swój własny, unikalny charakter.

Od jakiegoś czasu poszukiwałem kolumn, które zastąpią moje Diamondy 25 ponieważ o ile te ostatnie grają bardzo dobrym niemęczącym, rzekłbym rozrywkowym dźwiękiem to jednak brakuje w nich dopowiedzenia w przekazie no i większej analityczności.
Wygląda na to, że Jade 10 wpasowały się idealnie w moje potrzeby, ale po kolei:
Budowa
Wizualnie Jade 10 to świetne połączenie, nowoczesnego designu z sentymentalnym powrotem do lat 70. Stolarka jest wykonana nienagannie, a dbałość o detale jak choćby wykończenie ramki maskownicy, zawstydza wiele znacznie droższych konstrukcji.
Za górę pasma odpowiada podobnie jak w większych wersjach kolumn Jade, driver kompresyjny niemieckiej firmy BMS, który pracuje w autorskiej, krótkiej tubie. To sprawia, że soprany są szybkie i rozdzielcze, co ciekawe jednocześnie pozbawione tej charakterystycznej, dla niektórych hornów, natarczywości.
Z kolei dół pasma to robota 22-centymetrowego woofera jak podaje firma, ich własnej konstrukcji (PSW 22.8 CS) z membraną z modyfikowanej celulozy. Klasyczna membrana papierowa idealnie wpisuje się swoim brzmieniem w styl vintage. Driver ten z 1,5-calową cewką posiada relatywnie duży układ magnetyczny z 12 cm magnesem oraz miedziany kapturek (tzw. pierścień Faradaya) na rdzeniu i specjalnie zaprojektowany aluminiowy korektor fazy zamiast zwykłej kopułki przeciwpyłowej. Wszystko po to, by wyciągnąć jak najwięcej w dolnym zakresie pasma i zreprodukować dźwięk najwierniej jak to możliwe.


W praktyce przekłada się to na punktualność basu. Całość spina precyzyjna zwrotnica i tak dla woofera jest to układ II rzędu zaś, dla drivera kompresyjnego, rzędu III. Do tego dołożono dodatkowy układ wyrównujący pasmo i przesunięcia fazowe. Co ważne dla posiadaczy słabszych wzmacniaczy lampowych przy 8 ohmach impedancji i skuteczności 88 dB, Jade 10 nie są “prądożerne” i chętnie zagrają nawet z kilkuwatowym wzmacniaczem lampowym.
Spinałem go z najnowszymi produktami Fezz Audio czyli Luną Evo i Luną Mini. Szczególnie z tą ostatnią dźwięk okazał się rewelacyjnie analogowy ale i szczegółowy do tego podkreślał lampową, ocieploną sygnaturę tych wzmacniaczy.
To świetny kompan dla obydwu wzmacniaczy zresztą w moim systemie gra właśnie z większą Luną i to ona była katalizatorem poszukiwań lepszych kolumn niż dotychczas używanych przeze mnie, Diamondów 25.
Dodam, że słuchałem muzyki za pośrednictwem tych kolumn również ze wzmacniacza tranzystorowego (Torus 5060) i zarówno z lampą jak i tranzystorem uzyskuje się bardzo sprężyste i rozdzielcze, muzykalne brzmienie.
Fezz Audio Luna Mini – Mały gigant czyli Lampa dla Kowalskiego.
Skrzynki głośnikowe to solidny MDF z wewnętrznym użebrowaniem, i co interesujące jako materiał tłumiący Pylon wybrał naturalną wełnę owczą. Takie rozwiązanie nadaje brzmieniu tej organicznej miękkości. Kolumny ważą całkiem konkretne – 20 kg sztuka, co przy ich wymiarach (300 x 520 x 350 mm) daje poczucie obcowania z naprawdę solidnym kawałkiem inżynierii.




Perfekcyjne wykończenie wewnętrznej strony ramy maskownicy, taśmą zakrywającą zszywki trzymające tkaninę maskownicy.
Brzmienie
To, co uderzyło mnie od pierwszych minut słuchania, to niesamowity wgląd w scenę.
Słucham świetnie nagranego albumu Jimmy Smitha –„The Cat”. To muzyka, w której obok organów Hammonda słychać całą orkiestrę Lalo Schifrina i gitarę Kenny Burrella. Zarówno atak sekcji dętej jak i rozdzielczość pomiędzy linią gitary, organów Smitha i sekcji rytmicznej jest tu odgrywana perfekcyjnie. Wgląd w przestrzeń studia Rudiego Van Geldera jak i oddawanie brzmień i faktury instrumentów zdecydowanie przekonały mnie do zmiany kolumn głośnikowych z D25 na Jade 10.
Zresztą nie tylko ten album ale i kilka innych pokazują mi, że poszukiwana przeze mnie prawda o nagraniach oraz muzykalność zamknięta w Jade 10, to jest to czego poszukiwałem.
Kolumny pięknie pokazują wszystkie aspekty przestrzenne nagrania. Jest to niewątpliwa zasługa sekcji średnio-wysokotonowej opartej na driverze kompresyjnym i tubie. Co ciekawe, mimo zastosowania horna, dźwięk pozostaje gładki i niezwykle kulturalny bez krzykliwości.
Niskie tony to kolejna mocna strona „dziesiątek”. Woofer reprodukuje bas, który jest nie tylko punktualny, ale przede wszystkim niezwykle barwny. Faktury instrumentów są oddane z rzadko spotykaną w tej klasie precyzją.
Co interesujące również przy stosunkowo niskich poziomach głośności szczególnie ze wzmacniaczem lampowym nadal całkiem dobrze reprodukowany jest zarówno bas jak i górne rejestry. Jest czytelnie z dobrym nasyceniem tonalnym. Oczywiście nieco zacierają się wtedy subtelne wybrzmienia, lecz ogólnie jest to poprawne, całkiem przyjemne acz ciche granie.
Gdy porównuję mniejsze 10-ki z 20 -kami, 10-tki bardziej przypominają precyzyjne monitory studyjne, podczas gdy 20-tki stawiają na koncertowy rozmach i moc.
Przy tym wszystkim oba typy głośników zachowują spójność przekazu co zapewne zawdzięczamy dbałości producenta by wszystkie głośniki serii Jade w podobny sposób oddawały muzyczną rzeczywistość nagrań. Gdybym miał określić to w jednym zdaniu to jest to :
“Otwartość i zarazem analityczny wymiar brzmienia z cieplejszym środkiem pasma i całkiem dynamicznym basem.”
Głośniki pokazują to co w przypadku najbliższych ideowo, niektórych konstrukcji Klipscha z serii Heritage, nie do końca się udaje.
Odnoszę wrażenie, że Jade 10 niosą w sobie reminescencje legendarnych monitorów BBC (selektywność średnicy i rozdzielczość góry), ale dodają do tego solidne basowe „body”, którego brytyjskie konstrukcje czasem skąpią.
Jak sądzę są to kolumny dla osób poszukujących złotego środka między detalicznością monitora studyjnego a muzykalnością kolumn podłogowych, która pozwala na wielogodzinne odsłuchy bez cienia zmęczenia.




Jak ustawić – standy czy podłoga?
Jade 10 są dość uniwersalne ze względu na sposób ustawienia. Można je ustawić bezpośrednio na podłodze lub na dedykowanych standach. Grają świetnie z podłogi, dodając wtedy nieco więcej dociążenia w dolnym pasmie, ale odbywa się to kosztem lekkiego rozmycia precyzji basu. Dodatkowo, przy niskim ustawieniu, scena budowana jest nieco z dołu (wokaliści „śpiewają z poziomu kolan”) co czasami może być irytujące jeśli kolumny stoją blisko punktu odsłuchu. Zastosowanie dedykowanych standów unosi przekaz, czyniąc go bardziej żywym i lepiej zbalansowanym, przy zachowaniu wzorowej mikro-dynamiki ale i dobrze dociążonego basu.
Ja osobiście preferuję ustawienie ich na dedykowanych podstawkach.
Podsumowanie -najważniejsze cechy.
- Spójność:- świetne sklejenie pasma, dające poczucie obcowania z jednym, wielkim przetwornikiem.
- Bas– Barwny, fakturowy i punktualny bez dudnienia czy zbytniego zamulania całości przekazu . Nie góruje nad resztą pasma ale też nie jest go za mało, jest w sam raz.
- Holografia – Precyzyjne pozycjonowanie źródeł pozornych i wzorowe oddanie wybrzmień i pogłosów.
- Jakość wykonania – Stolarka na bardzo wysokim poziomie, ciesząca oko każdego estety. Zaś wykończenie ramki maskownic to pokaz tego, że nawet takie detale są ważne.
- Uniwersalność – Idealne do mniejszych i sredniej wielkości salonów we współczesnych mieszkaniach, pasujące zarówno do nowoczesnych, jak i klasycznych wnętrz.
Warto mieć świadomość, że kultura grania jaką prezentują “dziesiątki” jest dedykowana do odbiorców, którzy szukają rozdzielczości w kreowanej przestrzeni czy dobrze kontrolowanej lekko ocieplonej, średnicy. Którzy ponad efekciarski bumboxowy bas, przedkładają jego czytelność, barwę i fakturę ale bez utraty objętości.
Więc, jeśli seria Heritage od Klipscha wydaje Wam się zbyt surowa, Jeśli słuchając Klipschowych Herezji odnosicie wrażenie, że są pozbawione charakteru i zbyt płaskie brzmieniowo to Jade 10 będzie ciekawą alternatywą.
Teraz mam w domu zarówno większe, koncertowo brzmiące Jade 20 jak i mniejsze całkiem przyjemnie grające ze wzmacniaczem lampowym, Jade 10.
Idę zatem posłuchać dopiero co zakupionego albumu Wayne Shortera – Adam’s Apple z moich nowych kolumn.

Tekst i zdjęcia R Bajkowski.
Jeśli chcesz przeczytać recenzję większych kolumn Jade 20, zerknij tu:Jade Twenty – nowoczesna nostalgia z Pylon Audio.