Jak gra NOWA LUNA?

Kiedy 7 lat temu opisywałem na blogu pierwszą Silver Lunę, nie spodziewałem się, że ten  wtedy jeszcze skromny, lekko garażowy z wyglądu wzmacniacz Fezz Audio rozpocznie moją dłuższą przygodę z lampowym graniem. W tamtej recenzji pisałem o zaskakującej muzykalności, lekkości i barwie, które wprowadziły mnie w świat lamp EL34. Silver Luna była bramą do czegoś większego, początkiem całego cyklu i fundamentem, który wspominam z sentymentem.

Dziś wracam do Luny ponownie  ale to już inna historia, inny produkt i inny Fezz. Tyle, że cykl się domyka. Zaczynałem od Luny i… do Luny wracam. Tyle, że tej nowej, dojrzalszej, stworzonej przez firmę, która przez te lata przeszła drogę od małej manufaktury do międzynarodowego producenta z nagrodą za najlepszy design czyli  Red Dotem na półce.

Moja przygoda ze wzmacniaczami lampowymi zaczęła się od modelu Silver Luna, niecałe osiem lat temu.

Z zakupem tamtej Luny wiąże się zresztą ciekawa historia, którą opisałem na blogu. Później przez długi czas używałem Titanii, będącej wówczas najmocniejszym wzmacniaczem podlaskiego Fezz Audio.

Jakiś czas temu Maciej Lachowski, właściciel Fezz Audio, przesłał mi do odsłuchu nową odsłonę Luny. Nie będę ukrywał, byłem jednym z betatesterów tej konstrukcji jeszcze zanim oficjalnie ją zapowiedziano, a później pokazano na tegorocznym Audio Video Show w Warszawie.

Z wyglądu nowa Luna nawiązuje do odświeżonej linii EVO, z zupełnie przemodelowaną obudową. To właśnie za świetny wygląd chłopaki z Podlasia zgarnęli prestiżową nagrodę Red Dot. Zaokrąglone kształty, nowa bryła, wrażenie perfekcji i dopracowania — to już nie jest sprzęt o garażowym charakterze lecz konstrukcja na światowym poziomie.

Od razu napiszę, że nowa Luna nie ma praktycznie nic wspólnego ze starą, poza nazwą.

To zupełnie inna konstrukcja, wizualnie, funkcjonalnie i przede wszystkim brzmieniowo.
Ale po kolei.

Moc i konstrukcja

Po pierwsze: nowa Luna generuje prawie dwa razy większą moc niż jej pierwowzór.
W trybie ultralinearnym uzyskujemy 40 W  to moc i dynamika bliższa Titanii niż starej Luny.

Po drugie: wzmacniacz zaprojektowano całkowicie od nowa, w topologii z trzema stopniami mocy.

W standardzie mamy do wyboru dwa tryby pracy: Ultralinear oraz Triodowy.

Ultralinear: pełna moc 40 W, brzmienie bardziej dynamiczne, punktualny dół pasma rewelacyjna holografia sceny.

Trioda: cieplejsza średnica, miększy bas, analogowa sygnatura świetna do długich odsłuchów.

Choć oba tryby mają swój urok, to w ultralinearze wzmacniacz pokazuje pełnię dynamiki, precyzji i rozdzielczości  nie tracąc przy tym lampowego ,ciepłego charakteru .

Funkcjonalność – tu widać największy skok

Nowa Luna dostała pilot, który wreszcie obsługuje wszystkie funkcje.

wybór źródła, głośność,  funkcję czuwania – standby. W porównaniu do poprzednich Fezzów to ogromna zmiana na korzyść.

Kolejna nowość to karty rozszerzeń: phono, Bluetooth, DAC,  które dają możliwość rozbudowania wzmacniacza o dodatkowe funkcje.  Wsuwa się wtedy taką kartę w przegotowany specjalnie z tyłu obudowy i zaślepiony slot.  Jest to wygodna opcja bo nie musisz od razu decydować czy chcesz rozszerzać swój wzmacniacz o dodatkowe funkcjonalności. Po prostu gdy uznasz, że potrzebujesz DAC dokupujesz w FezzAudio kartę i montujesz samodzielnie bez potrzeby odsyłania wzmacniacza do producenta.

Do tego dochodzą:

gniazda do współpracy z subwooferami  -dla “basolubów” to świetna opcja.

wejście Direct do podłączenia zewnętrznego przedwzmacniacza,

Opóźniony start (ok. 2 minuty) to funkcja mająca na celu ochronę i wydłużenie żywotności lamp mocy.  Polega to  na tym, że po  włączeniu wzmacniacza, obwód opóźniający wstrzymuje napięcie podawane na anody w  lampach  mocy. Lampy te z racji znacznie wyższych napięć  potrzebują czasu, aby rozgrzać się do optymalnej temperatury pracy. Proces ten trwa w przypadku Luny około 2 minut. po tym czasie gdy lampy już się rozgrzeją tor sygnałowy zostaje otwarty.

System zabezpieczeń lamp z diodą wskazującą uszkodzoną lampę, chroni układ wzmacniacza przed uszkodzeniem w przypadku np. zwarcia na siatkach lampy.

Nowością jest też auto-bias sterowany mikroprocesorem, eliminujący duże rezystory znane ze starej Luny.

Mniej generowanej przez wzmacniacz temperatury, mniej strat  mocy.

Po dekadzie Fezz stworzył konstrukcję dojrzałą, wygodną i przemyślaną co  widać i słychać.

 

 

Brzmienie

No dobrze — jak gra? I na ile przypomina starą Lunę?

Otóż… nie przypomina jej w ogóle.
Gra jak zupełnie inny wzmacniacz — i to zwyczajnie znacznie lepiej.

Pierwsze wrażenie: niezwykła spójność dźwięku w całym paśmie.

Według mnie  jeśli miałbym porównywać nowy wymiar LUNY do jej pierwowzoru to najnowsze dzieło Fezz Audio wskoczyło co najmniej  półkę wyżej jeśli chodzi o kulturę grania i nazwę to “miodność”  brzmienia.  Przekłada się to na wielką przyjemność ze słuchania za jej pośrednictwem, muzyki i wygląda na to, że konstruktorzy tego wzmacniacza wycisnęli wszystko co najlepsze z lamp EL34 oraz toroidalnych traf  końcowych

BasW przeciwieństwie do starej Luny jest precyzyjniejszy, punktualny i trzymany w ryzach.
W ultralinearze kontrola jest naprawdę znakomita.

ŚrednicaTu jest ukryta cała magia lamp EL34.
Barwna, gładka, nasycona ale bez przesłodzenia. Świetna równowaga.

Góra pasma -jest selektywna, detaliczna, bez krzykliwości i bez szklistych nalotów. Całość jest bardzo dobrze zestrojona bowiem nic nie wybija się sztucznie ponad pozostałe zakresy.

Scena

Największe zaskoczenie!
Nowa Luna kreuje dużą, czytelną, trójwymiarową przestrzeń. Wybrzmienia, pogłosy, szczegóły akustyczne, to wszystko układa się w holograficzną iluzję, która kojarzy się z droższymi konstrukcjami, tworząc wrażenie obecności w miejscu nagrania.

Stara Luna była zwiewna,  nowa zachowuje tę zwiewność, ale dodaje do niej dojrzałość i wnosi muzykę na zupełnie nowy wymiar.

Cyfra i analog

Źródła cyfrowe charakteryzujące się większą dynamiką i szczegółowością przy odpowiednim DAC-u będą brzmiały z nowej Lunki niezwykle klarownie ale też poprzez to, że słuchane ze wzmacniacza lampowego nabiorą lekkiego ocieplenia.

Stępi się nieco  występująca w cyfrowych nagraniach chropowatość zachowując nadal dynamikę i bardziej analityczny charakter.

Analogowy wymiar grania z winyla to trochę inna sprawa. Tu znowu najwięcej zależy od jakości tłoczenia płyty, typu wkładki i precyzji przedwzmacniacza gramofonowego.

Analog – tu dużo zależy od toru, ale z Denonem DL103 i lampowym przedwzmacniaczem uzyskałem brzmienie ciepłe, namacalne, bardzo organiczne i co tu dużo gadać niezwykle przyjemne i transparentne w słuchaniu.

 

 

Na tle Titanii

Nowa Luna gra bardziej precyzyjnie,  przestrzennie i  w mojej ocenie  daje głębszy wgląd w scenę. Ilość mikro-detali i szczegółów opowiadających o przestrzeni i lokalizacji instrumentów moim zdanie jest lepsza zarówno w stosunku do pierwowzoru czyli Luny z przed lat 10 jak i mocniejszej  od niej Titanii.

Dla mnie porównanie właśnie z Titanią, którą użytkowałem najdłużej było największym zaskoczeniem bowiem nowa Luna  powiem wprost: gra  lepiej niż Titania

Swoją opinię opieram na porównaniu wprost Luny do Titanii i moich doświadczeń z Silver Luną z przed  7 lat.

Niestety za kilka dni ten wyśmienity wzmacniacz wraca na Podlasie ale ja już zamówiłem sobie taką tylko czarną  dla siebie.

Po ośmiu latach zataczam koło.
Wracam do Luny, ale wracam do konstrukcji, która dojrzała razem z marką Fezz.
To jak powrót do “źródła”, ale tym razem do wody czystszej, klarowniejszej i zwyczajnie smaczniejszej.

tekst i zdjęcia Robert Bajkowski

 

moje teksty o starej Lunie

Moja pierwsza przygoda z Silver Luną

 

Silver Luna – opinia użytkownika

 

Jak powstała moja Silver Luna

 

Zamienniki lamp do “Silver Luny”

 

Titania i Diamond 25, moje synergiczne granie.

2 thoughts on “Jak gra NOWA LUNA?

  1. Witam serdecznie. A jak nowa Luna radzi sobie z cięższym repertuarem jak rock czy metal? W sumie słucham wielu gatunków od jazzu przez Evę Cassidy, Leonarda Cohena na Metallicy czy Dire Straits kończąc. Zastanawiam się nad tą Luną aczkolwiek nie wiem czy podoła przy tak zróżnicowanym materiale. Pozdrawiam

    1. Witam . Całkiem dobrze przynajmniej z Iron Maiden Powerslave Dream Theater czy Panterą gra całkiem dynamicznie z całym “mięsem”, które jest tak nieodzowne w tym rodzaju muzyki. I zapewniam, że z odpowiednimi kolumnami podoła bowiem sam słucham nie mniej zróżnicowanego repertuaru. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *