Dwa albumy, które choć powstały w zupełnie innych światach. Dwa albumy, które położyły fundamenty pod rodzący się heavy metal.
Początek 1969 roku to czas gdy wszyscy czekali na nadchodzącą zmianę w muzyce buntu- rocku . Po „lecie miłości dzieci kwiatów” ludzie oczekiwali dźwięku cięższego, brudniejszego, bardziej szczerego niż cukierkowe psychodelie.
Anglia, jak przystało na matkę rocka, dała światu sygnał, że kończy się era hippisów, a zaczyna czas mocnego rocka.
W 1969 roku powstały dwa albumy, które napiszą początek historii praprzodków metalu. Choć nagrane w całkiem innych warunkach, opowiadają o tym samym: o narodzinach mocy.

LED ZEPPELIN II — album złapany w biegu
Led Zeppelin w 1969 roku cały czas byli w trasie. Samolot, hotel, klub, studio, koncert, następny kraj.
A pomiędzy tym wszystkim Page, Plant, Jones i Bonham nagrali album.
To nie była typowa sesja w studiu tylko improwizacja nagraniowa gdzie każdy utwór był nagrany w innym miejscu i innym studiu.
„Whole Lotta Love” powstało w jednym miejscu, „Heartbreaker” nagrano w drugim, dograno w trzecim, a miksowano w czwartym. Materiał pochodził z Los Angeles, Nowego Jorku, Vancouver, Londynu… dosłownie z każdego kąta, w którym udało się znaleźć wolne godziny. Nie wiem jak ale Eddiemu Kramerowi udało się to złożyć w jedną płytę.
Kramer, znany z pracy z Hendrixem, miał talent do ujarzmiania chaosu.
To on posklejał te sesje jak zegarmistrz, składający ścieżki i poszczególne nagrania co przypominało składanie rozebranego mechanizmu zegara rozrzuconego po całym pokoju. Kramer potrafił nadać tym zupełnie przypadkowo nagranym sesjom, spójność pomimo że powstały w różnych warunkach, na innym sprzęcie, z innym klimatem.
To dlatego Led Zeppelin II brzmi tak potężnie i jednolicie, choć powstał jak zapis długiej, rockowej tułaczki przez Amerykę. Na albumie słychać pot, adrenalinę, ale i energię, która towarzyszy młodym, muzykom, żyjącym jedynie chwilą.
Ta płyta nie została wyprodukowana jak typowy album, ona została niejako “złapana” w locie.

BLACK SABBATH — mgła Birmingham i narodziny mroku
A w tym samym czasie, po drugiej stronie Anglii, powstawało coś zupełnie odmiennego.
bez trasy po Ameryce, bez tułaczki po hotelach, w jednym studio nagraniowym
Black Sabbath żyli w świecie industrialnego Birmingham, jego fabryk, wilgoci, smaru i mgły, gdzie powietrze miało kolor dymu, ch debiutancki album nagrano praktycznie na żywo, w ciągu jednego dnia, bo tyle mieli czasu i pieniędzy.
I w tym surowym podejściu tkwiła ich siła.
Tony Iommi chłostał gitarą i gęstymi riffami, bo kontuzja palców zmusiła go do odmiennego stylu gry i innego strojenia gitary.
Geezer Butler pisał teksty inspirowane horrorem, mitologią, okultyzmem.
Bill Ward grał jak jazzman w mrocznym transie, a w centrum centrum tego wszystkiego był Ozzy Osbourne. to on był osią, duszą i niepokornym sercem Black Sabbath.
Miał w sobie coś nieokiełznanego, energię ulicy, dziecięcy strach, szaleństwo i dziwną, intuicyjną emocjonalność.
Kiedy śpiewał, brzmiało to tak, jakby opowiadał historie, które naprawdę widział w ciemności. Z Ozzym Black Sabbath stał się nawiedzony, jakby przenosił słuchacza do innego wymiaru.
Ich debiut nagrany w 1969, został wydany w piątek 13 lutego 1970 i w zamyśle nie miał błyszczeć jak popowy rock”n”roll. Miał niepokoić.
I robi to do dziś.
Co łączy te dwa albumy?
Na pierwszy rzut oka prawie nic.
Led Zeppelin II: nagrywany w samolotach, studiach i hotelach, składany przez Kramera z dziesiątek fragmentów.
Black Sabbath: nagrany w jeden dzień, praktycznie koncertowo, z duszą Birmingham bijącą w każdym riffie.
Ale głęboko pod spodem, oba albumy mówią jednym głosem:
Obie grupy choć różne jak dzień i noc były dziećmi tej samej Anglii, która miała już dość kolorowych wizji i kwiatów w koszulkach. Świat chciał już czegoś innego , co wali pięścią miedzy oczy i zostawia ślad.
Led Zeppelin przynieśli energię, ogień, bluesową duszę i sceniczną dynamikę.
Black Sabbath wnieśli do rocka mrok, wolniejszy riff, i ciężką smolistą atmosferę .
Razem stworzyli dwie drogi prowadzące do tego, co kilka lat później ochrzczono nazwą:
HEAVY METAL.
Led Zeppelin II to energia złapana w locie
Black Sabbath to ciężkie riffy zrodzone z ciemności i mgły.
Dwa różne albumy.
Dwa różne światy.
Jedna nowa epoka.