Mistrzowie Riffów. Pięć składanek CD, które warto znać.

Składanki z utworami ulubionych grup? niektórzy twierdzą, że prawdziwy fan powinien mieć całą dyskografię a nie jakieś the best off, essential czy greatest hits. Ja tak nie uważam bo składanka ma jedną fajną cechę . Jeśli jest dobrze skompilowana zawiera esencję tego co dany artysta czy zespół zrobił najlepszego w karierze. Dzisiaj wykorzystując te pięć składanek jako pretekst, chce opowiedzieć o wspólnej nici łączącej gitarzystów, którzy kształtowali brzmieniowo te nieco odległe od siebie stylistycznie ale grające ciężkiego rocka, grupy. I choć Ozzy nieco wyłamuje się z tego zestawiania bo sam był instytucją i grupa jaką stworzył była dla niego tłem, to jednak oni wszyscy wpłynęli na moje postrzeganie cięższego rocka w latach 80 i 90.

Pozornie zestawienie złożone z Ozziego, Pantery , Megadeth, Queensrÿche czy Extreme trudno połączyć w jakiś logiczny muzyczny mianownik. A jednak, choć na pierwszy rzut oka grupy te reprezentują zupełnie inne stylistycznie drogi cięższej odmiany muzyki gitarowej to łączy je wyjątkowa sieć historycznych, artystycznych i personalnych powiązań. Od technicznego thrashu i progresywnej elegancji, przez agresywny groove metal i klasyczny heavy rock, aż po funk-metalową wirtuozerię.Gdy przyjrzeć się im bliżej, wyłania się fascynujący obraz pięciu filarów, które zdefiniowały złotą erę muzyki metalowej na przełomie lat 80. i 90.

 

 

Najmocniejszym fundamentem łączącym ta piątkę jest wybitny kult gitarowego wirtuoza. Każdy z tych projektów zbudował swoją tożsamość na unikalnej chemii między charyzmatycznym frontmanem a genialnym, wręcz pomnikowym gitarzystą kompozytorem. Ozzy Osbourne, który po tragicznej śmierci genialnego Randy’ego Rhoadsa kontynuował karierę, ostatecznie odnalazł swój najtrwalszy muzyczny filar w osobie Zakka Wylde’a, który nagrał z nim najwięcej płyt studyjnych. Zakk po latach dzielił scenę w projekcie Generation Axe z Nuno Bettencourtem, fenomenalnym gitarzystą Extreme. Ten sam wzorzec „solowej potęgi gitary” odnajdziemy w legendarnej grze Dimebaga Darrella w Panterze, Marty’ego Friedmana u boku Dave’a Mustaine’a w Megadeth czy Chrisa DeGarmo w Queensrÿche.

Drugą osią łączącą te grupy są wspólne sceny koncertowe. W latach 1991–1992 cała piątka przecinała swoje szlaki na najważniejszych trasach i festiwalach świata poczynając od europejskiej edycji „Monsters of Rock” po wspólne koncerty Megadeth, Pantery i Extreme. Kolejną ciekawostką jest to że za ich brzmieniowym szlifem stał ten sam wybitny producent, Max Norman, który realizował przełomowe albumy dla Ozzy’ego (Blizzard of Ozz) i Megadeth (Countdown to Extinction), a także odpowiadał za miksy wydawnictw Queensrÿche oraz mastering koncertowego albumu Pantery (Official Live: 101 Proof).
Co więcej, pierwsza połowa lat 90. stała dla nich pod znakiem niezwykłego sukcesu komercyjnego tuż przed nadejściem fali grunge’u. Queensrÿche z balladą Silent Lucidity, Ozzy z Mama, I’m Coming Home czy Extreme z gigantycznym hitem More Than Words udowodnili, że potrafią zdobyć szczyty list przebojów, nie tracąc przy tym szacunku metalowej publiczności.

Ostatnim, nieco mroczniejszym mianownikiem łączącym całą piątkę, są dramatyczne zwroty akcji i burzliwe roszady w składach. Każda z tych formacji musiała zmierzyć się z ze swoimi demonami, utratą kluczowych muzyków. Czy to w wyniku tragicznego wypadku jaki dotknął Randy Rhoadsa czy morderstwa Dimebag Darrella, burzliwych sporów sądowych o prawo do nazwy Queensrÿche i proces po odejściu Geoffa Tate’a nieustannych zmian składu jak w Megadeth, czy też niespodziewanych zwrotów kariery, jak przejście na chwilę Gary’ego Cherone z Extreme do Van Halen.

 

 

Każdy z tych projektów definiuje artystyczna ucieczka lub konfrontacja z potężną legendą:
Dave Mustaine (Megadeth) napędzany był chęcią prześcignięcia Metalliki, z której go wyrzucono.
Ozzy Osbourne musiał udowodnić swoją wartość i zbudować potęgę na nowo po wyrzuceniu z Black Sabbath.
Pantera na początku lat 90. całkowicie odcięła się od swojej glammetalowej przeszłości z lat 80., tworząc nową, ekstremalną tożsamość.
Queensrÿche od początku walczyło z etykietą „klonu Iron Maiden”, tworząc koncept-albumy takie jak Operation: Mindcrime, by zdefiniować własny, ambitny gatunek.

Są jeszcze pewne nieoczywiste nici łączące poszczególnych muzyków.
Ciekawym elementem łączącym Extreme z kapelą Ozzyego jest relacja Nuno Bettencourta i Zakka Wylde’a. Obaj od dekad tworzą ścisłą czołówkę światowych wirtuozów, a w latach 2016–2019 ramię w ramię koncertowali po całym świecie w ramach supergrupy Generation Axe (obok Steve’a Vaia, Yngwie’ego Malmsteena i Tosin Abasi).
W 1992 roku po Europie krążyła jedna z najbardziej wybuchowych tras tamtej dekady. Na jednej scenie występowały wtedy obok siebie Megadeth promujące Countdown to Extinction, Pantera tuż po wydaniu przełomowego Vulgar Display of Power oraz właśnie Extreme będącego u szczytu popularności po płycie III Sides to Every Story.

W tym czasie Extreme, wystąpił na legendarnym koncercie Freddie Mercury Tribute Concert na stadionie Wembley w 1992 roku. To właśnie tam spektakularny występ zachwycił świat i ostatecznie przypieczętował ich pozycję w ekstraklasie rocka i metalu lat 90. Podobnie jak Queensrÿche z płytą Empire i przebojem Silent Lucidity czy Ozzy Osbourne z albumem No More Tears i utworem Mama, I’m Coming Home), Extreme osiągnęła gigantyczny, wręcz popowy sukces komercyjny tuż przed eksplozją grunge’u dzięki balladzie More Than Words. Co ciekawe, wszystkie te zespoły w pierwszej połowie lat 90. musiały stawić czoła zmianie wiatru w cięższym rocku i przewartościować swoje brzmienie. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze wyjątkowość liderów czy filarów grup bo genialni gitarzyści tworzyli rozpoznawalność ale i unikalne brzmienie każdego z projektów czy grup w których grali.

 

Dimebag Darrell (Pantera) Alkohol w pedalboardzie i brzmienie tranzystora.

Dimebag był absolutnym fenomenem, ponieważ całe swoje ikoniczne, potężne brzmienie na przełomie lat 80. i 90. zbudował co ciekawe nie na wzmacniaczach lampowych (jak większość heavymetalowców), ale na tranzystorowych wzmacniaczach Randey RG100. Wyciągał z nich agresywny, ostry jak brzytwa i niezwykle suchy sound, który stał się znakiem rozpoznawczym groove metalu. Smaczkiem z jego życia był fakt, że Dime był niekoronowanym królem imprez Wymyślił własny drink Black Tooth Grin (mocny shot Seagram’s 7 z dolewką Coli), a w jego pedalboardzie na scenie niemal zawsze znajdował się uchwyt na butelkę. Gdy po latach połączył siły z firmą Washburn, stworzył gitarę Dean Razorback, której szkice narysował na serwetce w barze. Zginął tragicznie zastrzelony na koncercie w 2004 roku.

 

 

 

Zakk Wylde (Ozzy Osbourne) –etos drwala.

Kiedy 19-letni Zakk Wylde trafił do zespołu Ozzy’ego, jego kultowa gitara Gibson Les Paul wcale nie miała słynnego wzoru w czarno-białe tarcze (Bullseye). Zakk chciał zamawiać wzór nawiązujący do filmu Zawrót głowy Hitchcocka, ale grafik pomylił projekty i dostarczył mu wzór tarczy strzeleckiej na dzień przed ważną sesją zdjęciową. Wylde postanowił go zatrzymać i tak powstał jeden z najbardziej rozpoznawalnych instrumentów w historii metalu. Zakk znany jest z unikalnej techniki czyli szalonego stosowania piskliwych flażoletów klawiszowych (pinch harmonics) i potężnego vibrato, które wypracował, ćwicząc po 12 godzin na dobę, połączonego z bezkompromisowym, stylem życia i niesamowitym poczuciem humoru. W końcu posiada fizjonomię drwala grając we flanelowych koszulach i szkockim kiltcie.

 

 

 

Nuno Bettencourt (Extreme) – Funkowa precyzja

Nuno Bettencourt wniósł do świata metalu coś niespotykanego: perkusyjne czucie rytmu połączone z ultraszybką kostką. Jego solówki w utworach takich jak Get the Funk Out czy Flight of the Wounded Bumblebee do dziś stanowią szkołę dla gitarzystów. Ciekawostką jest to, że słynne More Than Words zagrał na gitarze akustycznej, którą kupił za grosze chwilę przed wejściem do studia. Nuno słynie też z absolutnego perfekcjonizmu ponieważ na trasy koncertowe potrafił zabierać własne narzędzia i samodzielnie regulować swoje gitary (seria Washburn N4) tuż przed wyjściem na scenę, nie mając do końca zaufania do stuffu technicznego.

 

 

 

Dave Mustaine (Megadeth) – Geniusz thrasmetalowego riffu.

Mustaine zasłynął z błyskawicznych, niezwykle precyzyjnych riffów gitarowych oraz agresywnego, charakterystycznego śpiewu. W 1983 roku został wyrzucony z Metalliki za nadużywanie alkoholu i trudny charakter, co napędziło go do stworzenia własnej, jeszcze szybszej i bardziej technicznej formacji. Mimo zmagania się z ciężkimi uzależnieniami, groźną kontuzją ręki i chorobą nowotworową, od lat pozostaje jedną z najbardziej bezkompromisowych postaci na scenie muzycznej. W 2026 rozpoczął pożegnalną trasę koncertową po której kończy karierę sceniczną.

 

 

 

Marty Friedman (Megadeth) – Egzotyczne skalowanie.

Gdy Marty Friedman dołączał do Megadeth, przyniósł ze sobą powiew absolutnego egzotyzmu. W przeciwieństwie do większości thrashmetalowych gitarzystów, którzy opierali się na pentatonice i skali bluesowej, Marty wplatał w solówki skale dalekowschodnie (japońskie i arabskie). Co ciekawe, Friedman ma bardzo nietypową, niemal „koślawą” technikę trzymania kostki do gry. Wygina prawą dłoń pod dziwnym kątem w kształt litery „h”, co według klasycznych nauczycieli gry jest błędem anatomicznym. Nie przeszkodziło mu to jednak w nagraniu jednej z najwspanialszych solówek w historii muzyki rockowej w utworze Tornado of Souls. Po odejściu z Megadeth przeniósł się na stałe do Japonii, gdzie stał się gigantyczną gwiazdą tamtejszej telewizji i popkultury.

 

 

 

Chris DeGarmo (Queensrÿche) – od intelektualnej gitary po licencje pilota.

Chris DeGarmo był ucieleśnieniem gitarowego intelektualizmu. Gość który wychowywał się w okolicach Seatle i może gdyby urodził się dekadę później i zaczął grać na początku lat 90 to grał by grunge a nie interesującą odmianę progresywnego metalu. Jego styl charakteryzował się niezwykłą dojrzałością, rezygnacją z taniego popisu na rzecz genialnych kompozycji i wielogłosowych harmonii granych w duecie z Michaelem Wiltonem. To DeGarmo był głównym architektem sukcesu koncept albumu Operation: Mindcrime. Ciekawostką z jego życia jest fakt, że po szczytowym okresie sukcesu Queensrÿche, Chris postanowił przewartościować swoje życie. Zdobył pełną licencję pilota komercyjnego i po odejściu z zespołu w 1998 roku przez wiele lat pracował jako zawodowy pilot prywatnych odrzutowców biznesowych, całkowicie usuwając się w cień światowego show-biznesu.

 

 

Czym są dla mnie grupy o których piszę?

Megadeth, Queensrÿche, Pantera, Ozzy Osbourne i Extreme nie są osobnymi gwiazdami metalowego uniwersum. To połączona wspólnym losem, brzmieniem i historycznym czasem, esencja cięższej, rockowej muzyki lat 80. i 90 którą lubiłem wtedy bardzo słuchać.
A same składanki?
Są warte posłuchania więc sięgnijcie po nie na płytach CD, które powoli wracają do łask albo poszukajcie na serwisach streamingowych.
To naprawdę zacni wykonawcy.

Warto przeczytać :

Najlepsze albumy koncertowe Ozzy’ego Osbourne.

Heavy metal dla Dziadersów – Dokken, Y&T, Lizzy Borden.

Metalmania 87 w wersji B&W

tekst i zdjęcia R Bajkowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *