W świecie audio rzadko zdarza się aby hierarchia cennikowa idealnie odzwierciedlała to, co słyszymy w głośnikach. A jednak brytyjskie laboratorium Geoffa Merrigana z Tellurium Q dokonało czegoś, co zmusza nas do porzucenia prostych schematów „droższy równa się lepszy”.
Od ponad sześciu lat używam kabli głośnikowych Tellurium Q i w moim przypadku jest to Black II. Jakiś czas temu dostałem do porównania dwa inne produkty. Chciałem je skonfrontować z moimi dwoma zestawami audio ( lampowa Luna i Yamaha A S 1200), mając kable z niższej i wyższej półki. Dostałem kabel Tellurium Q Ultra Blue II i Silver III, które mogłem porównać z obecnie używanym przeze mnie klasykiem firmy Tellurium , Black II. Wnioski? To trzy różne filozofie obcowania z muzyką.


-
Tellurium Q Ultra Blue II – Ciepły relaksujący wymiar grania nie pozbawiony rozdzielczości.
Zacząłem od progu serii czyli kabla Ultra Blue. Gdybym miał opisać ten kabel jednym słowem, byłaby to -muzykalność i wyrozumiałość.
Ultra Blue II ma wyraźną tendencję do lekkiego tonowania wyższej średnicy i przełomu wysokich tonów. W zamian oferuje dociążony i przyjemny dół pasma. To kabel, który faworyzuje barwę i objętość kosztem absolutnego konturu.
Co to oznacza dla słuchacza? Jeśli Wasza kolekcja płytowa obfituje w muzykę rockową, metalową z lat 90. czy kapryśne polskie realizacje naszpikowane ostrymi, syczącymi zgłoskami (s, sz, cz), ten kabel może okazać się ratunkiem dla takich realizacji. Tam, gdzie w typowym miedzianym kablu kupowanym na metry, realizacyjny brud i „łoskot” talerzy nieco zaburzy przyjemność ze słuchania, Ultra Blue „zaokrągli” krzykliwość takich nagrań, zamieniając jazgot w znośny i akceptowalny relaksujący spektakl. Budowanie sceny w tym kablu jest zaskakująco precyzyjne i wcale nie stracicie nic na rozdzielczości w górnych zakresach.

-
Tellurium Q Silver III – precyzja, dynamika i bezlitosna prawda.
Silver 3 to wejście w zupełnie inny wymiar obcowania z muzyką. Używając metafory: jeśli muzykę porównamy z obrazem, to Silver III rysuje ją nieprawdopodobnie precyzyjną, cieniutką kreską.
Ten kabel to mistrz mikrodetaliczności, dynamiki i precyzyjnie budowanej sceny . Wbrew nazwie, oraz stereotypowym opiniom o „srebrze”, które kłuje w uszy, Silver III nie jest ostry. To kabel po prostu bezkompromisowo „przezroczysty” . W kreacji przestrzennej, zdumiewająco i z chirurgiczną precyzją „wycina” kontury instrumentów, a wokalista dostaje potężny zastrzyk prezencji, robiąc krok przed linię głośników.
To genialny tester systemów. Odpalasz realizacje jazzowe od ECM i dostajesz gęsiej skórki. Słyszysz nie tylko samo uderzenie w talerz perkusji, ale precyzyjnie lokalizujesz geometrię tego uderzenia. Wiesz czy pałka musnęła głuchą nasadę blachy, czy uderzyła o jej krawędź, wywołując długie, falujące wybrzmienie. Niestety, ta „klątwa wysokiej rozdzielczości” ma swoją cenę. Silver III bezlitośnie obnaża kiepsko nagrane płyty i błędy realizatorów. Słaba polska realizacja z podbitym pasmem 4–6 kHz zmieni się w syczący i zbity kłębek sybilantów, a skompresowany rock straci urok. To kabel dla purystów szukających absolutnej prawdy.

3-Tellurium Q Black II – Złoty środek i król balansu.
Na koniec zostaje klasyk i najlepiej sprzedający się kabel Tellurium Q czyli Black II. Kabel, od którego wszystko się zaczęło, i który w tym zestawieniu jawi się jako absolutny pomost między skrajnościami. Black II nie próbuje być tak analityczny i bezwzględny jak Silver 3, ale rezygnuje z relaksującej ocieplonej aury którą otula nas Ultra Blue. Wracając do porównania z malarstwem, Black II rysuje „kreskę” nieco grubszą niż Silver, ale zachowuje kontur, dynamikę, tempo i rytm. Seria Black II stara się być naturalny. Oferuje świetny wgląd w nagranie i piękną przestrzeń w jazzie, ale nie obdziera ze skóry wokalistów, gdy w grę wchodzi trudniejsza fonetyka języka polskiego. To kapitalny kompromis dla tych, którzy słuchają wszystkiego: od kapryśnego rocka, przez klasykę, aż po audiofilskie wydania jazzowe.

Synergia, czyli sztuka dopasowania
Sądzę, że nie ma kabli uniwersalnych do każdego systemu. Wszystko jest kwestią żonglerki i synergii komponentów. Co z tego wynika w praktyce domowego słuchania?
Luna Evo Fezz Audio i kolumny Pylon Audio Jade10.
W przypadku mojego systemu lampowego opartego na wzmacniaczu Luna podłączenie Ultra Blue II na pierwszy rzut oka, wydawać by się mogło złym wyborem bo istnieje obawa, że przedawkujemy lekko miękką i ciepłą naturę lampowego grania, kosztem rozdzielczości . Z kolei Silver III mógłby swoją bezpośredniością zabić romantyzm lampy. Wydaje się logicznie rzecz biorąc, że najlepszym wyborem powinien być Black II. I przez kilka lat talk było. Wyciągał detal i kontur basu, pozwalając lampie czarować średnicą, jednocześnie dosyć rozdzielczo odgrywał wszystkie wyższe częstotliwości.
Jednak niedawna zmiana kolumn na Jade 10, które jednak są bardziej rozdzielcze i analityczne od poprzedników ( Diamond 25) spowodowała, że coś w tym zestawieniu nie do końca mnie zadowalało.
Okazało się, że to ostatecznie Ultra Blue II pozostawił świetny wgląd w nagrania ale nie zabił ciepłego wymiaru muzyki. Ten kabel wybacza błędy realizatorów pozwalając cieszyć się gorszymi nagraniami rockowymi i polskimi bez irytacji. Seria Blue została stworzona z myślą o dociążeniu, relaksie i gładkości. Ultra Blue ma więcej “ciała” w niższych rejestrach, niestety kosztem absolutnej kontroli i faktury basu, którymi zachwyca Silver III.


System Tranzystorowy -Yamaha A-S1200 i koncertowy wymiar grania kolumn Pylon Jade 20.
Taki zestaw z natury gra szybko, bezpośrednio i potężnie. To tutaj swoje idealne zastosowanie powinien znaleźć Ultra Blue II, który powinien w teorii zadziałać jak swego rodzaju amortyzator, tworząc system niesamowicie uniwersalny, dynamiczny i niemęczący na długie godziny. Okazało się że to Silver III pokazał najlepszy bo z jednej strony dynamiczny i mocny a z drugiej, bardzo rozdzielczy wymiar grania.
Dlaczego?



Yamaha A-S1200 to wzmacniacz z genialnym, dociążonym dołem i gładką, lekko ciepłą średnicą. Ma jednak tendencję do grania raczej zwartym, intymnym planem. Kolumny Pylon Audio Jade 20 to kolumny z dużym papierowym przetwornikiem i świetnie grającą, niemęczącą tubą. Grają niesamowicie potężnie, namacalnie, z lekkim swingującym, ciepłym klimatem.
Kabel Ultra Blue II pogłębiał nieco ocieploną barwę Pylonów i Yamahy, przez co dźwięk robił się zbyt gesty. Silver III otworzył przestrzeń, rozsunął muzyków na scenie i pozwolił tym wielkim Pylonom „odetchnąć”. Testowałem takie zestawienie na bardzo skrajnej muzyce Dream Theater i jazzie Torda Gustavsena.
Wzmacniacze stereo Yamaha A-S 1000 i A-S 1200- porównanie.
To, że kabel sprawdził się w obu tych światach, to ostateczny dowód na jego klasę: W jazzie realizowanym przez Manfreda Eichera z ECM kluczowa jest cisza między dźwiękami, akustyka pomieszczenia i precyzyjne wybrzmiewanie blach. Silver III podał to idealnie, tworząc czarne tło, z którego wyłaniał się fortepian. W prog-metalu gdzie ściana dźwięku i gęste aranżacje Portnoya i riffy Petrucciego potrafią zlewać się w papkę, Silver III uratował sytuację swoją separacją. Każdy instrument dostał własne miejsce w przestrzeni. Na marginesie warto dodać, że dużo współczesnego rocka i ogólnie muzyki realizowana jest dość płasko co przy tak transparentnym kablu od razu wychodzi na wierzch. Jazzowa ECM realizuje płyty genialnie, ale bardzo sterylne i przestrzennie. Silver III po prostu niczego nie ukrywa. Pokaże prawdę o gorszym masteringu, ale odwdzięczy się magią przy dobrych realizacjach. Świetna analityczność i nieco ocieplona średnica z dynamicznym kontrolowanym dołem pasma w moim wzmacniaczu Yamahy, znalazła po prostu idealnego pośrednika by wycisnąć z Jade 20 potencjał jaki te kolumny niewątpliwie mają. Ale taki też był mój cel by Yamaha była tym miernikiem studyjnej dokładności a lampowa Luna dawała relaks.
Zatem wygląda na to, że z lampową Luną pozostanie Ultra Blue II. A co z Yamahą? Na dzień dzisiejszy gra z Black II. Ale może w najbliższej przyszłości zastąpię je Silver III. Wtedy było by idealnie. Tellurium Q nie produkuje kabli lepszych i gorszych. Firma daje nam narzędzia do precyzyjnego „dostrojenia” naszych systemów. Wybór należy do Waszych uszu – i Waszej kolekcji płyt.
tekst i zdjęcia R Bajkowski
Hej.gram na końcówkach Exposure+ przedwzmacnicz. Testowałem Black II, został jednak mój mit terminator. Fajny test, spróbuję Sliver III, zobaczymy czy coś wniesie do systemu
Serwus . Posiadam dwa kabelki blue ultra tylko v1 ten pierwszy jest jeszcze bardziej spokojniejszy od ultra II oraz black ultra II jestem bardzo zadowolony z niego i polecam każdemu