A Love Supreme Johna Coltrane’a To nie jest tylko album jazzowy. To dokument wewnętrznej przemiany. Duchowy testament. Modlitwa zapisana na czterech ścieżkach taśmy magnetycznej. Na początku lat 60. Coltrane był już legendą. Po przejściu przez zespoły Dizzy’ego Gillespiego i Milesa Davisa, po Giant Steps, miał za sobą rewolucję harmoniczną która zmieniła język jazzu. Ale był też człowiekiem po przejściach. Uzależnienia, chaos, życie na krawędzi. Przełom nastąpił w 1957 roku, kiedy, jak sam pisał „doświadczył duchowego przebudzenia” i zerwał z narkotykami oraz alkoholem. To doświadczenie nie było jednorazowym olśnieniem. Raczej początkiem drogi. Przez kolejne lata Coltrane coraz wyraźniej kierował muzykę ku temu, co niewidzialne: ku transcendencji, ku absolutowi, ku temu, co w jazzie zawsze było obecne, ale rzadko nazywane wprost.

Jedno nagranie, jedna noc.
9 grudnia 1964 roku, Van Gelder Studio w Englewood Cliffs, New Jersey. Klasyczny kwartet Coltrane’a: McCoy Tyner – fortepian, Jimmy Garrison – kontrabas, Elvin Jones – perkusja
Jedna sesja. Prawie bez dogrywek, bez poprawek, bez kalkulacji. Muzyka, która brzmi tak, jakby wydarzyła się jeden niepowtarzalny raz bez powtórek bez powrotów. Coltrane przyniósł do studia nie tylko szkice muzyczne, ale też tekst, swoisty poemat dziękczynny skierowany do Boga. Nie do konkretnej religii, nie do kościoła, nie do doktryny. Do siły wyższej, którą każdy może nazwać po swojemu. Tekst tego poematu znajdziecie na końcu tekstu. Ten niepowtarzalny album Coltrane ułożył w cztery części składające się w duchową narrację:
- Acknowledgement – uznanie
- Resolution – postanowienie
- Pursuance – dążenie
- Psalm – modlitwa
Pierwsza część zaczyna się niemal niezauważalnie: puls kontrabasu, motyw, który wraca jak oddech. A potem ten moment, Coltrane intonujący na saksofonie cztery dźwięki, a chwilę później wypowiadający je głosem: A Love Supreme. To nie jest refren. To mantra. Zaklęcie. Punkt skupienia. W jazzie, który zwykle unika dosłowności, Coltrane robi coś radykalnego: nazywa sens wprost. Improwizacja, która następuje później, nie jest popisem techniki. Jest medytacją. Każdy muzyk w kwartecie nie tyle „gra swoje”, co uczestniczy w wspólnym akcie. Elvin Jones w zaskakujący sposób kontroluje czas i tempo rozciągając je i zagęszczając. Tyner buduje akordowe katedry. Garrison jest osią wszystkich dźwięków jak światło latarni w nocy.
Najbardziej poruszający jest finał, ten swoisty Psalm. Coltrane nie improwizuje tu w klasycznym sensie. On czyta saksofonem swój poemat. Każda fraza odpowiada linijce tekstu. Jego saksofon jest jak głos deklamujący tekst, jak modlitwe, jako wyznanie. Nie ma tu fajerwerków. Nie ma kulminacji w tradycyjnym sensie. Jest cisza, skupienie i poczucie domknięcia. Jakby drzwi się zamknęły, ale nie zatrzasnęły a raczej zostały uchylone. A Love Supreme zmienia sposób myślenia o jazzie na kilku poziomach.
Pokazuje, że jazz może być jawnie duchowy, bez popadania w patos. Udowadnia, że improwizacja może być formą modlitwy, a nie tylko ekspresji ego. Staje się pomostem między jazzem, muzyką klasyczną, awangardą i późniejszym spiritual jazzem (Pharoah Sanders, Alice Coltrane). Dla wielu muzyków rockowych i eksperymentalnych jest sygnałem: muzyka może być czymś więcej niż rozrywką.
To także jedna z nielicznych płyt jazzowych, które przeniknęły do kultury masowej, nie tracąc przy tym swojej głębi. Słuchana przez jazzmanów, rockmanów, hipisów, mistyków i ludzi, którzy po prostu szukali sensu. Sześćdziesiąt lat po jej nagraniu album , A Love Supreme nadal brzmi aktualnie. Może nawet bardziej niż w 1964 roku. W świecie hałasu, pośpiechu i ironii jest jak przypomnienie, że muzyka może być aktem skupienia, a słuchanie formą uczestnictwa. Możesz nie wierzyć w Boga ale możesz uwierzyć w tę płytę. Wystarczy pozwolić jej wybrzmieć. Do końca. Bez przeskakiwania. Bez sprawdzania telefonu. Jak modlitwę. Jak rozmowę. Jak najwyższą miłość.
Wydanie “A Love Supreme”, po które sięgam, to trzypłytowa edycja Universal Music Company z 2016 roku rozszerzona, archiwalna i jednocześnie niezwykle ludzka. Oprócz kanonicznego albumu zawiera ona materiały z sesji nagraniowej, alternatywne ujęcia oraz fragmenty, które normalnie pozostałyby w cieniu „ostatecznej wersji”. To wydanie pokazuje ten album nie jako objawienie spadające z nieba, lecz jako proces, momenty prób, poszukiwań, drobnych korekt, oddechów między frazami. Słychać, że ta muzyka rodziła się w czasie rzeczywistym, między czterema muzykami zamkniętymi w studiu.



Oryginalne notatki Coltrane zrobione podczas sesji i przed nią
Dla słuchacza to zaproszenie głębiej niż tylko do kontemplacji gotowego dzieła.
To zaproszenie do wejścia za kulisy duchowego aktu.
Jakby pozwolono nam zajrzeć do szkicownika mistrza i zobaczyć, że nawet modlitwa potrzebuje chwili ciszy, zawahania i powtórzenia.

Oryginalny tekst psalmu Johna Coltrane
John Coltrane – A Love Supreme (Psalm) – wolne tłumaczenie.
Uczynię wszystko, co w mojej mocy,
aby być Ciebie godnym, Panie.
Więcej nie potrafię
mogę tylko iść za Tobą.
Dziękuję Ci, Boże.
Pokój.
Nie ma nikogo poza Tobą.
Jesteś pięknem.
Jesteś wszystkim.
Pomóż nam zobaczyć nasze słabości.
Dziękuję Ci, Boże.
W Tobie wszystko jest możliwe.
Wiemy, to Ty nas stworzyłeś.
Zachowaj nas na swojej drodze.
Jesteś zawsze.
Byłeś przed czasem.
Jesteś w każdej rzeczy.
Jesteś łaską.
Jesteś miłosierdziem.
Teraz wiem.
Dziękuję Ci, Boże.
Słowa i dźwięki,
mowa i cisza,
ludzie, pamięć, myśli,
lęk i emocje,
czas i to, co poza nim
wszystko pochodzi z Jednego.
W Jednym wszystko zostało stworzone.
Błogosławiona jest Jego droga.
Fale, uzdrawiające fale
wibracje wszystkich rzeczy
prowadzą nas każdą ścieżką
z powrotem do Boga.
Dziękuję Ci, Boże.
Twoja droga jest piękna.
Twoja droga jest pełna łaski.
Miłosiernie dziękuję Ci, Boże.
Jedno
rodzi miliony wibracji
i wszystkie wracają do Ciebie.
Nie lękaj się.
Wierz.
Wszechświat pełen jest cudów.
Jesteś wszystkim.
Oczyść nas.
Jesteś łagodny.
Jesteś miłosierny.
Bóg jest miłością.
Bóg jest.
Bóg jest żywy.
Pozwól mi być przyjętym w Twoim spojrzeniu.
Naucz nas rozpoznawać Ciebie.
To, że istniejemy,
jest już wyznaniem.
Dziękuję Ci, Boże.
Jesteś.
Byłeś.
Będziesz.
Szukaj Go każdego dnia,
na każdej drodze.
Niech wszystkie pieśni
wracają do Boga.
Cała chwała należy do Boga.
Żadna droga nie jest łatwa,
lecz każda prowadzi do Niego.
To jedyna droga.
Wszystko jest w Bogu.
Wszystko jest z Bogiem.
Bądź posłuszny.
Błogosławiony jest Bóg.
Jesteśmy z Jednego.
Zrozumiałem:
nie widziałem Cię niegodnie
nikt nie może się z Tobą równać.
Twoje imię jest błogosławione.
Oddychasz przez nas
całkowicie,
łagodnie.
Widzę Cię.
Dziękuję Ci, Boże.
Dziękuję Ci, Boże
tekst i foto R Bajkowski