Tegoroczne Audio Video Show za nami.
Wszędzie w internecie widzę zdjęcia i opisy wrażeń z oglądania i słuchania tych wszystkich systemów dźwiękowych. I wiecie co ?
Nie chcę pisać o niezliczonej ilości systemów grających w Sobieskim czy na stadionie. Nie będę oceniał co grało lepiej czy gorzej, ani nie będę ekscytował się czy system za 8 milionów gra tak jak powinien grać system za 8 milionów. Nie zrobię tego ponieważ dla mnie na tej imprezie najfajniejsze było spotkanie z ludźmi bo przecież to oni stoją za wszystkimi tymi grającymi cudeńkami. To ludzie stoją za muzyką, której na nich słuchamy i właśnie dlatego dzisiaj napiszę wam nie tyle o sprzęcie audio tylko o ludziach, których spotkałem na wystawie. Ale od początku.
W tym roku udało mi się nieco dłużej porozmawiać z Łukaszami Fikusem twórcą firmy Lampizator . Muszę przyznać się, że poza Fezzowym DAC-iem, który współtworzył Lampizator nie miałem okazji słuchać jego urządzeń bezpośrednio w swoim domu. Ale na każdej wystawie AVS gdzie wystawiał się ze Sveda Audio ten bezkompromisowy dźwięk, zawsze robił na mnie duże wrażenie swoją ciepłą i analityczną aurą. „Ucięliśmy” sobie całkiem miłą rozmowę podczas której mniej było o samym sprzęcie a bardziej o tym jak Lampizator doszedł do miejsca w którym jest dzisiaj. Jedyną Polską luksusową marką Audio, tak dobrze rozpoznawalną na świecie. Dla mnie najciekawszy w całej rozmowie okazał się człowiek, któremu udało się dokonać rzadkiej sztuki: przekształcić pasje i hobby w znakomicie prosperujący biznes, czerpiąc z tego samą przyjemność. Wygląda wiec na to, że z pasji powstają najciekawsze rzeczy. Historia marki Lampizator to klasyczna opowieść o tym, jak pasja połączona z bezkompromisowym dążeniem do doskonałości może przerodzić się w globalny sukces. Jej twórca, Łukasz Fikus, już jako młody chłopak pasjonował się elektroniką. Przez lata rozbierał stare wzmacniacze i odtwarzacze CD, sprowadzał uszkodzony sprzęt z niemieckich rynków, by własnoręcznie go naprawiać i badać jego architekturę. Z czasem zauważył pewną powtarzalność: odtwarzacze CD zyskiwały na plastyczności i naturalności, gdy modyfikował ich tor analogowy, wprowadzając do niego lampy elektronowe. Brzmienie stało się na tyle intrygujące, że wieść o „ulepszonych” odtwarzaczach rozeszła się wśród znajomych. Lawina ruszyła i pojawiało się coraz więcej zleceń na modyfikacje różnorodnych modeli.
Wkrótce pan Łukasz doszedł do wniosku, że poprawianie setek różnych konstrukcji mija się z celem. Zamiast tego postanowił skupić się na tym, co najważniejsze a więc na kreowaniu brzmienia i barwy dźwięku. Porzucił tradycyjny napęd i player CD i skoncentrował się na budowie idealnego przetwornika cyfrowo-analogowego (DAC). Kluczem do sukcesu okazał się unikalny, oparty na lampach tor analogowy, który całkowicie eliminował cyfrową ostrość, oferując w zamian brzmienie organiczne i głęboko analogowe. Pierwsze urządzenia powstawały metodą garażową, bardziej przypominając produkty DIY ale szybko trafiły na międzynarodowe wystawy na całym świecie gdzie intrygowały swoją oryginalnością brzmieniową. Oficjalnie firma z siedzibą w Warszawie ruszyła w 2010 roku, a unikalny dźwięk szybko docenili najbardziej wymagający audiofile i wpływowi recenzenci branży audio na świecie. Dzisiaj Lampizator to jedyna polska marka sprzętu audio o tak potężnej i ugruntowanej pozycji na całym świecie. Jej flagowe, konstrukcje takie jak referencyjny Horizon czy uznany Pacific, reprezentują najwyższą światową półkę brzmieniową, jakościową i cenową.
Zapytałem Pana Łukasza dla kogo właściwie robi swoje urządzenia? Odpowiedział że -“Kupują je przede wszystkim dobrze ustatkowani finansowo entuzjaści audio dla których wydanie 10 000$ lub więcej na spełnienie marzenia nie stanowi problemu. To zazwyczaj osoby, które kochają analogowe brzmienie z naprawdę dobrych systemów jakie stoją w ich domach. To melomani, którzy chcąc wejść w nowe dla nich cyfrowe technologie, nadal potrzebują usłyszeć ciepło i przestrzeń analogowego grania bez typowej dla cyfry, septyczności.” Tak, pod wieloma względami urządzenia Lampizatora to audiofilskie odpowiedniki superaut: produkty niszowe, na które może pozwolić sobie zaledwie promil entuzjastów, ale które oferują dźwięk, prestiż i kunszt nieosiągalny dla masowej produkcji. Co interesujące producent całkiem dobrze zarabia na serwisie posprzedażowym bo zamiast wypuszczać co roku nowe “pudełko”, postanowił, że każdemu swojemu klientowi zaoferuje modyfikację zakupionego urządzenia tak by zawsze nadążało za zmianami w technologiach. Łukasz Fikus to również świetny gawędziarz i człowiek o naprawdę głębokiej wiedzy na temat przetworników cyfrowo – analogowych i jednocześnie ekspert w dziedzinie „lampizowania” torów analogowych w takich urządzeniach. Właściwie to można by poświecić jego firmie oddzielny artykuł. Może kiedyś

Mateusz Jujka z bratem Szymonem i Mikołajem Rubeńczykiem to młode pokolenie managerów, którzy udowadniają że w Polsce można robić sprzęt audio na światowym poziomie. Pokazują, że ich firma rozwija się tak dobrze iż jest w stanie przejąć nawet Austriacką firmę z ugruntowaną marką (Viena Acoustic) istniejącą na rynku od ponad 37 lat. Pylon na dzień dzisiejszy stał się największym producentem kolumn głośnikowych ale również przetworników w naszej części Europy. Wyjątkowość Pylona w moim przekonaniu wynika z tego, że Mateusz Szymon i Mikołaj mają wizję rozwoju i konsekwentnie ją realizują. Zaczynali od produkcji obudów głośnikowych dla innych uznanych marek, jako typowy producent OEM-owy. Na zlecenie budowali skrzynki głośnikowe, które wysyłali następnie do dużych producentów w Europie, a tamci składali z tego gotowe kolumny. Ale chłopaki wpadli na inny pomysł. „Dlaczego nie mamy robić całych kolumn? Przecież wiemy jak zrobić drewniane obudowy, a dołożenie do tego głośników nie powinno stanowić jakiegoś dużego problemu”.
Zatrudnili inżyniera, Marka Kostrzyńskiego, który zaprojektował pierwsze zestawy głośnikowe i nadał im charakterystyczny indywidualny szlif brzmieniowy. Wtedy rozpoczęli produkcję swoich autorskich kolumn a w maju 2011 roku, na rynek trafiły pierwsze produkty z logiem Pylon. Z historią firmy wiążą się dwa przełomy. Pierwszy to wprowadzenie na rynek bardzo przyzwoitych w swojej cenie zestawów Opal, które zbierały świetne recenzje i nagrody. Drugi to wejście z linią Diamond, która wywindowała ich na półkę premium, oferując bardzo dobre kolumny w stosunkowo rozsądnych cenach. Nowe linie takie jak seria Jade, nawiązujące do klasycznych konstrukcji z lat 70. to absolutny hit, który sprzedaje się świetnie na całym świecie. Ale na dzień dzisiejszy produkują również kolumny high-endowe czyli flagową serię Jasper i absolutnie topowe – Amethyst Gamma, prezentowane rok temu na AVS. Nie przeszkadza to w tym by starsze modele nieco odświeżyć i tchnąć w nie nowe życie.(Modele Opal i Diamond.) Warto dodać, że Pylon dysponuje od kilku lat jedną z najnowocześniejszych komór bezechowych w Europie co pozwala naprawdę dobrze dopracowywać kolumny od strony brzmieniowej. Po tym co usłyszałem w wykonaniu Opali 40 na tegorocznym AVS, inwestycja w komorę bezechową była strzałem w dziesiątkę. Panowie ze zdjęcia czyli Mateusz i Szymon Jujka ,są przykładem tego, że w Polsce również można stworzyć świetnie prosperującą firmę, jeśli tylko ma się wizję jej rozwoju i konsekwentnie ją realizuje.


Niebawem będę miał okazję posłuchać w domu jak grają Opale40 i na pewno podzielę się wrażeniami.
Z firmą Fezz Audio łączy mnie specyficzny rodzaj przyjaźni która zaczęła się prawie dekadę temu. Historię o tym jak poznałem Macieja Lachowskiego, możecie przeczytać w artykule, do którego link jest tutaj – Jak powstała moja Silver Luna
Natomiast przez cały ten czas miałem okazję patrzeć, jak firma z małej manufaktury garażowej przerodziła się w profucenta audio z prawdziwego zdarzenia. Fezz i Toroidy dysponują obecnie fabryką mająca dwie nowoczesne duże hale. Fezz Audio współdzieli swoją powierzchnię z siostrzaną firmą “matką”, od której to się zaczęło, czyli Toroidy.pl (założoną przez ich ojca, Lecha Lachowskiego w 1993 roku). Bracia Lachowscy Maciek i Tomek – dwóch facetów, którzy stoją ze mną na zdjęciu to ludzie, którzy rodzinny biznes założony 3 dekady temu przez ich ojca, rozwinęli tak bardzo, że w przeciągu pięciu lat z garażu przesiedli się do prawdziwej fabryki z nowoczesnym wyposażeniem i świetną kadrą. Fezz Audio oficjalnie zadebiutował na rynku w 2015 roku, a jej fundamentem stał się legendarny już, kultowy wzmacniacz lampowy Silver Luna, który urzekł rynek swoją muzykalnością i nietuzinkowym designem, za który dostali prestiżową nagrodę Red Dot Design Award. Tomasz odpowiada za rozwój i inżynierię związaną z transformatorami w firmie Toroidy , kontynuując dzieło ojca zaś Maciek, entuzjasta dobrego brzmienia i muzyki z pasji do niej stworzył markę, która na dzień dzisiejszy staje się rozpoznawalna na całym świecie. Ostatnia prestiżowa nagroda EISA potwierdza, że ich rozwój doprowadził do punktu, w którym posiadają jeden z najlepszych wzmacniaczy lampowych na rynku światowym, i do tego wszystkiego są to urządzenia, które w porównaniu z uznanymi produktami zachodnimi, oferując najwyższą jakość wykonania i rozpoznawalne, świetne brzmienie nie kosztują fortuny. Macieje Lachowski od kiedy go poznałem prawie dekadę temu, nadal jest tym samym szczerym gościem z Podlasia. Jak coś mu nie pasuje to powie ci o tym otwarcie ale też ma ogromne „serducho” i ci co go znają wiedzą, że zawsze można na nim polegać.
Nie zmieniaj się Maćku.

Na tegorocznym Audio Show w hotelu Sobieski miał miejsce interesujący eksperyment akustyczny. Przygotowano dwa pokoje z których jeden był zaadaptowany akustycznie drugi zupełnie goły ale w obu grał ten sam zestaw stereo. przechodząc z jednego do drugiego miałeś okazję od razu zauważyć jak adaptacja akustyczna zmienia percepcje odbioru dźwięku. Za projektem stał Bartłomiej Chojnacki, jeden z niewielu ludzi łączących pasję do słuchania muzyki z solidną wiedzą merytoryczną na temat akustyki bowiem jest absolwentem wydziału akustyki na AGH w Krakowie gdzie obecnie również wykłada. Bartłomieja poznałem ponad 7 lat temu gdy jeszcze jako konsultant firmy Mega Acoustic, pomagał mi w adaptacji pokoju . Tekst o tym jak to wyglądało możecie przeczytać tutaj – Modyfikacja akustyczna pokoju, czyli jak polepszyłem słuchanie muzyki.
Uważam, że to doświadczenie czy raczej jak to nazwano Eksperyment akustyczny to absolutna podstawa dla każdego kto myśli poważnie o słuchaniu muzyki. Bo może lepiej zacząć od stworzenia odpowiednich warunków do słuchania a dopiero potem wydawać większe czy mniejsze pieniądze na system audio. Te dwa pokoje pokazały jak nawet stosunkowo nieduża adaptacja zmienia sposób w jaki system prezentuje muzykę. Dlatego jeśli myślisz poważnie o słuchaniu muzyki i chcesz by miejsce, w którym będziesz jej słuchać, nie psuło wrażeń, warto skorzystać z wiedzy i doświadczenia Bartłomieja. Ponieważ pracuje on również naukowo, badając różnego rodzaju aspekty związane z akustyką, jak sądzę nawet skomplikowane tematy do realizacji potraktuje bardziej jak wyzwanie niż kolejny projekt do „odfajkowania”.


Pokój po lewej bez adaptacji, po prawej z adaptacją akustyczną opartą o ustroje Mega Acoustic.
Rafał Jackiewicz należy do muzyków grających świetnie brzmiący i słuchalny jazz. Tworzy niezwykle przyjemną dla ucha muzykę, łącząc europejski nieco skandynawski klimat z bardzo słowiańskim, Polskim rozumieniem jazzowych emocji .Na tegorocznym AVS Pan Rafał promował ostatnią płytę, która jest krążkiem doskonałym o czym zresztą pisałem we wcześniejszych tekstach i którą docenili również krytycy jazzowi. – Jazz, którego da się słuchać – kilka fajnych płyt.
Na tegorocznym AVS nadarzyła się okazja by poznać pana Rafała osobiście. Wiosną przyszłego roku gdy zawita z koncertami do Warszawy na pewno pójdę posłuchać go na żywo. Polecam płytę i muzykę tworzoną przez kwartet Rafała Jackiewicza bo to kawał bardzo fajnego jazzu, Jazzu którego da się słuchać nawet gdy nie jest się fanem tego gatunku.

Kabelki Tellurium Q to świetny produkt którego popisy czy recenzje potrafią rozgrzać dyskusje na forach do czerwoności . Ale dzisiaj nie o kabelkach tylko o Bartku Szymańskim, polskim dystrybutorze produktów tej brytyjskiej marki. Gram na przewodach Tellurium od ponad 5 lat i uważam, że są warte swojej ceny, zresztą pisałem o nich niedawno – Tellurium Q Ultra Blue II, Black II, Silver III – Trzy barwy prawdy.
Bartek to niezwykle ciepły i wesoły człowiek. Nie widziałem go nigdy bez „banana” na twarzy a to wiele mówi o człowieku. Zapewne mało osób kupujących produkty Tellurium Q wie, że Bartek jest również zawodowym muzykiem, który dużo czasu spędził i nadal spędza na scenie. Grywał z Rezerwatem i Kasią Kowalską obecnie zaś koncertuje z grupą Video. Jego pasja muzyczna i doświadczenie sceniczne zaprowadziły go do miejsca, w którym sprzedaje przewody głośnikowe i interconekty Tellurium Q a ostatnio został dealerem kolumn głośnikowych Norweskiego Ø Audio prezentowane na tegorocznym AVS. To kolumny wykorzystujące przetworniki Seasa i w większych modelach rozwiązania tubowe typu Horn. Grają dosyć ciepło z przyjemnym koncertowym basem szczególnie te większe modele z 12 i 15 calowymi wooferami. Bartku kiedyś musze pożyczyć od ciebie ten mniejszy model Frigg do posłuchania.

Mieczysław Stoch z którym się prywatnie znamy to bardzo interesujący człowiek. Jest posiadaczem największej kolekcji płyt winylowych w Polsce ( ok 40 000 szt) . Do tego jest nieocenioną skarbnicą wiedzy o muzyce poważnej oraz jezzie. Program II Polskiego Radia prowadzi cykliczną audycję “Mała Czarna” gdzie Mieczysław jest częstym gościem, dzielącym się bardzo unikalnymi wydaniami płyt z muzyką klasyczną . Swego czasu prowadził świetny sklep z japońskimi winylami w Warszawie gdzie przez jakiś czas równolegle funkcjonował showroom Audiofezzowanie, który prowadziłem. Można było tam obok świetnych płyt posłuchać i kupić wzmacniacze Fezz Audio. Mieczysław to gawędziarz opowiadający niezwykle ciekawie o swoim hobby czyli kolekcjonowaniu płyt gramofonowych o czym kilka lat temu pisałem – Mieczysław Stoch – rozmowa z japońskimi winylami w tle.
Jeśli więc spotkacie na kiermaszach płyt Mieczysława to nie zawiedziecie się na jego muzycznych rekomendacjach oraz winylach prosto z Japonii.

Linia Dźwięku to salon audio z Rzeszowa od którego rozpoczęła się moja przygoda z lampowym dźwiękiem i Fezzem. To także historia o spotkaniu udowadniającym, że zawsze na pierwszym miejscu jest człowiek. Poznałem w ten sposób Marcina Ślenzaka i Macieja Lachowskiego a na tegorocznym AVS spotkaliśmy się jeszcze raz we trzech po prawie 8 latach. W tamtej historii to Marcin z Maćkiem niejako „wzieli na klatę” problem i rozwiązali go w sposób jaki nieczęsto się w dzisiejszych czasach, zdarza ale o tym przeczytacie tutaj – Moja pierwsza przygoda z Silver Luną
Potem odwiedziłem salon Marcina osobiście kiedy byłem przejazdem w Rzeszowie i tylko się utwierdziłem, że mam ogromne szczęście do spotykania w swoim życiu naprawdę ciekawych i wartościowych ludzi. Marcin to przesympatyczny facet z ogromną wrażliwością muzyczną i świetnym gustem w tym temacie. Więc jeśli jesteście z okolic Rzeszowa to z pełnym przekonaniem rekomenduję salon Marcina bo tam zostaniecie potraktowani uczciwie i z klasą.

Mógłbym napisać o jeszcze wielu innych osobach, które spotkałem na tegorocznym AVS. O Marcinie z Tonu Składowego, z którym miło pogawędziliśmy o naszych wrażeniach z wystawy i wiecie co? Może niektórych z was zaskoczę ale o ile w wielu sprawach się z nim nie zgadzam to uważam, że jego publicystyka, choć kontrowersyjna w świecie audio, jednak jest potrzebna. Ma on dar wyłapywania i obnażania wielu nonsensów w branży audio. Pozdrawiam także Pawła Nowaka z kanału NowakAudio, gościa który wie wszystko o gramofonach i wzmacniaczach lampowych i jak chcecie to nawet złoży taki wzmacniacz na specjalne zamówienie. Pozdrawiam Janusza Sowińskiego z AMF. Janusz, niesamowicie wypromowałeś największą facebookową grupę audio w Polsce zaś AudioMuzoFans stała się dzisiaj samodzielną marką. AMF to logo, bez którego nie ma żadnej większej imprezy audio w Polsce. Wojciech Padjas, niestrudzony popularyzator winyla i klasyki w dobrym wydaniu „Z Pod igły”, ostatnio zafascynowany muzyką tworzoną przez AI. Dziękuję również wszystkim, którym chce się czytać moje posty na Fb i z którymi mogłem spotkać się w realu na AVS. Ale też z wieloma osobami z różnych powodów się nie udało co mam nadzieję nadrobić za rok.
Pamiętajmy, że ta impreza poza prezentowanym na niej sprzętem grającym to również miejsce gdzie spotyka się ludzi entuzjastycznie nastawionych do słuchania ulubionej muzyki. Tych bardziej lub mniej zakręconych „wariactwem” zwanym audio, oraz tych tworzących z pasji po prostu świetnie grające kolumny, wzmacniacze i inne urządzenia służące do słuchania.
A co dla mnie na tegorocznej imprezie zagrało najfajniej?
Nowe, stare kolumny Pylon Audio jak zawsze “pożenione” z Fezzem. Naprawdę wyśmienicie grająca nowa Tytania MK2 Fezza i bardzo przyzwoite kolumny Opal 40 w nowej odsłonie, udowadniają, że za relatywnie nieduże pieniądze można uzyskać bardzo dobry wręcz rewelacyjny dźwięk za co zresztą zostali uhonorowani „Złotą Trąbką” AMF.

No i coś co jest duże, i wygląda na drogie czyli legendarny JBL oparty o kolumny Summit Everest spięty z piecem Marka Levinsona. Mógłbym tego słuchać godzinami. Niestety, daleko poza moimi możliwościami finansowymi no i salon mam trochę za mały do tych kolumn:-), ale brzmienie ? takie jakie lubię.

A wy, jeśli byliście na tegorocznym AVS, co zapadło wam w pamięci najbardziej?
Tekst i zdjęcia R Bajkowski