Denon DRA 100, wzmacniacz dla miejskiego leminga?

Tydzień temu wpadł do mojego domu na kilka dni,  wszystko-mający wzmacniacz cyfrowy od firmy Denon.

Mowa o modelu DENON DRA 100, który poza tym że ma dosyć kompaktowe wymiary to w dodatku wygląda całkiem atrakcyjnie.

To chyba drugi  uniwersalny wzmacniacz Denona w klasie D.

Jest do tego całkiem dobrze wyposażony.

 

 

Ale zacznijmy od wyglądu bo ten jest  doprawdy elegancki i bardzo nowoczesny.

Górna i dolna część obudowy wykonana jest z aluminium natomiast front i ściany boczne są z czarnego tworzywa z fajnym Oled-owym wyświetlaczem, umieszczonym centralnie wraz z sensorami dotykowymi, wkomponowanymi w przedni panel.

Denona DRA 100,  dostałem z pilotem który niestety okazał się niechętny do współpracy ze wzmacniaczem.

Nic to, bo wystarczyło pobrać ze sklepu Googla, „apkę” Denon i wszystkie funkcje  od teraz są dostępne z poziomu smartfona, co okazało się znacznie wygodniejsze od pilota.

 

 

Wzmacniacz nie jest  mocarzem dysponując 30 watami mocy dla kolumn o  impedancji 8 Ohm  i około 70 watami   dla tych które mają impedancję 4 Ohm.

Czyli to właściwie tyle ile ma moja lampowa, Silver Luna.

Jest to jednak   zbyt mało by mógł napędzić mocne, podłogowe kolumny w  dużym salonie.

Stworzony jest raczej do  niezbyt obszernych salonów czy pomieszczeń, maksymalnie o kubaturze około dwudziestu kilku metrów.

Zanim opowiem jak zagrał, kilka słów o funkcjach którymi dysponuje.

Wzmacniacz posiada  tylko dwa wejścia analogowe.

 

 

Ale nie jest to dziwne bo w końcu został stworzony raczej do obsługi źródeł cyfrowych lub streamingu.

Poza dwoma wejściami analogowymi, posiada jeszcze dwa wejścia optyczne, wejście USB ( dla pendrive lub smartfona),  wejście koaksjalne, wejście sieciowe  oraz bluetooth.

Do tego na pokładzie ma zaimplementowane radio internetowe, wbudowaną obsługę Spotify oraz możliwość spięcia z zewnętrznym serwerem NAS, tabletem lub smartfonem przez Blutooth.

Jak w większości tego typu urządzeń korzystanie ze Spotify możliwe jest tylko gdy mamy wykupioną wersję premium.

Wydaje się wiec że dla przeciętnego użytkownika jest to wystarczająca ilość możliwości zarówno do odsłuchu z CD, DVD,  jak i z sieci czy zewnętrznych pamięci masowych.

Może dekodować zarówno pliki Flac jak i gęste DSD.

Posiada łatwe do skonfigurowania ustawienia sieciowe i przejrzyste menu w języku Polskim.

Moje dotychczasowe doświadczenia ze wzmacniaczami w klasie D, to raczej ich wersje estradowe lub stosowane do nagłośnienia kin.

Te ostatnie szczególnie firmy Crown, grają całkiem sensownym dźwiękiem, jednak daje się w ich grze, wyczuć lekką ostrość w zakresach wyższych średnich i wysokich tonów.

Za to basy są zawsze odtwarzane z  mocą i swobodą  pozwalającą zejść im bardzo nisko.

Ciekawiło mnie jak zagra produkt Denona adresowany  na rynek  konsumencki i to raczej  do tego bardziej  przeciętnego odbiorcy.

Do wzmacniacza podłączyłem kolumny Pylon Diamond Monitor oraz gramofon spięty przez preamp , CD zarówno po Coaxialu jak i po RCA .

Najpierw  test na analogowe archaiczne brzmienie z winyla.

No, nie jest źle.

Nawet sensownie to gra.

 

 

Ładny całkiem nisko schodzący bas, do tego lekka nuta ciepła w brzmieniu średnic, wysokie zakresy nie ranią uszu.

Początek zachęcający.

Ponieważ na talerzu kreci się IV Zeppelinów, postanowiłem to samo odtworzyć z CD zarówno poprzez wewnętrzny DAC ( po coaxialu) jak i poprzez wejście RCA.

Mój odtwarzacz CD, Marantz posiada zmodyfikowany układ analogowy wyjścia audio ( OpAmpy  Bursona i wymienione kondensatory)

Zaskakujące.

Brzmi niemal tak samo a przecież z CD, powinno być zdecydowanie lepiej.

Jeszcze raz przełączam na winyl.

 

 

Poza trzaskami , nieco niższym poziomem sygnału i dającą się wyczuć minimalnie niższą dynamiką, brzmienie jest naprawdę niezłe.

Przełączam na RCA i wyczuwalna jest poprawa w dynamice i przestrzeni ale ogólnie spójność odgrywanego dźwięku bez względu na źródło jest zaskakująca.

Dopiero później doczytuję w instrukcji  że wzmacniacz ma wbudowany procesor DSP, który koryguje nieco sygnały ze wszystkich źródeł, digitalizując je i czyszcząc z szumów.

W sekcji amplifikacji zastosowano układy firmy Qualcomm które charakteryzują się bardzo niskimi zniekształceniami.

Dźwięk z tego wzmacniacza jest naprawdę zadziwiający.

Kierunkowość i efekty  stereofoniczne reprodukowane są bardzo precyzyjnie.

Do tego barwa  pomimo ze dość analityczna i chwilami septyczna, to jednak nasycona ciepłem charakterystycznym dla sygnatury większości wzmacniaczy Denona.

Oczywiście nie  znajdziemy tu takiego zniuansowania czy holograficznego „malowania” sceny jaką prezentują wzmacniacze lampowe czy znacznie droższe modele tranzystorowe.

Silver Luna którą używam, szczególnie w przypadku źródeł analogowych, wydaje się być bliższa prawdy w muzycznych opowieściach, jednocześnie nieco „czarując” i lekko zaokrąglając dźwięk.

 

 

Jednak pomimo tego muzyka jaką podaje cyfrowy Denon,  pozytywnie mnie zaskoczyła.

Może nie jest tak zniuansowana nie oddaje w tak zróżnicowany sposób faktur poszczególnych instrumentów.

porównując to do malarstwa, nie będzie tu  światłocieni  ze wszystkimi niuansami, jak na obrazach Rembrandta.

Trzymając się tych malarskich konotacji, Denon to Pieter Bruegel, malujący bardziej wprost, bez zniuansowania i tych wszystkich malarskich smaczków.

Denon „maluje” swoje dźwięki bardziej bezpośrednio bez podkolorowania, w pełnym świetle.

Podaje to w sposób jaki może się podobać.

Przynajmniej mnie się podoba.

Dodam że ma jeszcze dodatkowe wyjście pod subwoofer dla tych którzy potrzebują więcej „mięsistego” basu.

Kto więc jest idealnym odbiorcą dla tego Wzmacniacza?

Miejski leming, czy obyty z dźwiękiem audiofil?

Sadzę że ten ostatni, sięgnie zapewne po bardziej wyrafinowany i droższy sprzęt.

 

Denon DRA 100, jest tak naprawdę dla wszystkich.

 

Zadowoli właściciela nowoczesnego acz niezbyt dużego salonu w apartamentowcu.

Wkomponuje mu się w jego postindustrialne, czy postmodernistyczne wnętrze.

Małego Denona, można śmiało ustawić w sypialni czy  gabinecie, ponieważ jego design pasuje do każdego rodzaju wnętrza.

 

 

Zaletą tego „pudełka”  jest to że wystarczy dopiąć kolumny i mamy wielofunkcyjny kombajn do całkiem sensownego słuchania muzyki.

Sądzę że może zadowolić nawet nieco dojrzalszych i osłuchanych fanów muzyki, ponieważ gra całkiem przyzwoicie.

To w mojej opinii niedoceniany wzmacniacz, który zasługuje na większe zainteresowanie.

 

 

Nie kosztuje majątku (3900 zł) zważywszy na  mnogość funkcji oraz jakość zarówno wykonania jak i reprodukowanej muzyki.

Wiem że na jesieni ma wyjść nowa wersja DRA 150 i już jestem ciekaw jak zagra i jakimi funkcjami zaskoczy.

Jestem umówiony na pierwsze testy, więc jak tylko go dostanę i posłucham to wszystko opiszę.

Czy zamienił bym go na swoją „Lunkę”?

 

 

Nie.

Ponieważ  Luna i  Denon to jednak zupełnie inne bajki.

Ale chętnie „przytulił”  bym Denona do swojej sypialni.

 

Tekst i zdjęcia R Bajkowski