Czy kable „grają” inaczej?

 

Audiowoodoo czyli  „kabelkologia”

Temat „grających kabli” i tego czy słychać różnice w brzmieniu pomiędzy nimi, to ciekawa sprawa, bo gdziekolwiek zaczniecie zgłębiać temat czy kabelki „grają” natkniecie się na kompletny zamęt.

Jedni twierdzą że tak oczywiście kabelki grają i słychać bardzo dokładnie różnicę pomiędzy brzmieniem poszczególnych interconectów czy kabli głośnikowych  , niektórzy słyszą nawet podstawki pod „Hi-endowe” kable!!.

Druga strona  przedstawia zupełnie odwrotne stanowisko to  negacja argumentów tych „słyszących”.

Będą mówili o zwykłej ściemie czy tak zwanym Audio-woodoo.

Przecież to tylko kabel więc jedyna różnica może być w  impedancji takiego kabla a więc ewentualnym „tłumieniu ” sygnału.

Postanowiłem w ramach moich skromnych możliwości to sprawdzić.

Do  testów posłużyły mi kable Melodika,  Fezz Audio, QED, i DIY czyli  kabel który dostałem od salonu Linia Dźwięku z Rzeszowa. Kliknij

wszystkie kabelki biorące udział w moim teście.

Od Fezz Audio dostałem jeszcze komplet kabli głośnikowych które porównywałem z moim Kanadyjskim kablem Ultralink Caliber.

Tak swoje kabelki pakuje Fezz Audio.

Po ponad tygodniu słuchania doszedłem do wniosku że … temat jest trudny ale co ciekawe subtelne różnice jednak słychać.

Zanim opiszę co i jak w tych subtelnościach wyszło, jeszcze jedna refleksja jaką mam po odsłuchaniu kabelków.

Po pierwsze to może wydać się z pozoru  dziwne  ale kabelki muszą się „wygrzać” i jak to mówią „ułożyć”.

Ich sieć krystaliczna niejako  dopasowuje się do specyfiki źródła i odbiornika.

Po drugie bardzo istotne jest to, jaki kabelek z czym zestawiamy.

Bo może się okazać ze z jednym wzmacniaczem zagra fajnie z innym gorzej , to samo dotyczy źródła jakim może być CD czy player sieciowy.

Mój  test przeprowadziłem na dwóch wzmacniaczach oraz jednym CD i dwóch płytach odniesienia.

Wzmacniacze to Alfa Lupi i Silver Luna a płyty testowe to Frank Sinatra 100 lecie urodzin koncert w trójce  Kliknij  oraz Adam Pierończyk Komeda The innocent Sorcerer.

Pierwszą płytę wybrałem ponieważ jest tam  świetnie nagrany big band i dobrze obrazuje dynamikę  oraz wybrzmienia instrumentów dętych oraz wokali.

Druga z kolei  ma rewelacyjnie zrealizowaną przestrzeń oraz  dobrze słychać na niej kontrolę basu.

 

W tym porównaniu jednoznacznie najlepiej wypadł „czarny koń” czyli kabelek DIY zrobiony przez Linię Dźwięku.

 

Końcówki  interconectów DIY.

Ex aequo  – Fezz Audio i QED.

Końcówki  interconectów FEZZ.

Końcówki interconectów QED.

końcówki interconectów Melodika.

Melodika na końcu .

Dlaczego DIY? bo okazało się ze porównując go, ewidentnie dźwięk był najbardziej przestrzenny można powiedzieć że „powietrza” dawał najwięcej a góra pasma była bardzo rozdzielcza nie krzykliwa i to co najbardziej mi się w nim spodobało, bardzo dobrze kontrolował niskie tony co w połączeniu Luna + Opale 23 wcale łatwe nie jest.

Tu ciekawostka w tym samym zestawieniu z Lupim, dużych  różnic pomiędzy DIY i Fezz Audio nie było słychać.

Fezz według mnie nie był aż tak rozdzielczy jak DIY  ale środek i dół pasma oddaje równie dobrze.

Basy mi się nie rozłaziły po pokoju i były selektywne.

QED – w Silver Lunie przestrzeń i brzmienie w górnych rejestrach pasma,  brzmiało minimalnie lepiej niż w Fezzie.

Było w nim mniej „chropowatości” ale możliwe że  był to efekt niedostatecznego wygrzania interconectu Fezza.

Dół i środek pasma był praktycznie taki sam.

QED z kolei mniej mi się podobał z Lupim.

Fezz  – Daje zwarty równy dźwięk z dobrą  kontrolą basu, ale kabelek potrzebuje czasu by ułożyć się w układzie wzmacniacz – źródło.

Dopiero po tygodniu odgrywania  „układanie” dało efekt w postaci „miękkości” i  powietrza w przestrzeni.

Przestał grać „krzykliwymi” sopranami,,  złagodniał.

„Fezzowy”  interconect  świetnie wypadał za to w Alfa Lupi.

Możliwe ze specyfika sygnatury dźwiękowej tego wzmacniacza dobrze współgra z kablem Fezza.

Alfa Lupi z „Fezzowymi” kablami.

Moje subiektywne odczucia są takie że Fezz z Fezzem w tym połączeniu brzmi lepiej.

Co do Melodiki to w porównaniu z powyższymi kabelkami niestety wypadł blado.

Mulił mi dół pasma i  moje dwie muzyczne opowieści  malował „grubą” kreską.

Przestrzeń była zauważalnie węższa i nie wybrzmiewała szczególnie gdy słuchałem „Sleep safe and warm” z płyty Pierończyka.

Efekt był taki  jak by ktoś stał za zasłonką i część  dźwięków tych w wyższych rejestrach było lekko stłumionych.

Okazało się że jednak kabelki „grają”.

Są to subtelne różnice jednak do wychwycenia pod warunkiem że dysponuje się w miarę selektywnym  zestawem do odsłuchu i porównuje „jabłka” z „jabłkami”.

Druga prawda jaka się tu objawia to zależność ceny do efektu dźwiękowego.

DIY z Rzeszowa bazuje na „wybitnym” kablu z bardzo czystej miedzi o niezwykle uporządkowanej sieci krystalicznej do tego zastosowali dobre końcówki i ekranowanie.

Wygląda na to że nawet to „kabelkowe woodoo” ma swoje wytłumaczenie w fizyce.

Jeśli ktoś robi kabel z wysokiej  jakości miedzianych przewodów i zarabia to solidnymi  końcówkami,  trzeba za to po prostu więcej zapłacić.

Jednocześnie lepsza jakość komponentów przełoży się na wyższą jakość odwzorowania sygnału ze źródła i w konsekwencji „bogatszym” dźwiękiem.

DIY z Rzeszowa kosztuje około 600 zł , Fezz Audio ponad 300 zł  QED około 300 zł a Melodika około 100 zł .

Mój głośnikowy Ultralink  to koszt około 100 zł za metr ale trzeba samemu dokupić i dorobić „banany” na końcówkach.

Głośnikowy Fezz to dwa podwójne kable zarobione „bananami”w komplecie  koszt ponad 900 zł.

Końcówki interconectów głośnikowych Fezza.

Tu kanadyjski  Ultralink przegrał  z Fezzem grając bardziej matowo i to słyszałem  zarówno w Lupim jak i Lunie

Nawet bardziej, gdy podłączone były monitory.

Moja rekomendacja jeśli chodzi o interconect –  jeśli masz do wydania prawie sześć stówek i chcesz usłyszeć naprawdę subtelne różnice w scenie dźwiękowej oraz przestrzeni, chcesz mieć dobrze kontrolowany bas i dźwięczną górę pasma,  kup DIY w Lini Dźwięku.

Jeśli zaś budżet oscyluje w okolicy 300 zł to masz wybór pomiędzy Fezz lub QED.

Ponieważ  za te pieniądze zyskujemy przyzwoite interconecty które tylko minimalnie ustępują temu za dwukrotnie wyższą cenę.

Dodatkowo Fezz  zdecydowanie najfajniej wypadł z Alfa Lupi i to zarówno interconect FAC 01  jak i kabel głośnikowy FAC 02.

Więc jak to jest, grają czy nie grają ?

Grają i ja to usłyszałem.

droższe brzmią lepiej?

Na to wygląda.

Robert Bajkowski

 

 

 

 

 

8 thoughts on “Czy kable „grają” inaczej?

  1. Wypróbuj też sensowne zasiłki, bo widzę , że wpięty jeszcze kabelek od komputera 🙂 Porozmawiaj o tym z Marcinem z LD, niech coś dobierze .

    1. Będę musiał.
      Kabelki to „pudełkowe” zasilania sprzedawane ze wzmacniaczem w komplecie.
      Jednak najpierw muszę pomyśleć o dobrym kondycjonerze sieciowym lub choćby w miarę efektywnym filtrze .Przy takiej ilości zakłóceń jaka pojawia się w miejskiej sieci energetycznej inne testowanie kabli zasilających traci sens.

      1. Polecam przyjrzeć się ofercie Sonus Oliva, ma fajna listwę z filtrem lub Tomanek z DC Blokerami – robią świetną robotę jak się mieszka w bloku 🙂 Dobry kondycjoner będzie kosztował krocie – min kilka tysięcy, a listwa to kilka stów i poprawa natychmiast i zdecydowanie odczuwalna.

  2. Jak dla mnie dużo tekstu popartego subiektywnymi odczuciami. Tekst zaczął się fajnie bo już szedłeś w konkrety znaczy oporność etc. Zabrakło pomiarów elektronicznych. Właściwie przeprowadzony test powinien zakładać 2 takie same źródła podłączone do preampa i porównywanie odsłuchu kanałami.

    1. Mój blog to „Subiektywny blog o muzyce” co jest zaznaczone w tytule więc nie ma na celu „naukowego” rozkładania sprzętów na czynniki pierwsze. Piszę o swoich wrażeniach z odsłuchu. Szczerze mówiąc mało mnie obchodzą pomiary elektryczne kabli , wzmacniaczy itp. Ludzie kupując wzmacniacz, kolumnę, CD czy kabelek chcą wiedzieć jak to gra, lub co inni którzy już je mają o tym sądzą. Jeśli szukasz opisów z pomiarami możesz je znaleźć na wielu innych forach, blogach, stronach. Tym niemniej zapraszam cię do odwiedzania również mojego bloga.

  3. Jeżeli mowa o kabelkach to miałbym pewną kwestię z prośbą o radę. Otóż czy jest sens szarpnąć się na dobre kabelki aby podłączyć moją Lunę do gramofonu (przez przedwzmacniacz gramofonowy), który ma na stałe podłączone swoje kable („pudełkowe : )”

    1. Jeśli ja mogłem usłyszeć różnicę z CD to prawdopodobnie ty również ją usłyszysz .Tym bardziej że będziesz używał preampa do gramofonu. Jednak zawsze warto popróbować. Sugeruję byś spróbował pożyczyć taki interconect w jakimś salonie Hi-Fi lub od kolegi który dysponuje troszkę lepszym niż twój, i po prostu odsłuchaj czy wymiana kabelków w torze preamp – Luna coś zmienia i jeśli tak to czy to zmiana na lepsze.
      Osobiste doświadczenie zawsze jest lepsze niż zasłyszane opinie.

Komentarze są wyłączone.