Mocarny Chińczyk – Yaqin MS 90B

 

Czy kupowanie produktów audio z Chin ma sens?
Czy wzmacniacze, kolumny głośnikowe i inne urządzenia audio z kraju „czerwonego smoka” to kwintesencja tandety ?
Niewątpliwie duża część produktów z platform zakupowych takich jak AliExpress, pomimo zachęcającego wyglądu, może okazać się wtopą oraz stratą pieniędzy i nerwów.
Są tam oferty w kwocie 500 czy 700 zł za wzmacniacz lampowy, lecz ja chyba bym się nie zdecydował na taką desperację.
Jednocześnie musimy mieć świadomość że Chiny to ogromna fabryka dla całego świata.
Robią tam zarówno rzeczy żenującej jakości jak i produkty z dziedziny High-tech.
Ten ogromny kraj produkuje bardzo zaawansowane technologicznie produkty jak choćby smartfony Huawei czy Xiaomi, całkiem dobre komputery czy szybkie pociągi.
Chiny mają również swoją stację kosmiczną i regularnie wysyłają w kosmos zarówno ludzi jak i satelity.
Dlatego może okazać się że niedługo do produktów z Państwa Środka, będziemy podchodzić z atencją nie mniejszą niż do wyrobów Made In Japan.
Tyle tylko że Chińczycy dysponują nieporównanie większym potencjałem zarówno produkcyjnym jak i intelektualnym.
Więc kto wie?
Może za 15- 20 lat to oni będą kreować technologiczne trendy i produkować najbardziej zaawansowane produkty.
Przechodząc do meritum.
Do tej pory poza jednym wyjątkiem, opisywałem wzmacniacze Polskiej produkcji.

Zobacz :Taga Harmony HTA 700B v2-Hybryda z Chińskimi genami

Nie wynikało to z jakiejś szczególnej niechęci do produktów z Azji tylko z założenia że skoro robimy fajne rzeczy w Polsce to powinniśmy w pierwszej kolejności chwalić się właśnie nimi.
Jednak wzmacniacz Yaqin, który dostałem do odsłuchów jest na tyle interesujący że postanowiłem o nim napisać
Dzięki Jankowi Grzybickiemu z firmy 4Hi-Fi, dostałem do słuchania wzmacniacz lampowy Yaqin MS 90B mający ponad 50W mocy i nie ma co ukrywać jest to ” kawał ” sprzętu.

 

Do tego gdy wnosiłem na piętro pudło z „Yaqinem” w środku, poczułem wagę ciężką tego „lampowca”.
Wzmacniacz napędzają lampy KT88 oraz triody 6SN7 oraz 12ax7.
Co ciekawe, oferuje prace w dwóch trybach:
Triodowy z mniejszą mocą za to bardziej liniową charakterystyką częstotliwościową.
oraz Ultra Linear z maksymalną mocą jaką wzmacniacz generuje.
Pierwsze czym w mojej opinii ten „chińczyk” może zaskoczyć to wygląd.
To nie jest byle jak złożona obudowa, byle jak wyglądający panel przedni i design tak charakterystyczny dla azjatyckiego poczucia estetyki.
Nie, ten wzmacniacz wygląda bardziej na produkt z Europy niż z Azji.
Jakość wykonania zarówno płyty czołowej jak i samego chassis wraz z obudowami transformatorów głośnikowych jest bardzo dobra.
Tu nie ma kompromisu, plastiku, lipnego wykończenia.
To rzetelnie zrobiony wizualnie wzmacniacz.


Do tego wyborem źródeł i poziomem głośności można sterować za pomocą pilota co jest wygodne.
Mnie ten wzmacniacz się spodobał.
Lecz najważniejsze jak zagra?

Gdy pierwszy raz go podłączyłem , nie miałem zbyt dużo czasu na słuchanie.
Ustawiłem „Janka” w trybie Ultra Linear i zdążyłem zapuścić tylko koncert Led Zeppelin- The Song Remains the Same.
Od razu pojawił mi się banan na twarzy.
„Zeppy” to moja ulubiona kapela i znam ich kawałki na wylot.
Pierwsze co od razu zwróciło moją uwagę to potężne brzmienie bębnów Bonzo.
Jest odegrane tak jak trzeba.
Tak jak powinno to brzmieć u Zeppelinów.
Z dużą dynamiką, z jaką grał Bonzo.
Choćby siła z jaką uderzał pałkami w werbel.
Tu stopa zdaje się rozsuwać ściany w moim pokoju.
Gitara Jimmy’ego Page jest soczysta i selektywna.
Linia basowa Johnesa jest klarowna.
Ładnie pulsuje i nie „skleja” się z ciężkimi bębnami Bohnama i gitarą Page.
Co prawda wersja koncertu która słuchałem jest najnowszym remasterem, ale „duch” koncertu wylał się z głośników i przez chwilę celebrowałem ten świetny występ razem z publiką zgromadzoną tego letniego wieczoru 1976 roku w „Medison Square Garden”.
Dopiero kilka dni później miałem więcej czasu by posłuchać bardziej zróżnicowanej muzyki od rocka poprzez jazz do klasyki.
Jeśli chodzi o jazz to słuchałem z ” Janka” głównie dwie kapele które ostatnio bardzo mi podeszły.
To Tubis Trio i Jazzpospolita.

 

Oba składy jazzowe grają bardzo dynamiczną, mocno pulsującą muzykę.
Brzmieniowo i klimatycznie są to rejony bliskie Esbjorn Svenson Trio czy Brytyjskiego GO GO Penguin.
Lecz te dwa Polskie jazzowe zespoły, grają jednak bardziej liryczny „słowiański” jazz.
Yaqin stojący w moim pokoju, podaje to ich granie bardzo fajnie.
W obu produkcjach, linia basu i perkusja są reprodukowane przez wzmacniacz z dużą mocą i bardzo dynamicznie.
Choć odnoszę wrażenie że bas generowany przez wzmacniacz jest nieco rozciągnięty to nie jest to brzmienie „bułowate” .
Po prostu niskie częstotliwości z tego wzmacniacza są mocne i „tłuste” podawane z dużą dynamiką.
Pociągnięcia strun kontrabasu nie rozmywają się.
Są stosunkowo dobrze akcentowane.
Z kolei w górnych rejestrach jest słodko, selektywnie ale nie ostro.
To dosyć przyjemne soprany nie „kaleczące” uszu.
W egzemplarzu jaki dostałem do odsłuchów, zamiast oryginalnych Chińskich lamp, zamontowane są lampy mocy i triody Elektro Harmonix oraz drivery 12ax7  Full Music.
Te ostatnie brzmią przepięknie i z ciekawości sprawdziłem je w innym wzmacniaczu.
Zdecydowanie polepszają reprodukcję średnic i dołu pasma.
W górze pasma są raczej spokojne lecz bardzo selektywne i przestrzenne..
Wzmacniacz posiada ciekawą funkcję w której może grać spokojniej lub ostrzej w zależności jaki tryb ustawimy.
Jeśli chcemy nieco złagodzić brzmienie można ustawić go w tryb Triodowy.
Wtedy brzmienie w całym zakresie staje się bardziej wyrównane i łagodzą się skraje pasma.
Słuchałem z  Yaqina jeszcze klasyki i  szczególnie wielka symfonika brzmi z niego doprawdy dobrze.
Jest dobre wypełnienie sceny, niezła przestrzeń oraz wysycenie dźwięku.
Do tego jest to dźwięk miły dla ucha, pozwalający słuchać muzyki stosunkowo głośno w sposób nie męczący przez długi czas.
Reasumując, Yaqin MS 90B jest niezłym wzmacniaczem lampowym.
Odnoszę wrażenie ze został zaprojektowany i zestrojony tak by pogodzić oczekiwania wszystkich potencjalnych klientów.
Jest z jednej strony dosyć dokładny w przekazie z drugiej zaś emanuje ciepłem brzmienia czyli kwintesencją lampowej barwy dźwięku.
Na podkreślenie zasługuje w nim bas.
Mocny i obfity, generowany z pękatych lamp KT88.
Wzmacniacz pozwala na słuchanie praktycznie każdego gatunku muzyki.
Od ekstremalnego Heavy Metalu w którym mocny dół pasma i ciepłe rozdzielcze średnice fajnie oddają moc gitar.
Słuchanie OSI z płyty „Office of Strategic influence” to przyjemność.
Nie brakuje „szklistych” brzmień blach perkusji.
Gitary robią masywny drive.
Całość jest po prostu fajnie odegrana.
Natomiast spokojne, bardziej kameralne składy odegra z dużą kulturą i selektywnością, wydobędzie ładnie brzmienia instrumentów a także odda charakter pomieszczenia czy studia w którym rejestrowano muzykę.
Gdy słuchałem Charlie Hadena i Pata Methenego z płyty „Missouri Sky” brzmienia kontrabasu i gitary, odbijające się delikatnym echem, przenosiły mnie w ten magiczny świat delikatnych dźwięków i lirycznych klimatów.
Kontrabas Hadena mruczał w bardzo przyjemny sposób.
Wychodzi na to że ten „Mocarny Chińczyk „ to całkiem udany wzmacniacz .
Wzmacniacz który można polecić każdemu kto chciałby rozpocząć przygodę z lampowym graniem. ale i komuś kto chciałby przesiąść się na przykład z mniejszego mocą i duchem „chińczyka” na coś bardziej spektakularnego.

 

Jestem pewien że w przypadku pierwszej przygody z lampami, od razu przypadnie do gustu swojemu właścicielowi.
Z zalewu dużej ilości elektronicznej  tandety z Chin, trzeba wybierać mądrze.
Chińskie sklepy typu „AliExpress” to jednak ryzyko i ewentualny stres czy przesyłka którą zamawiasz to dokładnie to co chciałeś.
To problemy w razie usterki i korowody z egzekwowaniem gwarancji.
Tylko po co, skoro można sprawdzony produkt kupić u dealera w Polsce.
Dostajesz gwarancję i pewność serwisową w dłuższej perspektywie.
Zresztą ta zasada dotyczy również wzmacniaczy Polskich producentów.
Lepiej zapłacić trochę więcej i mieć święty spokój.
Cóż jest już późny wieczór więc  kończę, za to Yaqin MS 90B, właśnie odgrywa mi 3 symfonię, Góreckiego.
Poważne dzieła muzyczne z porządnego „Chińczyka”.
Czemu nie.

 

Tekst i zdjęcia R Bajkowski