Dream Theater – Metropolis Pt. 2: Scenes from a Memory

Dzisiaj klasyka progresywnej odmiany Heavy Metalu, moja ulubiona kapela z N.Y  czyli „Teatr Marzeń”.

Ta płyta jest wyjątkowym albumem.

Nagrana w 1999 roku w wydawało by się  przebrzmiałej konwencji tzw. „concept albumów” czyli płyt na których wszystkie utwory są zamkniętą i skończoną opowieścią.

Dla mnie stanowi też wyjątkową pozycję z racji tego że zacząłem słuchać „Dreamsów” właśnie od tej płyty którą podarował mi mój brat.

Ale jest jeszcze jeden powód dla którego piszę dzisiaj ten krótki tekst.

To jest po prostu DOSKONAŁA PŁYTA .

Nagrana w formie muzycznej opery, z podziałem na akty , pewną dramaturgią i niezwykle ciekawą formą samej opowieści .

To podróż głównego bohatera Nicolasa poprzez seanse w hipnozie  do wcześniejszego wcielenia w którym był nieszcześliwie zakochaną kobietą.

Płyta w warstwie muzycznej niezwykle ciekawa, z wieloma zwrotami, zmianą tempa świetnie zagrana przez muzyków.

To zresztą jest ich wizytówka bo gra instrumentalna to majstersztyk.

Jak na kapelę grająca ciężką odmianę rocka płyta jest bardzo dobrze zrealizowana.

Bardzo selektywnie zmiksowana i przede wszystkim jest nie męcząca, przynajmniej dla mnie.

Dodam że uwielbiam Joe Petrucciego i jego solówki gitarowe i niezastąpionego bębniarza, Mika  Portnoya  który obecnie nie jest już perkusistą „Dreamsów”, a był jej filarem.

To jedna z najbardziej perfekcyjnych ekip muzycznych w historii rocka.

Obok „Rush” chyba jedyna kapela która na koncertach brzmi dokładnie tak perfekcyjnie jak na płycie.

Ale wracając do albumu.

Zachęcam was do posłuchania tej płyty jeśli jesteście fanami Pink Floyd, Yes, czy też King Crimson,  bo jak to ktoś kiedyś powiedział ” tam gdzie skończył się Pink Floyd zaczął się Dream Theater.

I coś w tym jest bo w wielu momentach słychać reminescencje „Floydowskiego” podejścia do muzyki i budowania nastrojów.

Posłuchajcie ballady „Through  the eyes” , piękna prawda?

Zresztą Chłopaki z Dream Theater, zagrali kiedyś w N.Y wspólnie z kumplami z Queensryche   kawałek „the Comfortably Numb”

posłuchajcie go  przed odsłuchaniem ze Spotyfy  polecanego przeze mnie albumu Dream Theater – Metropolis Pt. 2: Scenes from a Memory.