Białymi Drzwiami do „New Romantic”.

New Romantic.

Pamiętam ten zupełnie nowy styl  który odbił swoje piętno na muzyce lat 80 tych.

Fryzury, sposób ubierania, tak  to była cała subkultura.

Classix Nouveaux,  Duran Duran,  Spandau Ballet, Depeche Mode czy kultowy Ultravox to zespoły które wtedy były najbardziej na topie.

Chodziłem wtedy do szkoły średniej i w latach osiemdziesiątych nawet na dyskotekach grano taką muzę.

Ja niespecjalnie przepadałem za tym gatunkiem ale muszę przyznać że Depeche Mode czy Ultravox to jednak był kawał dobrej muzyki.

Oczywiście kapel tak grających było mnóstwo.

Dość wspomnieć  choćby Kombi  z płytą „Nowy Rozdział”  która była Polską wersją New Romantic i trzeba przyznać całkiem udaną.

Co  ciekawe to własnie  ta płyta zrobiła z nich Polską  supergwiazdę bo w tamtym  czasie po prostu „rządzili”.

 

 

Poniżej przeczytacie ciekawy tekst dotyczący mało znanego zespołu  White Door.

To kapela z Wielkiej Brytanii która stała się swego czasu  mega kultowa.

Nagrali tylko jedną płytę.

Tylko jedną ale jaką!

Zresztą przeczytajcie co o niej pisze wielki fan takich synthpopowych klimatów:

 

 

Jedyny album tego angielskiego tria, który za chwilę przedstawię to płyta wręcz kanoniczna.

A dziś tylko z pozoru wydaje się być zarezerwowana dla sentymentalistów wychowanych w latach 80-tych.

Był początek czerwca 1986 roku, niedziela, minęła godzina 22:10, to wtedy na antenie Programu Drugiego Polskiego Radia zabrzmiała płyta całkowicie nieznana wówczas polski słuchaczom.

To właśnie w audycji „Romantycy Muzyki Rockowej” Tomasz Beksiński po raz pierwszy zaprezentował album „Windows” (1983) brytyskiej grupy White Door.

 

 

Panuje przekonanie, że longplay dużo większą popularność zyskał w naszym kraju niż na Wyspach Brytyskich.

Niech świadczą o tym usilne prośby kierowane do Beksińskiego w sprawie kolejnego nadania płyty.

Niestety z dostępnością na fizycznym nośniku był problem przez długie lata.

W obiegu funkcjonowały tylko egzemplarze winylowe, który udało mi się zdobyć ponad 5 lat temu.

 

 

Dopiero w 2009 roku doczekaliśmy się reedycji, wytwórnia Cherry Pop, która w tamtym czasie słynęła ze wznowień albumów synthpopowych wydała również i ten, dorzucając kilka bonusów umieszczonych głównie na singlach promujących.

Trwało to tak długo, gdyż nie było wiadomo kto ma prawa do tej Muzyki.

Z wkładki wynika, że właścicielem jest Universal Music Operations.

Na albumie dominuje aura urzekającej pastelowości.

Przede wszystkim zachwycają barwne melodie wykreowane za pomocą syntezatorów no i ten głos Maca Austina, który pięknie interpretuje nostalgiczną tęsknotę ukrytą w tekstach.

O czym jest ta płyta?

Oczywiście o miłości i różnych jej odcieniach.

Pierwszym zauroczeniu ( „Jersualem”, „Americana”), niespełnionych marzeniach i planach („Windows”), o pożegnaniu i końcu wszystkiego („In Heaven”),  o konflikcie w związku i drogach do wyboru („Where do Where Do We Go (From Here”), refleksji nad przemijaniem („School Days”).

Kończy wszystko „Behind The White Door”, który zdaje się być rozwinięciem „In Heaven”

 

 

Nie mogę w tym miejscu nie przytoczyć własnego tłumaczenia „W niebiosach”, który to po raz pierwszy usłyszałem 26 grudnia 2009 roku w audycji ”Myśliwiecka 3 5 7” którą w Trójce prowadził Piotr Stelmach.

Program był poświęcony pamięci Tomasza Beksińskiego w 10 rocznicę śmierci.

No i ten tekst, który wiem, że był Mu bardzo bliski.

„Dzień ma się ku końcowi

Przechodzisz przez pokój

Nie zdołasz ukryć swych łez

Tym razem musisz odejść

 

Więc nastał czas ostatniego pożegnania

Inaczej się rozpłaczemy

Lecz nie zapomnij o tym, co nas łączyło

Będę cię kochać aż do śmierci

 

Byliśmy w niebie, byłaś w mym sercu…

 

Mimo tego, że będziesz daleko

Nie zapomnę twej twarzy

Wiem, że mnie kochasz

Lecz ta gwiazda nigdy już nie zaświeci

 

Byliśmy w niebie, byłaś w mym sercu…”

„Windows” zasługuje dziś na miano jednego z zaginionych klejnotów brytyjskiej muzyki pop.

 

Jakub Lament