Czy gramofon może zagrać lepiej z Torusem i Gaią Fezz Audio?

Od dłuższego czasu użytkuję zarówno przedwzmacniacz gramofonowy Gaia jak i
wzmacniacz zintegrowany Torus z sekcją Phono. W obu produktach zastosowano
wzmacniacze phono oparte o wzmacniacze operacyjne i o ile w Gai płytka drukowana z
gniazdem umożliwia wymianę OpAmpa to w przypadku wzmacniacza Torus płytka jest
wykonana w technologii SMD ewentualna wymiana Op Ampa wymaga wylutowania
malutkiego scalaka i wlutowania podstawki przejściówki z SMD na DIP8. (trzeba tylko pamiętać, że Op Amp musi być w wersji dual ).

Ale zasadnicze pytanie brzmi czy warto zmieniać wzmacniacz operacyjny w torze phono i co to daje w
wymiarze dźwiękowym?

 

        Zobaczcie jaka jest różnica w wielkości chipów pomiędzy wlutowanym w technologii SMD Burr Brownem jego większą wersją DIP8 a dużym Bursonem Supreme V6

Odpowiedź brzmi – to zależy.

Z moich doświadczeń wynika, że w przedwzmacniaczu gramofonowym Gaia zastosowany
tam bardzo przyzwoity Op Amp Burson V5i naprawdę nieźle brzmi praktycznie z każdą
dotychczas przeze mnie użytkowaną wkładką MM. Najogólniej Gaia charakteryzuje się
dosyć gęstym wysyconym ale i stosunkowo analitycznym brzmieniem z dobrze
reprodukowaną przestrzenią. Zarówno z Ortofonem Blue, Bronze  jak i Sumiko Pearl brzmieniowo
przynajmniej dla mnie jest to przyzwoite granie bez względu na to czy słucham starych płyt
ze złotego okresu winyla czy też tych najnowszych reedycji . Jednak kość Burr Brown
zastosowana w torze phono Torusa jak dla mnie była pozbawiona odpowiedniego drivu i
właśnie tego specyficznego „wypełnienia” i „gęstości”, którą odnajdywałem w Gai. Pomyślałem
o wymianie standardowo stosowanej w tym wzmacniaczu kości na takiego samego Bursona
jak w Gai. Po wylutowaniu kości BB i wlutowaniu adaptera obsadziłem w gnieździe
Bursona V5i co moim zdaniem polepszyło brzmienie uzyskiwane z płyt gramofonowych.
Brzmienie Torusa jest jak na wzmacniacz tranzystorowy dosyć ciepłe wręcz nasuwające
skojarzenia z lampowym nie tranzystorowym wymiarem dźwięku. Zamysł producenta by
użyć w torze phono dosyć sucho i relatywnie zimno brzmiącego Preampa sam w sobie był
niezły. Jednak ja cały czas odnosiłem wrażenie, że winyl jakościowo trochę odstaje od
brzmienia uzyskiwanego z innych źródeł. Chciałem zbliżyć się bardziej do brzmienia i
ogólnie aury dźwiękowej jaką prezentuje Gaia tym bardziej, że topologia przedwzmacniacza
wbudowanego w Torusa i Gaię jest praktycznie taka sama. Zmiana Op Ampa przyniosła
poprawę i zdecydowanie polepszyła jakość brzmienia uzyskiwaną z płyt winylowych.
Zyskałem gęściejsze i mocniejsze brzmienie do tego poprawiła się scena i „budowanie”
efektów przestrzennych. Suchość ustąpiła miejsca bardziej soczystemu brzmieniu lecz po
jakimś czasie zacząłem odnosić wrażenie nieco gorszej rozdzielczości niż uzyskiwana w
Gai. Przyszedł więc czas eksperymentu z nieco lepszą kością do tego całkowicie dyskretnym
Op Ampem a jakże, Bursona lecz tym razem Audio Supreme V6 Vivid .

                          Torus z wymienionym Op Ampem na Burson Sound Supreme V6 Vivid(pod „kością widoczna płytka adaptera z SMD na DIP8)

     Gaia z obsadzonym Bursonem V6 Vivid.  (w moim torze taki Burson się nie do końca sprawdził)

Gaia z oryginalnym Op Ampem Burson Sound Supreme V5i, z którym w mojej opinii gra najlepiej.

Jest to „kość” o znacznie większych wymiarach,  zbudowana całkowicie z pojedynczych
elementów dyskretnych, która w zamyśle producenta ma być nie tylko rozdzielcza i
przestrzenna ale również dająca mocny zdecydowany przekaz.
Zdecydowałem najpierw założyć ją w przedwzmacniaczu Gaia. I o ile pierwsze wrażenie
było naprawdę dobre to po jakimś czasie zacząłem odnosić wrażenie zbytniej natarczywości
wręcz septyczności w porównaniu do Bursona V5I.
O ile w starych nagraniach z płyt tłoczonych w latach 60 czy początku 70 efekty brzmieniowe
czy pogłosy rzeczywiście przy niższych poziomach dźwięku były lepiej zaznaczane to już
płyty z lat 80 ,współczesne czy też te nagrywane z wykorzystaniem lepszych mikrofonów
podczas  realizacji wielościeżkowych, stawały się nieco męczące. Zbliżały się w swoim przekazie
czy też wrażeniu dźwiękowym bardziej do nośników cyfrowych niż analogowych.
Zatem w przypadku Gai i tego konkretnego systemu w jakim przyszło jej grać lepiej pomimo
wszystko zdawał się sprawdzać Burson V5i.

Sprawdziłem jeszcze jak Gaia gra z kością scaloną MUSE ale poza nieco bardziej analitycznym iczystym wymiarem grania nadal była to dosyć septyczna strona analogowego brzmienia.

 

 

Wracając do Bursona V6 Vivid jest najczęściej  implementowany w
aplikacjach pracujących z cyfrowymi źródłami dźwięku z racji bardzo przezroczystego wręcz studyjnego wymiaru brzmieniowego.

Ale co ciekawe już w Torusie tenże sam Vivid wpasował się idealnie dając zbalansowany wymiar przekazu zarówno ze starszych
jak i nowszych nagrań i płyt. Tutaj przekaz właśnie przez to, że Vivid jest rozdzielczy i raczej
jasny niż ciemny w połączeniu z ciepłym wymiarem gry Torusa w konsekwencji daje świetny
zarówno rozdzielczy jak i niepozbawiony barwy, całkiem mocny dźwięk.
Do tego nie traci się na gęstości dźwięku bowiem   rekompensuje to
ocieplona sygnatura dźwiękowa,  Torusa. W konsekwencji  Burson V6 Vivid pozostaje na stałe w użytkowanym przezemnie Torusie  zaś
pozyskany w ten sposób Burson V5i wylądował w DAC-u wbudowanym w tenże wzmacniacz.(tam akurat jest podstawka umożliwiająca wymianę Op Ampa).
Teraz mam całkiem przyzwoite oba tory zarówno cyfrowy jak i analogowy  zaś płyty vinylowe, zarówno te odgrywane w
systemie z lampową Tytania i te z Torusa brzmią naprawdę dobrze bowiem nie są pozbawione analogowej sygnatury, dając wiele
radości ze słuchania. Czy warto eksperymentować z Op Ampami w przypadku tych dwóch
wzmacniaczy Fezz Audio? Warto, bowiem daje to w przypadku Gai natychmiastowy efekt
zmiany brzmienia. Czy będzie to zmiana na plus czy na minus, zależy od naszych preferencji.
Ja zapewne w przyszłości pomyślę o nowej generacji kości Bursona tym razem będzie to
Burson Supreme Sound V7 Clasic który mam zamiar przetestować w Gai.

Póki co oba Bursony, V6 Vivid i V5i sprawdzają się całkiem
dobrze.

 

Tekst i zdjęcia R Bajkowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *