Wzmacniacze stereo Yamaha A-S 1000 i A-S 1200- porównanie.

 

W tym artykule chciałem podzielić się swoim doświadczeniem z użytkowania dwóch bardzo dobrych wzmacniaczy stereo firmy Yamaha czyli modeli A-S 1000 i jego o dekadę młodszego następcy  A-S 1200.

Są to wyśmienicie grające wzmacniacze, z których model A-S 1000 można kupić z drugiej ręki już za 3000 zł i nie mają pod względem jakości odtwarzanej muzyki jak i wykonania nic wspólnego z tańszymi , marketowymi modelami  niższych serii.   Często spotykam się z zapytaniami jaki wzmacniacz z drugiej ręki w rozsądnych pieniądzach zagra dobrze. Ten tekst po części odpowiada właśnie na to pytanie.

Ale zanim przejdę do ich opisu zacznijmy od historii firmy je produkującej bo jest naprawdę ciekawa.

Yamaha to rzadki przypadek marki, która z ogromnym sukcesem łączy dwa zupełnie skrajne światy: precyzyjne instrumenty muzyczne, produkty Hi-FI oraz świat motocykli i silników do łodzi motorowych.

Wszystko zaczęło się od jednego uszkodzonego instrumentu i człowieka o nazwisku Torakusu Yamaha. Pan Torakusu  był z zawodu mechanikiem sprzętu medycznego. W 1887 roku poproszono go o naprawę importowanych, amerykańskich organów piszczałkowych tzw. fisharmonii w szkole w Hamamatsu. Pan Yamaha  zafascynował się konstrukcją instrumentu w trakcie jego naprawy i postanowił zbudować własne organy od podstaw. Pierwszy prototyp zaprezentował  w Tokio, w Instytucie Muzycznym. Eksperci instytutu  skrytykowali go za złe strojenie. Torakusu nie poddał się i został w Tokio, studiując teorię muzyki i strojenia, a po miesiącu zbudował drugą wersję, która została uznana za genialną.

W 1897 roku założył firmę Nippon Gakki Co., Ltd. (co dosłownie oznacza „Japońskie Instrumenty Muzyczne”). Jeśli przyjrzymy się logu Yamahy, zobaczymy trzy skrzyżowane kamertony symbolizujące trzy filary filozofii firmy: technologię, produkcję i sprzedaż. I mimo że Yamaha produkuje motocykle, silniki do łodzi  i roboty, ich logo niezmiennie odwołuje się do muzycznych korzeni. Po II wojnie światowej Japonia była zrujnowana, a zakłady Nippon Gakki posiadały zaawansowane linie produkcyjne do obróbki metalu służące podczas wojny do produkcji części dla przemysłu lotniczego. Aby firma mogła przetrwać, musiała  zacząć produkować coś co pomoże w odbudowie kraju. Pan Torakusu Yamaha wykorzystał maszyny do obróbki metalu i wiedzę o metalurgii do stworzenia pierwszego motocykla – YA-1.

Sukces był tak ogromny, że w 1955 roku wydzielono osobną spółkę: Yamaha Motor Co., Ltd. do dzisiaj produkującą motocykle i to jedne z najlepszych na świecie.

Co ciekawe Yamaha dopiero w latach pięćdziesiątych weszła do świata audio, produkując pierwsze radia a potem systemy stereo.  “Natural Sound” czyli filozofia towarzysząca produktom audio sygnowanym znaczkiem Yamahy mówi, że sprzęt audio nie powinien dodawać nic od siebie, a jedynie wiernie odtwarzać brzmienie instrumentów a tu akurat mają spore doświadczenie bowiem sami je produkują.

Modele A-S 1000 i A-S1200 są bezpośrednim spadkobiercą tej historii. Zaś ich minimalistyczny design oraz wychyłowe wskaźniki modelu A-S1200 i drewniane boczki nawiązują do legendarnych modeli z lat 70., jak np. CA-1000 czy CA-2000. To interesujące, że firma, która zaczynała od kopiowania amerykańskich organów, dziś produkuje wzmacniacz, który stoi w moim salonie.    Warto dodać, że Yamaha jest obecnie największym producentem instrumentów muzycznych na świecie od fortepianów poczynając po gitary, perkusje i syntezatory klawiszowe. Wiele osób kojarzy ich głównie z motocyklami, zapominając, że to “muzyka” była pierwsza.

 

Oba wzmacniacze prezentują się naprawdę dobrze .

Yamaha A-S 1000

Przechodząc do porównania obu modeli wzmacniaczy muszę przyznać że gdy po raz pierwszy usłyszałem jak prezentuje muzykę wzmacniacz A-S 1000 zmieniłem diametralnie zdanie o produktach tej firmy.  Do tamtej pory wzmacniacze czy amplitunery Yamaha, kojarzyły mi się z niższymi , marketowymi modelami , grającymi nieco ostro i uwypuklającymi skraje pasma. Jednak kultura dźwięku z modelu SA 1000 to ich zupełne przeciwieństwo.

Wzmacniacz gra stosunkowo ciepłym zbalansowanym dźwiękiem bez podbijania jakiegokolwiek zakresu. Do tego jest to bardzo przyjemne i nieagresywne oraz rozdzielcze podawanie materii muzycznej ze świetną dynamiką tempem i wglądem w scenę.  Wzmacniacz nie narzuca własnej barwy. Gra czysto, niemal sterylnie, ale bez ostrości. Wyciąga dużo detali z nagrań, nie męcząc przy tym słuchacza. Kontrola basu to jeden z najmocniejszych punktów ponieważ jest on zwarty, szybki i bardzo nisko schodzący.

Dzięki konstrukcji układu amplifikacji bazującej na zbalansowanym torze audio, w istocie mamy jakby dwie końcówki mono dzięki czemu scena dźwiękowa jest szeroka i precyzyjnie poukładana zaś instrumenty mają swoje wyraźne miejsce w przestrzeni.

Wzmacniacz dysponuje dużym zapasem mocy. Nawet przy głośnym słuchaniu skomplikowanych partii orkiestrowych lub nawet ciężkiego rocka, dźwięk pozostaje opanowany i nieagresywny.    Zresztą budowa tego wzmacniacza i jego masa ponad  20 kg mówią o tym, że tu priorytetem konstruktorów w przeciwieństwie do tańszych modeli  nie była cena produktu a jakość dźwięku i naprawdę solidne wykonanie .

Yamaha zaimplementowała w tym modelu kilka interesujących technologii, które wyróżniają go na tle konkurencji:

Cały obwód wzmacniacza mocy jest “pływający” względem masy. Eliminuje to negatywny wpływ wahań napięcia i szumów masy, co przekłada się na nieskazitelną czystość sygnału.  Tu mała uwaga ponieważ masa obudowy nie jest połączona z terminalami głośnikowymi więc trzeba uważać by nie zewrzeć przypadkowo kabla głośnikowego z obudową. Częściowo zabezpieczają to duże plastikowe maski widoczne z tyłu za terminalami głośnikowymi

Trzystopniowa Regulacja tonów  gdzie zastosowano zaawansowane układy  będące w istocie mini przedwzmacniaczami ,minimalizują szumy nawet przy niskich poziomach głośności.

Wzmacniacz Gramofonowy (Phono) to jedna z mocnych stron wzmacniacza. Bardzo solidna sekcja obsługująca zarówno wkładki MM, jak i MC, co w tej klasie cenowej nie zawsze jest standardem i do tego rewelacyjnie brzmi.

Stosunkowo duży transformator EL z czterema kondensatorami o dużej pojemności gwarantuje wysoką wydajność prądową i stabilność przy trudnych do wysterowania kolumnach. Co prawda moje kolumny są stosunkowo łatwe do zasilenia przez wzmacniacz z racji wysokiej skuteczności to jednak czuć duży zapas mocy przy nawet stosunkowo wysokich poziomach głośności.

Układ elektryczny typu “dual mono” choć ze wspólnym transformatorem, zapewnia doskonałą separację kanałów.   Cała konstrukcja osadzona jest na sztywnej, metalowej ramie z grubym, szczotkowanym przednim panelem z aluminium. Charakterystycznym elementem są drewniane boczki, nawiązujące do złotych lat Hi-Fi. Panel Przedni wyposażony jest w podłużne, prostokątne przełączniki oraz precyzyjne pokrętła barwy dźwięku, które po ustawieniu w pozycji “zero” są całkowicie odłączane z toru w funkcji „Pure Direkt”

 

Widać przy portach głośnikowych specjalne plastikowe maski izolacyjne , wzmacniacz ten nie ma masy połączonej z obudową i maskownice minimalizują ryzyko zwarcia kabla głośnikowego z obudową.

Yamaha A-S 1200

Młodszy o dekadę  wzmacniacz  A-S1200 to kontynuacja linii i filozofii  tysiączki ale w nieco zmienionej odsłonie z wychyłowymi wskaźnikami i transformatorem toroidalnym. Nowszy  A-S 1200 przesuwa jakość i czystość odtwarzanej muzyki jeszcze wyżej bowiem w tym modelu  postawiono na maksymalne odizolowanie układów elektrycznych od wibracji  jeszcze mocniej  usztywniając  konstrukcję. Śruby nóżek są przyspawane bezpośrednio do ramy Transformator toroidalny, kondensatory blokowe i radiatory są przykręcone bezpośrednio do ramy nośnej

A-S1000 był solidny, ale 1200 jest zaprojektowany bardziej pod kątem walki z rezonansami.

Aby uzyskać jak najbardziej naturalne brzmienie dźwięku, wzmacniacz musi mieć pełną kontrolę nad przetwornikami w kolumnach (wysoki współczynnik tłumienia) dlatego zastosowano relatywnie  grube przewody łączące sekcję zasilania z końcówką mocy (mocowane na śruby, a nie na cienkie luty). Powoduje to, że prąd płynie swobodnie, bez oporów. Dzięki temu wzmacniacz reaguje błyskawicznie na impulsy np. uderzenie w werbel jest natychmiastowe i tak samo szybko wygasa.

Yamaha w tym modelu świadomie zrezygnowała z cyfrowych wejść (brak DAC-a) i choć  wzmacniacz wszedł do sprzedaży już w erze integrowania nawet w tanich modelach ,streamerów i DAC ów,  tu nie ma żadnego toru cyfrowego. To też element filozofii by  odciąć  wszystko, co mogłoby siać zakłócenia w czystym, analogowym torze audio i postawiła na rozwiązania zaczerpnięte z najwyższych modeli co stanowi spory skok w stosunku do “tysiączki”.

Transformator toroidalny to najważniejsza zmiana konstrukcyjna w stosunku do  A-S1000 który wyposażony jest w klasyczny transformator typu EI. W A-S1200 zastosowano duży transformator toroidalny, który zapewnia znacznie lepszą wydajność prądową, mniejszy rozproszony strumień magnetyczny zaś jego efektywność prądowa jest kluczowa dla dużej muzykalności urządzenia.

Choć oba wzmacniacze mają tę samą moc znamionową (90 W przy 8 Ohm) to sposób oddawania energii dzięki lepszemu zasilaczowi, model  A-S1200 ma większą “rezerwę” na gwałtowne skoki dynamiki. Dźwięk jest swobodniejszy i mniej wysilony przy głośniejszym graniu.

W A-S1000 bas był gładki ale szybki i twardy i jak już wspominałem dobrze kontrolowany . A-S1200 podobnie jak tysiączka, trzymając wzorową kontrolę zyskał  na wypełnieniu i dociążeniu. Bas jest bardziej wypełniony, dając wrażenie pełniejszego brzmienia jest także bardziej punktualny niż w tysiączce .

A-S1000 według mnie wydawał się analityczny, czasem można było odnieść wrażenie że grał zbyt „sucho” natomiast  A-S1200 wydaje się  bardziej “muzykalny” nieco cieplejszy w średnicach co daje wrażenie naprawdę analogowego przekazu. Brzmieniowo porównując oba wzmacniacze A-S 1200 jest nieco precyzyjniejszy w górze pasma, które jest przy tym analityczne ale nieagresywne i paradoksalnie pokazuje więcej powietrza i lepszą przestrzeń.

1200-ka w porównaniu do 1000-czki  nieco lepiej oddaje barwę instrumentów i wokali. Dźwięk jest  bardziej naturalny, co sprawia, że dłuższe sesje odsłuchowe są niemęczące.

 

Wskaźniki wychyłowe pokazują chwilową moc oddawaną przez wzmacniacz.

W modelu A-S 1200 zastosowano bardzo solidne porty głośnikowe  wykonane z litego mosiądzu.

Dodam jeszcze, że oba wzmacniacze współpracowały z kolumnami Pylon Jade 20, grającymi dosyć otwartym dźwiękiem ( duży 12″ woofer i driver kompresyjny z tubą) ale też dającymi koncertowy wymiar przekazu muzycznego. Całość spinałem  kablami głośnikowymi  Tellurium Q Black II , które uważam za idealnie dopasowane do tego wzmacniacza bowiem są transparentne nie dodając nic od siebie i nie wyostrzając ani góry ani dołu pasma.

Podsumowanie

Yamaha A-S 1000 to wzmacniacz dla kogoś, kto szuka urządzenia na lata  pancernego, pięknego wizualnie i grającego w sposób niezwykle rzetelny. Świetnie sprawdza się w jazzie, klasyce i dobrze zrealizowanym rocku, gdzie liczy się separacja instrumentów i neutralność brzmienia.

Nowszy model A-S 1200 to wzmacniacz, w którym Yamaha odeszła od czysto technicznej precyzji  na rzecz nasycenia, barwy, większej energii i muzykalności, przy zachowaniu równie wysokiej klasy komponentów .

Zatem jeśli szukasz dobrego wzmacniacza bez wodotrysków i  cyfrowego toru w okolicy 3000 zł, szukaj go na portalach aukcyjnych. Zazwyczaj są to wzmacniacze w relatywnie dobrym stanie i odwdzięczą się naprawdę świetnym brzmieniem, które jest wstępem do świata dźwięku premium.

Jeśli dysponujesz nieco ponad dwukrotnie większym budżetem, warto przemyśleć kupno modelu A-S 1200 którego cena na rynku wtórnym oscyluje  w okolicach  7000- 7500 zł.

Czy warto zapłacić więcej?

To zależy czego oczekujesz i czy zestawisz go z równie dobrze grającymi kolumnami .

Ja uznałem, że warto bo w moim przypadku przekłada się to na lepsze i bardziej dokładne reprodukowanie dźwięku. Największym atutem jest w nim bez wątpienia świetna kontrola dołu pasma co w połączeniu z moimi kolumnami dysponującymi 12 calowym wooferem, daje naprawdę koncertowy wymiar grania. Wzmacniacz oferuje również niesamowicie przestrzenne i szczegółowe odwzorowanie materii muzycznej.

 

 

W moim przekonaniu  oba wzmacniacze są godne polecenia bowiem w porównaniu do swoich tańszych współczesnych marketowych modeli, oferują dźwięk z półki premium stanowiąc wstęp do audiofilskiego grania. Jest to dźwięk kulturalny, neutralny i angażujący.

Przez trzy lata użytkowałem A-S 1000 a dzisiaj jestem posiadaczem nowszej wersji ale muszę przyznać, że oba grają naprawdę zacnie.

Tekst i zdjęcia R Bajkowski

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *