Współczesny Mullard, Brytyjska legenda w Rosyjskim wydaniu.

Kilka tygodni temu dostałem komplet lamp elektronowych Mullard by przekonać się jak kolokwialnie mówiąc, „grają”.

To oczywiście współczesne lampy produkowane w Rosji a  nie jak oryginały w Wielkiej Brytanii .

Mullard  była firmą Brytyjską pierwotnie posiadającą kilka zakładów produkcyjnych z największą fabryką lamp elektronowych w Europie zlokalizowaną w Blackburn.

W latach 60-tych zatrudniano tam 6000 pracowników wytwarzających lampy.

W roku 2004 zamknięto ostatnią fabrykę Mullarda będącego wtedy własnością Philipsa i od tego czasu ostatecznie Wielka Brytania przestała wytwarzać lampy elektronowe.

Dzisiaj lampy pod nazwą Mullard produkuje fabryka należąca do New Sensor Corporation  Mike’a Matthewsa, zlokalizowana w Rosji.

Mike Matthews posiada prawa do marek Tung Sol, Elektro-Harmonix , Sovtek i Genalex. 

Plotka głosi, że podobno odkupił również oryginalne oprzyrządowanie  z nieistniejącej już fabryki w Anglii i przeniósł je do swojej Rosyjskiej fabryki ExpoPul (dawniej  Reflektor) w Saratowie.

Nie wiem czy to prawda czy tylko legenda spreparowana przez samego Matthewsa w celach marketingowych, lecz jeśli spojrzeć choćby na driver 12ax7  z okresu Brytyjskiego i nową produkcję  to jednak trochę się różnią.

Poniżej na pierwszym zdjęciu po prawej Brytyjska lampa Mullard NOS z serii militarnej, po lewej współczesna produkcja.

Z kolei na drugim zdjęciu ten sam współczesny driver Mullarda oraz lampa najbardziej go przypominająca czyli Sovtek LPS.

Zatem czy aby współczesne Mullardy to czasem nie lampy produkowane w Rostowskim Reflektorze na jednej linii produkcyjnej z Electro-Harmonixami i Sovtekami tylko brandowane różnymi markami?

Przyglądając się im bliżej wyglądają bardzo podobnie.

Na trzecim zdjęciu stoją obok siebie lampy KT88 Electro Harmonix i KT88 Mullard.

Praktycznie wyglądają dokładnie tak samo różniąc się tylko kolorem podstawki cokołów.

 

 

Brzmienie.

Jak to zatem jest z tymi lampami?

Zacznijmy od drivera 12ax7 (ECC83).

Jak pisałem najbardziej przypomina produkt sygnowany marką Sovtek LPS i charakteryzuje się nieco wyższym gridem ( element skrywający siatki elektrod wewnątrz bańki lampy) w stosunku do typowego drivera 12ax7.

Co ciekawe pomimo bardzo dużego podobieństwa obu lamp ich brzmienie jest  nieco inne.

Sovtek LPS daje dosyć mocny drive lecz lampa ta gra ostrzej na skrajach pasma.

Zarówno basy jak i wysokie zakresy są tu podane nieco konturowo  zaś środek nie ma obszernego wypełnienia, natomiast Mullard pomimo, że z wyglądu jest jest podobny do Sovteka to jednak sprawia wrażenie lampy grającej bardziej miękko i pastelowo.

Mullard dysponuje podobnym drivem jak LPS  z racji większego grida a więc i nieco większego wzmocnienia jednak w mojej opinii  gra cieplej od Sovteka LPS.

I jest to podobne wrażenie bez względu na to z jaką lampą mocy bym jej nie parował.

Przejdźmy do KT 88.

Jak widać na zdjęciach z wyglądu zewnętrznego zarówno Mullard jak i Elektro-Harmonix wyglądają tak samo.

Mają praktycznie taki sam grid oraz kształt bańki a różni je tylko brązowy kolor podstawy trzonka lampy w przypadku Mullarda.

Jednak po obsadzeniu we wzmacniaczu okazuje się, że brzmią trochę inaczej.

Elektro-Harmonix brzmi w mojej opinii ostrzej.

Podkreśla górną średnicę i wysokie zakresy, które są nieco ostrzejsze  zachowując przy tym dosyć dobrą kontrolę w dole pasma.

Mullard z kolei charakteryzuje się bardziej zrównoważonym dźwiękiem z podkreśleniem średniego zakresu.

Choć słowo podkreślenie może nie jest do końca właściwe bo to raczej efekt mniej konturowego brzmienia w stosunku do Electro-Harmonixa.

Odnoszę wrażenie, że przez to znacznie pełniejsze wydaje się ostatecznie brzmienie uzyskiwane z Mullardów.

Doprawdy zadziwiło mnie to bo byłem niemal pewien, że to w istocie jedna i ta sama lampa tylko brandowana dwiema markami.

Musi być jednak jakaś różnica w ich budowie ponieważ sonicznie, lampy brzmią  inaczej.

Swoje testy przeprowadzałem na wzmacniaczu Titania Fezz Audio i co ciekawe w opcji z Elektro-Harmonixami jako driverami i Mullardami jako lampami mocy brzmienie wydawało mi się ciekawsze i pełniejsze aniżeli w zestawieniach opartych tylko na Harmonixach  jakie doniedawna sprzedawane były z tym wzmacniaczem.

Inna sprawa, że jeśli obsadzimy Titanie i driverami i lampami mocy Mullard, barwa przesunie się w kierunku dźwieku ciepłego z minimalnie rozciągniętym basem.

Dodam, że słuchałem tych lamp na kolumnach Klipsch Forte .

Gdy w głośnikach słyszałem „Dzwony Rurowe” Micke’a Oldfielda taka barwa była całkiem przyjemna.

Szczególnie ładnie to grało w pierwszym utworze gdzie słychać po kolei wchodzące poszczególne instrumenty, ale już w przypadku koncertowej płyty Pink Floyd z Elektro- Harmonixem jako driverem wypadało lepiej, bardziej przekonująco wręcz koncertowo bo uzyskałem lepszy punktualniejszy bas i wgląd w przestrzeń nagrania.

Płyta  Pink Floyd jest świetnie zremasterowana  i przekaz koncertu mnie podobał się  bardziej w układzie 12ax7 Elektro-Harmonix  i Kt88  Mullard.

Wiem, że obecnie Fezz Audio sprzedaje Titanie właśnie w takim zestawieniu i w mojej opinii jest to z korzyścią dla brzmienia tego wzmacniacza.

 

 

Choć, muszę wam się do czegoś przyznać.

W moim prywatnym zestawie ze wzmacniaczem Titania nadal grają KT88 Elektro-Harmonix ale jako drivery obsadziłem wspomniane na początku NOS-y Mullarda z serii Military.

Prawda jest taka, że do tychże NOS-ów daleko współczesnym Mullardom.

Zarówno barwa przestrzeń, gładkość  jak i ogólne wrażenie  jest nie do pobicia przez współczesne Mullardy.

Zapewne wynika to ze stosowania przeszło 50 lat temu innych materiałów, oraz nieco innego procesu technologicznego.

Nie wiem do końca co jest tego przyczyną lecz w moim zestawieniu stare Mullardy rozkładają na łopatki wszystkie współczesne drivery jakie posiadam.

EL34.

Sprawdzałem jeszcze nowe wydanie Mullardów EL34.

Popatrzcie na zdjęcie poniżej.

Tu również można odnaleźć jakieś podobieństwo pomiędzy Elektro-Harmonixem a wspomnianym Mullardem.

Choć w przeciwieństwie do KT88 tu jednak widać, że grid w obu lampach jest składany nieco inaczej oraz izolatory z miki mają minimalnie inny krztałt.

 

 

I podobnie jak w przypadku wiekszej lampy KT 88 pomimo prawie takiej samej budowy i wyglądu obu lamp jest pomiędzy nimi różnica brzmieniowa.

Sprowadza się to do nieco cieplejszego i spokojniejszego brzmienia co powoduje, że Silver Luna  gra jeszcze zwiewniej no i dół pasma wydaje się również  dokładniejszy nie tracąc nic na ciężarze.

Mam wrażenie lepszej kontroli basu i nieco większego zróżnicowania, lecz nie są to różnice tak duże jak choćby w przypadku wymiany EL34 Elektro-Harmonix na Tung Sol EL34B czy Gold Lion-Genalexa ale o tym pisałem już kiedyś przy okazji lamp dla Silver Luny.

przeczytaj – Zamienniki lamp do „Silver Luny”

 

Podsumowanie

Wygląda na to, że współczesne Mullardy starają się zachować ducha swoich protoplastów z czasów gdy były produkowane w Wielkiej Brytanii.

Cechą jaka pewnie pojawi się bez względu na to jaki wzmacniacz czy jakie kolumny zastosujecie to lekkie ocieplenie  i zrównoważenie brzmienia.

Choć pomimo tego, że ten cieplejszy wymiar grania jest w nich obecny to w przypadku drivera 12ax7  jak sądzę nadal produkt z czasów świetności czyli NOS jest  niedoścignionym wzorem.

Czy warto zainteresować się nowymi Mullardami ?

 

 

Sądzę, że warto.

Jednak należy mieć na uwadze iż wiele czynników  ostatecznie wpłynie na to czy lampy te spodobają się wam czy też nie.

Ważne z jakimi innymi lampami je zestawicie, z jakimi kolumnami zagrają czy też jaką akustyką pomieszczenia dysponujecie.

W przypadku driverów, które moim zdaniem  mają najwięszy wpływ na ostateczne brzmienie to do lamp mocy szukał bym raczej takich, które nie będą  dodatkowo „zmiękczać” czy też ocieplać brzmienia.

Nowe Mullardy jak sądzę nie wzbogacą również brzmienia w zestawieniu  z kolumnami grającymi ciemnym i smolistym dźwiękiem.

Za to do słuchania jazzu czy składów kameralnych, może do bluesa jak najbardziej się wpasują ale do ciężkich gatunków, w których poszukujecie ostrości i skrajności chyba już nie.

Mullard za to sprawdzi się zapewne tam gdzie oczekujecie spokojnego, ciepłego, niemęczącego grania.

Wtedy będzie miodnie.

Dzisiejszy wieczór należy do moich Brytyjskich Mullardów oraz Bila Evansa z płyty „Portrait”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *