Słuchawkowy lampowy Fezz – wysłuchany przez Pawła Stradowskiego

Tym razem  o lampowym wzmacniaczu ale słuchawkowym.

 Tekst przygotował mój kolega Paweł Stradowski.

To wielki fan jazzu i człowiek bardzo dobrze osłuchany właśnie w słuchawkach i  dedykowanych im wzmacniaczach.

Ponieważ moje doświadczenie ze słuchawkami jest nikłe, a Paweł akurat miał w testach Omega Lupi, namówiłem go do napisania kilku słów o tym wzmacniaczu na moim blogu.

Poniżej  recenzja Pawła do przeczytania której gorąco zapraszam.

Parę tygodni temu dostałem do testów lampowy wzmacniacz słuchawkowy naszego rodzimego i uznanego już producenta Fezz Audio. Mowa o modelu o nazwie Omega Lupi. Wpatrywałem i wsłuchiwałem się w jego walory przez ponad tydzień i czas na krótkie podsumowanie jego możliwości i płynących ze słuchawek wniosków.

Zamysłem producenta było zaprojektowanie i wprowadzenie do produkcji wzmacniacza, który z jednej strony wysteruje większość słuchawek dostępnych na rynku, zapewni „czarne” tło pozbawione brumienia i zakłóceń, a z drugiej strony, którego cena będzie przystępna dla przeciętnego polskiego melomana-audiofila. Czy udało się ten cel zrealizować – moim zdaniem tak i to z nawiązką.

O ile większość wzmacniaczy dostępnych na rynku to konstrukcje OTL – czyli wzmacniacze pozbawione transformatorów wyjściowych – o tyle w zmyśle producenta wzmacniacz ten miał za zadanie potraktować słuchawki z taką samą atencją i filozofią co zestaw głośnikowy. Możliwe to było poprzez dopasowanie impedancji przez transformatory na modłę systemów stosowanych w zintegrowanych wzmacniaczach lampowych stereo. Wzmacniacz zbudowany został na bazie znanych już transformatorów o rdzeniu toroidalnym (własna produkcja pod nazwą toriody.pl), oraz czterech popularnych lamp PCL86. Każda z nich skrywa dwie lampy w jednej „bańce” (triodo-penoda). Lampy zostały bardzo starannie wyselekcjonowane przez producenta. Każda z nich znajduje się w osobnym kartonowym opakowaniu z informacją, do którego gniazda należy daną lampę umieścić.

Obudowa wzmacniacza to klasyczna bryła o regularnych kształtach.  Wzmacniacz produkowany jest w kolorze bordo. Na przednim panelu znajdują się dwie srebrne gałki. Jedna służy do regulowania siły głosu, druga za wybór impedancji słuchawek (Low, Mid, High). Na przednim panelu znajdziemy również gniazdo słuchawkowe (6,3mm) oraz białe oznaczenie logo producenta. Włącznik zasilania znajduje się na tylnej ściance wzmacniacza. Lampy umieszczone na górze urządzenia umieszczone zostały w jednej linii. Za nimi w czarnej obudowie skrywają się transformatory. Wraz ze wzmacniaczem dostajemy ażurową osłonę lamp w kolorze czarnym. Osłonę montuje się na wkręty i można ją łatwo demontować. Całość prezentuje się bardzo elegancko (zarówno w ażurową osłoną, jak i bez niej).

Do odsłuchu użyłem przede wszystkim słuchawek dynamicznych Sennheiser HD800 (impedancja: 300 Ω), które do właściwego ich wysterowania wymagają solidnego toru. Wzmacniacz nie miał z tym najmniejszego problemu. Omega Lupi jest wzmacniaczem bardzo wydajnym prądowo. O ile „lampa” kojarzona jest z graniem raczej ciepłym, melodyjnym, aczkolwiek pozbawionym analitycznego zabarwienia to w tym wypadku nie miało to miejsca. Wzmacniacz fantastycznie dociążył dolne rejestry i to przy niskim poziomie głośności. Dźwięk jest kompletny, dół potężny, a przy tym dość żwawy, zostawiający spore możliwości dla średnicy i górnych rejestrów. Charakterystyka grania wcale nie jest aż tak ciepła jak by można było oczekiwać od lampy, innymi słowy dźwięk nie traci na szczegółowości i scenie. Świetnie oddaje kobiece wokale w jazzie, bez przerysowywania wyższych rejestrów. Producentowi udało się zachować pełną równowagę i dużą kulturę grania nawet wtedy, gdy słuchamy cicho. Mam wrażenie, że wzmacniacz dzięki temu, że nie dodaje nic od siebie, daje nam przekaz nader naturalny.

Do kolejnych testów użyłem słuchawek Sennheiser HD600 i Beyerdynamic T90 (impedancja odpowiednio: 300 Ω i 250 Ω). O ile pierwsze znane są z grania ciepłego, wręcz powolnego, wymagającego jasnego toru, to te drugie zdają się być ich przeciwieństwem. W obu przypadkach wzmacniacz poradził sobie doskonale. Sennheisery HD600 zagrały naturalne z charakterystyczną dla siebie, ciepłą średnicą. Użycie do ich napędzenia wzmacniacza opartego na lampach wcale ich nie spowolniło. W przypadku T90 zauważalne dociążenie dolnych rejestrów pomogło zapanować nad mocno zarysowanymi rejestrami górnymi. Osobiście byłem zaskoczony, że tak skrajne słuchawki wypadły tak dobrze na tym samym urządzeniu.

Omega Lupi to wzmacniacz plasujący się w przedziale cenowym do 4000 zł (w zależności od wyposażenia) i jest to chyba najlepszy wzmacniacz w tej cenie jaki udało mi się testować.

 

Dane techniczne (wg producenta)

  • Typ układu: push-pull, klasa AB1
  • Sposób ustawiania biasu: automatyczny
  • Moc wyjściowa: 2 x 250 mW
  • Impedancja obciążenia: 32-600 Ω
  • Zniekształcenia THD: < 0,3%
  • Pasmo przenoszenia: 20 Hz-120 kHz (-3 dB)
  • Pobór mocy: 90 W
  • Wymiary (S x W x G): 340 x 355 x 150 mm
  • Waga: 9,5 kg
Tekst i zdjęcie nr 2 – Paweł Stradowski