Platforma antywibracyjna, skuteczne narzędzie czy audiofilskie Voo Doo?

 

Platformy antywibracyjnie to kolejny temat który wzbudza kontrowersje.

Jedni uważają że takie platformy nic nie wnoszą, inni że wręcz przeciwnie.

Jeśli nie wiadomo jak jest naprawdę, warto to samemu sprawdzić.

W zeszłym tygodniu wypożyczyłem takową platformę antywibracyjną.

Jest to produkt mało jeszcze znanej, Polskiej firmy FOS.

„Free Out Sound” – tak  nazywa się firma, która produkuje nie tylko takie platformy ale również stoliki pod sprzęt rtv czy stojaki pod kolumny.

Kliknij: STRONA PRODUCENTA FOSAUDIO.

 

Budowa platformy antywibracyjnej.

 

Platforma antywibracyjna,  którą dostałem to model FOS-7sxl.

W swojej konstrukcji i budowie, łączy drewno ze szkłem i  stalą węglową.

Jej wielkość to 44 x 40 x 4 cm.

 

 

 

Same” deski” czyli właściwe platformy to konstrukcja typu „sandwich”.

Składa się z elementów wykonanych z twardego drewna, przekładanych materiałem twardym drewnopochodnym, zapewne gęstą płytą MDF.

Rzeczywiście, obie platformy są bardzo solidne i mają równie solidną masę.

Powierzchnia platformy górnej wykończona jest okleiną  a wierzchnia powierzchnia płyty zrobiona jest ze szkła kwarcowego, ładnie zeszlifowanego na krawędziach.

 

 

Dolna platforma to lustrzane odbicie górnej tyle że zamiast szkła ma z obu stron okleinę oraz  na spodzie gniazda do zamontowania dużych kolców.

Na górnej powierzchni są gniazda do postawienia platformy zakończonej mniejszymi kolcami.

Co ciekawe gniazda górnej platformy zamontowane są na polimerowych absorberach  zlicowanych z powierzchnią platformy.

Ciekawe jest rozwiązanie dolnych, stosunkowo dużych kolcy .

Są one złożone z dwóch elementów które można wykręcać względem siebie.

Do tego możliwa jest również regulacja wysokości całego zespołu kolca, a więc wypoziomowanie platformy jest dosyć precyzyjne.

Całość prezentuje się jak na zdjęciach.

 

 

Jak dla mnie wygląda to estetycznie i z tego co wiem okleiny mogą być dobierane na indywidualne zamówienie c praktycznie w każdym kolorze.

Koszt takiej platformy oscyluje w okolicy 2 000 zł.

Złożenie platformy jest banalne i zajmuje kilka minut.

Jak widzicie na zdjęciach  nie dysponuję dobrym stolikiem audio bo jest to zwykła komoda z Ikea.

Jednak dla testu platform to nawet lepiej.

Niedoskonałość tego mebla powinna wykazać pozytywne działanie lub jego brak przy zastosowaniu testowanej platformy.

Dodam że obecna komoda na której stoi gramofon, wzmacniacz i reszta „zabawek” jest nazwijmy to „wiotka” i do tego ma tendencje do minimalnego rezonowania podczas głośniejszego odtwarzania muzyki.

Wygląda więc na to że platforma była by remedium na te problemy.

 

Platforma antywibracyjna, skuteczne narzędzie czy audiofilskie voo doo?

 

Czas sprawdzić jak jest naprawdę z tym rozwiązaniem.

Czy to mit czy faktycznie działa.

Najpierw stawiam na platformę,  gramofon.

 

 

Rozpoczynam od wypoziomowania platformy.

Skręcanie i odkręcanie dolnych dużych kolców po kilku minutach, poziomuje idealnie platformę i co najważniejsze również talerz gramofonu.

Do minimalnej korekty był również antyskating, lecz to wynikało zapewne z tego że bez platformy gramofon nie był idealnie wypoziomowany.

Czas na odtwarzanie.

Pierwsze co  słucham to Iron Butterfly i utwór „Butterfly blue”.

W utworze tym jest ładnie nagrany pogłos studia a instrumenty są niezwykle selektywne.

Cóż brzmi tak samo jak wcześniej bez platformy.

Następnie leci Led Zeppelin z pierwszej płyty w  wydaniu Japońskim  z epoki.

Tu odnoszę wrażenie że w sposób prawie niezauważalny wręcz minimalnie poprawia się scena, która wydaje się być nieco głębsza.

Szczególnie słychać to w utworze „I can’t quit you baby” .

To blues, w którym wszystko jest  selektywnie nagrane z dosyć dużą dozą pogłosu studia a bębny Bonhama pięknie się tu odcinają od tła.

Jednak są to na tyle nieznaczne zmiany że nie jestem pewien do końca czy wnosi je platforma.

Muszę dodać że mój Dual ma płytę główną gramofonu zamontowaną  w plincie na miękkim zawieszeniu, które samo w sobie dosyć dobrze tłumi wszystkie rezonanse z podłoża.

Jeszcze jedna płyta Andreas Vollenveider i „Caverna Magica”.

Tu również odnoszę wrażenie nieznacznie głębszej  przestrzeni.

Dobrze zamieńmy więc miejscami gramofon ze wzmacniaczem.

Moja Luna jest wyposażona w lamy EL34, które charakteryzują się stosunkowo wąskim i długim gridem.

Dotychczas ustawiałem „Lunkę” na prowizorycznych elastomerowych podkładkach, które miały spełniać rolę izolatora i wygaszacza drgań z podłoża.

Wiadomo że wzmacniacze lampowe  są podatne na efekt „mikrofonowania”.

Jeśli posiadacie takowy zróbcie prosty test.

Ustawcie wzmacniacz na 1/2 mocy i wybierzcie nieaktywne źródło.

Puknijcie palcem w blat na którym stoi wzmacniacz, jednocześnie starajcie się przysunąć głowę jak najbliżej  głośników w kolumnie.

Zapewne usłyszycie delikatne „dzwonienie” oraz lekki pogłos.

Właśnie wzbudziliście zespół elektrod i siatkę lampy.

Wzbudzona rezonansem lampa, zaczęła modulować zmienne napięcie na wyjściu  co też usłyszeliście w głośniku.

Przenoszenie takich rezonansów na wzmacniacz może wprowadzać dodatkowe zniekształcenia wpływające na jakość odtwarzanych dźwięków.

No dobra powtórka tego samego repertuaru tym razem „odizolowany” jest wzmacniacz.

 

 

 

Ooooo!

Jest różnica.

 

Audiofilskie Voo Doo, zadziałało.

 

To co wydawało mi się tylko nieznaczną zmianą na granicy percepcji, tutaj jest już zauważalne.

Głównie to co daje się wychwycić  to lepsza separacja instrumentów oraz jakby większa i głębsza scena.

Poza minimalnie lepszym, punktualniejszym basem, odnoszę wrażenie że również dźwięk sam w sobie jest minimalnie bardziej rozdzielczy.

Powtarzałem i powtarzałem i za każdym razem zmiana powodowała zniuansowane acz zauważalne  zmiany w brzmieniu muzyki.

Nawet gdy stosowałem inne źródło takie jak CD czy plik cyfrowy, zawsze odnosiłem wrażenie nieco lepszej kreacji przestrzennej.

W przypadku pliku cyfrowego efekt najlepiej wychwytywałem  na płycie Andrew Cyrille Quartet – The declaration of musical independence.

Płyta ta ma świetnie zarejestrowaną scenę i bardzo precyzyjne umiejscowienie instrumentów w przestrzeni.

Do tego brzmi rewelacyjnie.

To dobry test do tego typu prób.

Tak więc platforma działa i w przypadku mojego wzmacniacza, zmiana jest zauważalna.

Wprowadza delikatną acz zauważalną poprawę odbioru muzyki.

Przynajmniej u mnie taki efekt udało się zaobserwować.

 

 

Zatem czy w połączeniu z gramofonem czy wzmacniaczem  jest sens jej stosowania?

Według mnie jest.

W przypadku gramofonów jest wiele konstrukcji  które nie mają miękkiego zawieszenia i wtedy wygaszenie niepożądanych wibracji z podłoża jest jak najbardziej wskazane.

Dodatkowo pozwala bardzo precyzyjnie wypoziomować gramofon.

W takich przypadkach platforma antywibracyjna może okazać się  świetnym rozwiązaniem.

U mnie sprawdziła się w przypadku wzmacniacza lampowego, który jest podatny na oddziaływanie wibracji.

Czy warto więc używać podobnych rozwiązań?

Sądzę że tak.

Jeśli w moim systemie który nie jest „high endem”, efekt jest zauważalny zapewne będzie tym bardziej zauważalny  w systemach o większej rozdzielczości i jeszcze wierniej brzmiących.

Tak więc kolejne Audio Voo Doo, działa.

Wiem że i tak znajdą się sceptycy, którzy  podważą moje twierdzenia.

Ale w sumie co mnie to obchodzi.

Wiem że u mnie platforma się sprawdziła i tyle.

Niebawem stanę się posiadaczem stolika audio z prawdziwego zdarzenia którego konstrukcja sama w sobie będzie zawierała elementy antywibracyjne.

Może uda się jeszcze raz przetestować tę platformę i sprawdzić czy wtedy również wniesie jakieś zmiany do słuchanej  muzyki.

A dzisiejszy dzień kończę miłym koncertem z Maurice Andre na trąbce, który odgrywa mi Vivaldiego, Hummela, Telemanna i Mozarta pod batutą Herberta Von Karajana.

Oczywiście z winyla.

 

 

Tekst i zdjęcia Robert Bajkowski