Komeda – Innocent Sorcerer

Adam Pierończyk, świetny saksofonista tenorowy który grał już z wieloma znanym muzykami.

Kilka lat temu postanowił ze zmierzy się z legendą.

W mojej opinii  Adam Pierończyk nagrał  płytę wybitną.

Komeda – Innocent Sorcerer to płyta poświęcona Krzysztofowi Komedzie.

All About Jazz  Kliknij   w recenzji  tej płyty pisze ;Mówi się, że Krzysztof Komeda wprowadził do jazzu świeżą europejską estetykę. 

Adam Pierończyk odsłania zupełnie świeżą stronę Komedy  Komeda – The Innocent Sorcerer , to wspaniałe i fascynujące nagranie. 

To prawda, Pierończyk zrobił to po swojemu.

On dogłębnie rozumiejąc Komedę , znalazł swoją definicję , swoją wrażliwość.

Zagrał to bardzo osobiście, subiektywnie,  inaczej.

Nie poszedł  często uczęszczaną  ścieżką jaką zazwyczaj chadza Tomasz Stanko, gdy nagrywa utwory swego przyjaciela z lat młodości.

Pierończyk z całym składem zagrali Komedę, dodając zupełnie nową wartość do jego utworów.

Duch Komedy jest na niej obecny lecz jego muzyka podana jest z inną  wrażliwością,  inaczej akcentowana.

„Sleep Safe And Warm” z Dziecka Rosemary to wejście w cień, w echo dawno nagranego utworu , to przebudzenie ducha filmu.

Dramaturgię podkreśla jeszcze uchwycona niesamowita przestrzeń i pogłos studia.

Cała płyta jest zresztą rewelacyjnie zrealizowana przez Rafała Smolenia w Warszawskim Sound & More .

Ileż w niej powietrza i przestrzeni.

Jak selektywnie brzmi każda wygrana nuta.

Cholernie podoba mi się gra Anthony Coxa na kontrabasie.

Idealnie punktualny, świetnie akcentuje to co podgrywa mu Łukasz Żyta na perkusji, ale jest tu dużo różnych smaczków perkusyjnych.

Sam Łukasz Żyta wyszedł poza schemat jazzowej perkusji.

Bawi się różnego rodzaju „przeszkadzajkami ” i innymi instrumentami które nawet trudno zdefiniować.

Ale gdy tego słucham gdy składam sobie całość „orkiestry” w głowie, wszystko staje się  przemyślane i harmonijnie zagrane.

Nie wypada nie zaznaczyć świetnie uzupełniającej całość gry gitarzysty Nelsona Verasa który pięknie na nylonowych strunach, matowo i nastrojowo podgrywa w tle pozostałym muzykom.

Płyta niezwykła bo odkrywa Komedę w zupełnie inny sposób.

Może to zasługa „chemii” pomiędzy muzykami, może też ich zupełnie różnych doświadczeń muzycznych, lecz niewątpliwie to Pierończyk nadał ostateczny szlif jazzowemu diamentowi jakim jest ten projekt.

Komeda – The innocent Sorcerer,  to płyta  którą polecam każdemu kto lubi synkopowane klimaty jazzu, ale tez każdemu kto chce posłuchać świetnej realizacji i naprawdę odlotowo zagranych utworów Krzysztofa Trzcińskiego zwanego Komedą.

Piątek wieczorem będzie należał do Adama Pierończyka.

Przynajmniej u mnie.